LOADING

Type to search

SER św. Kuby. Smak 1: Świadomość siebie w służbie Bogu.

Sara Marczak 2 czerwca 2015
Share

Chyba każdy wertujący Biblie ma taką osobę (lub kilka osób) wśród jej autorów, z którą się “rozumie”. Oczywiście Pismo Święte to dzieło natchnienia Ducha Świętego, no ale… w różnych osobach – i myślę, że właśnie po to Duch Święty postanowił przez wieki działać przez różnych ludzi, o różnych charakterach aby Jego przesłanie trafiło do jak największej ilości różnych odbiorców. By każdy mógł w Biblii znaleźć kogoś z kim może “porozmawiać” i z kim – kolokwialnie rzecz ujmując – nadaje na tych samych, duchowych falach.

“Trochę” wstępu.

Jednym z moich ulubionych pism jeśli chodzi o Nowy Testament jest list św. Jakuba Apostoła. Sama nie wiem dlaczego ale pałam do niego (w sensie św. Jakuba) ogromną sympatią.

Według tradycji wierzymy, że list ten napisany został przez Jakuba Młodszego – krewnego Chrystusa, a jak wiemy w “Słynnej Dwunastce” było ich dwóch, ale po konkretniejsze szczegóły odsyłam do listu, a w zasadzie do jego wstępu.

Tak jak już wspomniałam – darzę św. Jakuba i jego list naprawdę sporą dozą sympatii. Jest to jeden z tych tekstów, w których wszystko do mnie mówi. Wszystko, wszystko: każde słowo, przecinek i kropka. Naturalnie – w całym Piśmie Świętym każde słowo, kropka, przecinek, wykrzyknienie, onomatopeja , epitet  itp., itd. jest czymś co jest przemyślane, zawiera przesłanie i wielką mądrość. Natomiast podejrzewam, a w zasadzie jestem pewna, że na większość tekstów w PŚ jestem po prostu za głupia i zbyt mało dojrzała, dlatego np. przemawiają do mnie tylko w 20-50, w porywach w  60 procentach. Oczywiście nie znaczy to, że list św. Kuby (że go tak pieszczotliwie nazwę) jest pisany dla głupców. Chodzi o to, że rzeczony Święty pisze bardzo łopatologicznie – pewnie przewidział, że będzie parę osób na świecie, którym trzeba wszystko prosto wyjaśnić… W każdym razie na pewno przewidział co najmniej jedną taką osobę – czego żywym dowodem jestem ja.

To pierwsza z teorii. Jest jeszcze szansa na to, że nie ja jestem głupia, a po prostu św. Jakub jest moją bratnią duszą, która w podobny sposób pojmowała, przeżywała, a więc podobnie doświadczał i przekazywał pewne sprawy. Dlatego można powiedzieć, że pomimo bariery czasu świetnie się rozumiemy.

Chyba, każdy wertujący Biblię ma taką osobę (lub kilka osób) wśród jej autorów, z którą się rozumie. Tak przynajmniej mi się wydaje. Oczywiście PŚ to dzieło natchnienia Ducha Świętego… no ale w różnych osobach – i myślę, że właśnie dlatego Duch Święty postanowił przez wieki działać przez różnych ludzi, o różnych charakterach aby jego treść trafiła do jak największej ilości różnych odbiorców. I by każdy z nas mógł w Biblii odnaleźć swoją bratnią duszę, która – kolokwialni rzecz ujmując – nadaje na tych samych falach.

Skąd się wziął SER?

Dobrze, ale po co to wszystko – ten jak zwykle przydługawy wstęp.DSC_0925_20150527121147092
Nasz bohater w swoim liście porusza bardzo wiele codziennych spraw i wypełnia je światłem mądrości. Dla wierzącego są to rzeczy całkowicie oczywiste, ale zupełnie na nowo przedstawione, dla niewierzącego ważne informacje wprowadzające w wiarę i życie chrześcijańskie.  To naprawdę cenne rady, które efektywnie wpływają na tego, który z nich korzysta i  na jego duchowość.

Czuję się trochę jak za czasów “gimbazy” – kiedy każdy miał jakiegoś faworyta, za którym szalał i którego uwielbiał. Wtedy to był zespół Linkin Park i P.O.D. oraz aktor Johnny Depp lub Hugh Jackman. Teraz takim właśnie – nieco szaleńczym – uwielbieniem darzę św. Jakuba Apostoła.

Bardzo spodobało mi się, to co i jak napisał. Dlatego postanowiłam co jakiś czas wrzucać moje osobiste rozważania i natchnienia wywołane jego słowami. Czyli to czego ja osobiście nauczyłam się od niego – mojej bratniej duszy w Piśmie Świętym.

Stąd właśnie SER, czyli Seria Efektywnych Rad Św. Kuby. A ponieważ kiedyś jakiś mądry człowiek, którego nie pamiętam (nauka bardzo mocno wyryła się w moim sercu więc spełnił swoje zadanie doskonale) powiedział mi, że Słowo Boże należy smakować, można powiedzieć, że świetnie się składa – bo rad jakie serwuje nam Święty jest równie wiele ile rodzajów i smaków sera.
Uf… przebrnęliśmy przez moją gadaninę. Przejdźmy do meritum i tym samy pierwszego smaku SER’a.

Smak 1: Świadomość siebie. (Jk 1,1a)

Z jakieś 2- 3 lata temu, po pierwszych kilku przeczytaniach listu św. Jakuba Apostoła – postanowiłam go przemedytować z zapisywaniem, dokładnie po kawałku. I kiedy zaczynałam go czytać z tym zamysłem nie przypuszczałam, że zatrzymam się już po pierwszym zdaniu… a w zasadzie w jego połowie.

To jak św. Jakub zaczyna swój list “Jakub, sługa Boga i Pana Jezusa Chrystusa (…)”. W biblii tysiąclecia, którą mam pod ręką przy słowie “Sługa” jest odnośnik do słownika.  Tam też znajdujemy całą definicję słowa zakończoną zdaniem:” jest zaszczytnym tytułem wyrażającym PEŁNĄ przynależność opartą na wolności i miłości.”

Podstawową rzeczą, której nauczyłam się z tego fragmentu jest to jak ważna jest świadomość siebie w świetle Bożym. Jakub posiadał ogromną świadomość tego, jako kto pisze do ludzi. Przede wszystkim on Jakub – sługa, czyli osoba, która w pełni wolności i miłości przynależy do Boga.

Święty pokazuje jak ważnym jest przedstawić swoją chrześcijańską tożsamość wynikającą z relacji z Bogiem. A żeby przedstawić tożsamość trzeba ją mieć, być jej świadomym i pewnym.

List nie zaczyna się od pełnych mądrości słów nakazujących nawracanie się i oddawanie życia Bogu. Wszystko zaczyna się od konkretnej osoby, posiadającej w świetle Bożym konkretną tożsamość. Po prostu – ten facet wie kim jest. Wie jaką ma relacje z Bogiem, kim jest dla Boga, kim Bóg dla niego i jakie ma zadanie. Człowiek świadomy siebie, który zwraca na to uwagę adresata. Zauważmy, że nie zaczyna od: “Bóg was kocha!!”, a od: “Bóg mnie kocha, a ja kocham Go, mamy wspaniałą relację”. Przedstawia siebie.

Wciąż jednak konkretnie słowo “sługa” jest negatywnie odbierane. “Być sługą” – utożsamiamy z “być czyjąś własnością”, a to w najczęstszym rozumieniu jest zaprzeczeniem zarówno miłości jak i wolności. Dlaczego więc św. Jakub użył go na początku? To słowo jest kluczowe bo zamyka pewien obieg. Ten obieg, likwiduje całkowicie jego negatywny wydźwięk w relacji z Bogiem. Ale o tym zaraz.

Kiedy pierwszy raz zatrzymałam się na “openingu”  listu cały czas coś mi nie pasowało.

