LOADING

Type to search

Świat nie jest czarno-biały

Artur Pyrek 23 października 2015
Share

Poniedziałkowy wieczór. Ciemno. Chłodno. Środek blokowiska. Współczesny kościół. Tłum przed nim. Tłum osiemnasto-, dziewiętnasto-, dwudziestoparolatków. Stoją i czekają. Na swoją kolej.

Nie, to nie jest początek żadnego marszu czy innej parady. Nie jest to także żadna anty- manifestacja. Są to rekolekcje. Jednak, nie żadne „obowiązkowe”: Wielkopostne czy Adwentowe. Takie „bez okazji”. Ludzie jednak stoją i czekają. W kościele trwa konferencja dla małżeństw. Mija chwila, „tamci” wychodzą, wchodzą młodzi. Bez „poruty”, kulturalnie, bez przepychania.

Konferencja, ze śmiesznymi wstawkami, ale także takimi, wprowadzającymi element zadumy i pomyślunku.

Później chwila Adoracji. Zupełnie nie w moim stylu – troszkę zbyt mocno Oazowo. Przy adoracji lubię ciszę i spokój. Jednak pojawił się kolejny element zaskoczenia.

Kościół – już wypełniony mniej, ale jednak pełny młodych ludzi. Młodych ludzi, którzy byli w skupieniu zanurzeni w modlitwie. Wpatrzeni w Niego. Uniżeni.

Każdy ma jeszcze w pamięci to, co kilka dni wcześniej wydarzyło się w Bydgoszczy. W związku z tym miejscowy proboszcz „kieruje” z ambony wyjściem. W drzwiach jeszcze mijam młodych ludzi śpiewających razem ze scholą i przeżywających to.

geszcz1

Wtorkowy wieczór, aura gorsza – bo mokro. Plac przed kościołem pusty – wystraszyli się deszczu? Stanąłem blisko drzwi, myślałem, że znając „poślizg” z dnia poprzedniego, ludzie zejdą się za chwilę, byłem w błędzie. Po kilku sekundach pan z megafonem podał komunikat, że główne wyjście jest dla wychodzących, ci, co wchodzą, mają wejść bokiem. I tu element zaskoczenia – tłum jeszcze większy niż w dniu poprzednim.

Udało zająć się dobre miejsce – na chórze. Niezły punkt widokowo-obserwacyjny. Widok, który zostanie mi przed oczami na długo. Setki oczu, w tym pięknych kobiecych oczu, wpatrzonych w jednego mnicha w białym habicie na środku kościoła. Inne oczęta porozsiadane na podłodze. Inne oparte na podbródkach o balustradę chóru. Dawno już nie widziałem w kościele tylu skupionych, wpatrzonych młodych oczu. Przytulonych par, które obrały jeden kierunek. Pomimo, że widok ten nie przypominał zupełnie rekolekcji w Rzymskokatolickim Kościele, a całość przypominał troszkę jakieś ewangelickie wydarzenie, to mimo wszystko było budujące. Przyszedł koniec, poluźniło się, pojawił się On i w te same oczy skupiły się na Nim. Znowu zatopiły się w modlitwie i skupieniu, śpiewając piosenki religijne, a po Błogosławieństwie kończąc wspaniałym, tradycyjnym, pełnym energii Apelem Jasnogórskim.

W środę było podobnie. Z tym, że tłum wydawał mi się być jeszcze większym. Jednak i tym razem było wyjątkowo. I kolorowo.

Jak się okazało – świat nie jest czarno-biały. Świat jest kolorowy. Młodzi ludzie to nie jest tylko zlepek zła i chamstwa. Obserwując tych ludzi i ich zachowania można było stwierdzić, że są z różnych środowisk, uczelni, duszpasterstw. Wiele było par z obrączkami RCS, wiele pojedynczych kobiet z takowymi. Niczym dziwnym nie były kobiety z tradycyjnymi łańcuszkami.

A z ich oczu bił młodzieńczy blask zaufania, wiary, nadziei i miłości. I to było niesamowite.

Bo świat jest niesamowity. Tylko, by jego niesamowitość zobaczyć, trzeba się ruszyć. Jechać, być może na drugi koniec miasta. Porzucić swoje „upodobania liturgiczne” by znaleźć się, w środowisku niemalże oazowym. By „w tym” uczestniczyć.

Są jednak ludzie, którzy nie patrzą na to, że jest późno, że cały dzień spędzili na uczelni, czy w pracy (a było to widać na ich twarzach), jednak potrafili „się zebrać”, by iść i na żywo wysłuchać o. Szustaka, a później zostać z tym wszystkim Twarzą w Twarz z Najwyższym.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz