LOADING

Type to search

Serdeczność

Share

Mam wielkiego przyjaciela, człowieka (prawie) świętego, który zamiast słów „miłość chrześcijańska”, „zażyłość” czy „przyjaźń” upodobał sobie słowo „serdeczność”. Stosuje je wobec miłości przyjacielskiej, codziennego okazywania sobie dobra we wspólnocie, ale też podejścia do bliźnich po prostu, zwyczajnie w sklepie czy na ulicy. Jego upór w mówieniu „serdeczność” na to wszystko często mnie irytował. Chciałam, żeby stopniował relacje, wyróżniał te bardziej wyjątkowe.

.Geminus

Ostatnio jednak, w kontekście kolejnych sporów w przestrzeni publicznej, przede wszystkim skoncentrowanych na kwestiach religii i kultury współczesnej (gender, Chazan, Golgota Picnic), zrozumiałam ten upór. Chodzi o to, że we wszystkich tych relacjach powinno być otwarte serce… Nie ukrywam, że wymienione spory są dla mnie okropnie bolesne, bo bardzo często nie do końca zgadzam się z oficjalnym stanowiskiem Kościoła, który jest przecież moim domem. Wydaje mi się ciągle, że za bardzo sięgamy po władzę, realny wpływ na życie polityczne, zbyt mało ewangelizujemy i przekonujemy. Za mało w nas serdeczności, czyli spojrzenia z miłością na drugiego człowieka, zarówno tego najbliższego, jak i tego z którym się nie zgadzamy. Chcemy przekonać oponenta, ale jeśli się nie uda, chcemy go potępić, odsądzić od czci i wiary, zgnieść..

A przecież doświadczenie pokazuje, że nie przemienimy ludzkich zapatrywań żelazną argumentacją, słowną i fizyczną przemocą, mylnie utożsamianą z radykalizmem. Jeśli chcemy naśladować Chrystusa, a nie błędy Kościoła z minionych wieków i zdobywać serca dla Boga, to oznacza, że wcale nie chcemy nade wszystko tych debat wygrać. Nade wszystko powinniśmy wygrać człowieka. Inaczej żywa wiara zamienia się w ideologię (czyli def. zestaw przekonań i zapatrywań na rzeczywistość, które są nieweryfikowalne naukowo i wypływają z założeń o charakterze religijnym lub filozoficznym), kolejną, jedną z wielu na wolnym rynku idei.

Kilka tygodni temu przeczytałam w jednym z tygodników cytat odpowiedzi pewnego biskupa na pytanie: cóż począć z tymi, którzy się z nami nie zgadzają, którzy wciąż zaprzeczają wierze w Chrystusa? Odpowiedź brzmiała: „musimy uzbroić się w serdeczność”. Za serdecznością Kościoła w Polsce, moich braci katolików i własną – tęsknię.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz