LOADING

Type to search

Studia, kebab i DA Lublin

Michał Blinowski 15 czerwca 2019
Share

Studia. Nowe miasto. Nowi znajomi. Nowe doświadczenia. Czy także okazało się nowym życiem?

Jestem studentem kierunku „produkcja medialna” na wydziale politologii UMCS w Lublinie. Jest to mój pierwszy rok na studiach, na które czekałem od bardzo dawna. Całe liceum przygotowywałem się na ten moment kiedy w końcu opuszczę dom rodzinny w Radomiu i wyjadę. W tym wpisie opowiem Wam jednak nie o studiach, a o wspólnocie, w której niesamowicie się rozwijam i która zmienia moje życie.

Pierwsze tygodnie

Do Lublina przyjechałem z wieloma planami. Chciałem poznać nowych ludzi, znaleźć przyjaciół, z którymi będę budował przyszłość, a także, rzecz jasna – wyszaleć się. Pierwsze wykłady i zajęcia okazały się średnio ciekawe: socjologia, teoria mediów, pragmatyka komunikacji interpersonalnej. Nawet nie wiedziałem co znaczą nazwy tych przedmiotów. Priorytetem jednak, zamiast nauki, było dla mnie poznać jak najwięcej ludzi. Na początku na roku było około 140 osób więc miałem w czym wybierać. I rzeczywiście poznawałem różnych ludzi ze skrajnymi poglądami albo zupełnie bez poglądów. Tych z pasjami i tych bez. Prawdziwych przyjaciół znalazłem jednak w… Dominikańskim Duszpasterstwie Akademickim.

A po zajęciach chodziliśmy na… kebaby!

Pewnego dnia, pierwszego tygodnia studiów po zajęciach, ja – wiecznie głodny człowiek postanowiłem pójść ze znajomymi z grupy pójść na kebaba. Poszliśmy do pierwszego, lepszego turka. Zamówiłem średniego, z baraniną, sos mieszany. Siadłem na ławce i jadłem. Pomyślałem sobie o jednym z moich planów studyjnych – znaleźć jakąś wspólnotę. Jako animator Ruchu Światło-Życie Diecezji Radomskiej myślałem czy może zaangażować się w życie jakiejś parafii na osiedlu i zaopiekowaniu się jakąś grupą oazową. Bardziej jednak ciągnęło mnie do jakiejś formy duszpasterstwa i chęci rozwijania się. Wiedziałem, że w Lublinie jest klasztor Ojców Dominikanów, a że wcześniej bardzo się tym zakonem interesowałem, pomyślałem, że pójdę tam i czegoś się dowiem.

DA Lublin

Była godzina 17:30. Wsiadłem więc do autobusu i 15 minut później byłem już w Bazylice Ojców Dominikanów na ulicy Złotej. Msza odprawiana była przez Stanisława Nowaka OP – duszpasterza akademickiego. Po niej poszedłem za grupą studentów. Przy furcie klasztornej znajdowały się drzwi z napisem „Źródło Otwarte”. Były to drzwi do duszpasterstwa akademickiego. Poznałem tam wiele niezwykłych osób i zwiedziłem zupełnie dla mnie nowe miejsce. To był bardzo dobry wieczór. Wiedziałem, że nie ostatni w tym miejscu.

Dzieje się!

W Duszpasterstwie pełno jest ciekawych spotkań. Od teologicznego „mięsa” po rozwijanie własnej osobowości. Nie brakuje tu także wielu wyjazdów, ferii, warsztatów oraz luźnych wyjść. Wszystko to w niezwykły sposób zbliżyło mnie do drugiego człowieka, otworzyło na jego serce i potrzeby oraz nauczyło odpowiadać na czyjeś braki i cierpienia. A przez to, mimo wielu wątpliwości, czuję się jakby bliżej Boga i jego miłości.

Nowe Życie

Jestem w Dominikańskim Duszpasterstwie już 9 miesięcy i patrząc na siebie z perspektywy tego niedługiego czasu, mogę stwierdzić, że dziś jestem innym człowiekiem. Inaczej patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość, sytuacje, historie i wiele innych. Poznałem niesamowitych ludzi, z którymi pragnę nieustannie zmieniać się i rozwijać, a przy tym nieudolnie ale szczerze i w prawdzie budować relacje z Bogiem i odkrywać tajemnice naszej wiary.

Nie chodzi mi o reklamę ani żadne zaproszenie do duszpasterstwa. Ten wpis to pewna forma świadectwa o części mojego życia, o odkryciu pewnej drogi rozwoju. Chcę Cię jedynie, Drogi Czytelniku, zaprosić do szukania swojej drogi w życiu. Do odkrywania swoich pasji, zmieniania tego co zmian potrzebuje i rozwijania tego co dobre.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz