LOADING

Type to search

Świadectwo, głupcze!

Krzysztof Wodecki 23 marca 2013
Share

Chciałem zapoznać się z tym, co piszą polskie tygodniki opinii na temat nowego papieża. Komentarze mają charakter albo neutralny, zachowawczy albo (bardzo) pozytywny. O Franciszku pozytywne słowa wypowiadają nawet osoby o skrajnie lewicowych poglądach (zaznaczając jednak przy okazji, że nie liczą na zmianę nauczania Kościoła). Pomimo tego człowiek ten wzbudził w nich sympatię.

Gdzie leży źródło takich reakcji ludzi o bardzo różnych poglądach? Sprawa wydaje się oczywista. Posłużę się tutaj przykładem arcybiskupa Bostonu. Kardynał Sean Patrick O’Malley został rzucony na głęboką wodę. Po skandalach pedofilskich w tej diecezji niezwykle ciężko było odbudować zaufanie do tej wspólnoty religijnej. W tamtym miejscu i czasie lokalny Kościół sam od siebie odpychał nie tylko wiernych i przyszłych kandydatów do kapłaństwa, ale wszystkich dookoła. Coś się jednak zmieniło. Obecnie młodych ludzi chcących zostać duchownymi jest tylu, że brakuje dla nich miejsca w seminarium. W ciągu dziesięciu lat jeden człowiek mocno pracuje na to, żeby zmienić wizerunek Kościoła.

„Świadectwo, głupcze”. Te słowa powinni powtarzać nie tylko papież, kardynałowie, biskupi, duchowni, lecz każdy kto czuje się związany z Kościołem katolickim. Jeżeli coś ma przyciągać innych do tej wspólnoty to tylko postawa życiowa wypływająca z tego, co się mówi. Nie widzę innej możliwości.

Uczestniczyłem niedawno we Mszy Świętej, w której brała również udział młodzież przygotowująca się do bierzmowania. Kolejne obowiązkowe spotkanie na drodze do tego sakramentu. Czy to może ich w jakiś sposób zachwycić? Pewnie nie. Tym bardziej cieszę się, że gdy wrócą do domu i włączą telewizor będą mogli spojrzeć na człowieka w bieli, który pokaże im w praktyce realizację hasła „Świadectwo, głupcze”. To może sprawić, że kolejna wizyta w kościele nie będzie wiązała się z nudą a bardziej z ciekawością.

Dodaj komentarz