Po pierwsze, ten negatywny “sługa”. Po drugie, dlaczego autor Boga i Chrystusa rozdziela skoro dla nas wierzących wtedy i dziś wiadomo, że są Oni jednością i będąc sługą jednego jesteś też automatycznie sługą drugiego, bo nie można “przyjść do Ojca inaczej jak przez Syna”(paraf. J14,6). I podążając tym tropem: skoro rozdzielił Boga na osoby dlaczego zapomniał o Duchu Świętym. Mamy Trójcę Świętą – logiczniej było by napisać: sługa Boga, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego.

To wszystko ma wielki sens i łączy się w wspaniałą całość. Jeśli pozwolisz sobie zabawić się w detektywa i przeanalizować wszystko znajdujesz poszlaki, które prowadzą do wytłumaczenia i odpowiedzi na wszystkie pytania. Pozwoliłam sobie to pierwsze pół pierwszego zdania rozłożyć na czynniki pierwsze. O to co odkryłam:

1) Jakub – tłumaczymy to imię jako “ten, którego Bóg ochrania”.
2) Dalej mamy słowa “sługa Boga” – które symbolizują (jak już wspomniałam wcześniej) przynależność do Boga w pełni wolności i miłości.
3) To nie wszystko! Być czyimś sługą to też – jak zauważyliśmy przy negatywnych odczuciach – należeć do kogoś, w tym wypadku do Boga.
4) Idąc dalej: słowo sługa symbolizuje również działanie, wykonywanie poleceń – tak więc to słowo w tym miejscu samo w sobie jest synonimem Ducha Świętego. Kiedy przynależymy do Boga w pełni wolności i miłości, wykonując jego polecenia i działając tak jak nas prowadzi? Wtedy gdy jesteśmy pod wpływem działania Ducha Świętego – nie możemy służyć Bogu jeśli nie ma w nas Jego Ducha – “Nie może nazywać Boga Panem ten, który nie ma w sobie Ducha Bożego” (paraf. 1 Kor 12,3) Implikując: możesz być sługą Boga wtedy i tylko wtedy gdy, działasz w Duchu Świętym – albo raczej On działa w Tobie.

6) Ostatni człon tej części zdania “i Jezusa Chrystusa” – który też był sługą Boga, który przyszedł na świat nie tylko jako Bóg- Człowiek, jako Zbawiciel – Mesjasz, Dobry Pasterz, Pascha, Baranek, Przyjaciel, Oblubieniec, Pan, Król, Książe Pokoju … ale jako ktoś, kto przyjął rolę sługi wobec Boga ale i ludzi. A więc Chrystus jako sługa należy (patrz punkt 3) do Boga i do ludzi. A ponieważ Bóg i Chrystus to jedno mamy tu pięknie zamknięty obieg, który ostatecznie tłumaczy to kim jest sam Jakub.

Dedukcja:  Jakub, czyli ten którego Bóg ochrania, jest osobą, która działa pod wpływem Ducha Świętego i w pełni wolności i miłości należy do Boga, który stał się człowiekiem i tym samy11233489_1137263976290898_3989041797853018365_n sługą, by w pełni miłości i wolności należeć do (w tym wypadku) Jakuba.

Przede wszystkim podziw we mnie budzi jak Jakub doskonale potrafił zdefiniować siebie i to jak żyje i chce żyć, to jakie ma zadanie i jak bardzo dobrze je zna… jak pokazuje swoją relację z Bogiem. W tym zdaniu św. Jakub pokazuje jak bliscy są sobie niszcząc negatywne znacznie słowa sługa, mówi w nim: “Nie jestem nic nieznaczącym niewolnikiem, Ja i mój Bóg należymy do siebie i sobie nawzajem służymy w miłości i wolności. Ja jestem narzędziem w Jego dłoni, On moją obroną. Ja żyje w Nim, a On we mnie.”

Jak dla mnie to piękny obraz tego od czego powinno zaczynać się każdą ewangelizację. Przede wszystkim musisz przedstawić siebie, Boga, w którego wierzysz i relację jaka jest między wami. Musisz wiedzieć kim jesteś dla Boga, umieć zdefiniować siebie i tą zażyłość. To zyskuje na wiarygodności, ale też Tobie daje pewność i pokój, bo znasz swoje miejsce na ziemi, swoje zadanie, swoją przynależność.
Ja bardzo to doceniam – tym bardziej, że sama wciąż jestem osobą, która miota się i próbuje właśnie tą swoją tożsamość odnaleźć.

Św. Jakub zaczyna swój list od bardzo ważnej lekcji – chcąc służyć Bogu swoim duchowym życiem  pierwszą rzeczą, którą musisz zrobić, od której musisz zacząć jest właśnie poukładanie swojego obrazu pod kątem Boga. Musisz nie tylko wiedzieć kim jest ten, który Cie posyła i czego oczekuje, ale też wiedzieć jak On Ciebie widzi.

Kim jesteś w oczach Boga. To prawda, że Bóg kocha nas niepoukładanych i porozwalanych na kawałeczki, jednak chcąc iść za Nim pierwszą rzeczą, którą dostaniemy to będą puzzle nas samych, a często będzie to wielo-milionowo-kawałkowy komplet. Nie chodzi o to by ów puzzle od razu ułożyć – to prawdopodobnie będzie proces trwający przez całe nasze życie  ale od tego musimy zacząć.

Nie od wielkich słów i cudów. Nie przekonuj innych jeśli sam nie jesteś przekonany swojej pozycji w Królestwie Niebieskim.

Jakub nie tylko wiedział Kto go posyła, ale wiedział też kim on dla tego Kogoś jest, oraz wiedział jak wygląda relacja między nim a tym Kimś. To jest pytanie, które nieustannie musimy sobie zadawać – z czego ja się składam, jak Bóg mnie wymyślił? Kim Bóg jest? I jak ma wyglądać nasza relacja? Codziennie na nowo.

Nie możemy czuć się tylko i wyłącznie wyjątkowym jakimś dzieckiem, które Bóg umiłował tak bardzo, że oddał swego Syna Jedynego aby je zbawić. To piękna i prawdziwa  definicja, ale bardzo ogólna, a  sens w tym, że my dla Boga nie jesteśmy ogólni. Każdego z nas Bóg tak samo kocha. Ale też z każdym z nas Bóg ma zupełnie wyjątkową relację, o której wiedzieć możemy tylko my i On. Każdy ma wyjątkowe zadanie. Każdy jest wyjątkowy w jakiś sposób – ale nie w sposób ogólny. A zatem prawidłowo jest patrzeć na to zdanie tak jak patrzy św. Jakub – a w jego przypadku mówi ono o “wyjątkowym dziecku – Jakubie chronionym i wybranym przez Boga do szczególnej służby, którego Bóg umiłował tak bardzo, że oddał swego Syna Jedynego aby go zbawić”. Chodzi o to by czuć się kimś konkretnym w relacji z Bogiem, bo dla Boga jesteśmy bardzo konkretni – wszyscy tak samo (w sensie wartości) i każdy wyjątkowo (w sensie zadania i osobowej relacji).

Kiedy słyszymy jakieś ogólne definicje, musimy się zawsze starać rozwinąć je w kontekście nas samych. Musimy wstawać codziennie rano i pytać kim jestem dla Boga, słuchać, a potem sobie powtarzać – aż uwierzymy, nie tylko w Boga ale i w siebie.

Musimy zacząć od przedstawienia siebie, naszego Boga i relacji jakiej z Nim mamy. C11215747_1137263996290896_3313498884949788439_nzyli od poukładania siebie w całość – nawet jeśli jesteśmy pokruszeni na milion kawałków.

Nie jednokrotnie przychodzi pokusa by zaczynać od innych spraw. Natomiast św. Jakub pisze wyraźnie: Nie uciekniemy od  siebie, prędzej czy później będziemy musieli coś o sobie powiedzieć.

Nawet jeśli nie tu na ziemi, to Bóg na pewno zapyta:

– Saro, powiedz mi dziecko co Ty właściwie wiesz o naszej relacji?
– Och Boże, przecież nie miałam czasu zajmować się naszą relacją, bo zajmowałam się relacją innych ludzi z Tobą. 

Tags:

You Might also Like

Dodaj komentarz