LOADING

Type to search

Sekret niepojęty

Tomczyk 12 czerwca 2013
Share

"Jest tylko jedna rada, to jest Pan Jezus. 'Jam jest zmartwychwstanie i życie', to znaczy pomimo starości, pomimo śmierci: młodość w Bogu – i tego wam wszystkim życzę. Całej młodzieży krakowskiej, polskiej i na świecie".

 

Innym razem stwierdził, że „młodzi są przyszłością świata”. Kochał młodzież i kochał czuć się młody. Uwielbiał przebywać z młodymi. Czerpał od nich siły i zarażał ich swoim entuzjazmem.
Młodzi byli w nim zakochani. Co przyciągało ich do tego niemłodego przecież człowieka, noszącego z każdym kolejnym rokiem długiego pontyfikatu coraz wyraźniejsze oznaki choroby i niedołężności? Była to wieczna młodość ducha, którą niósł, nie tylko mówiąc do nas, ale może jeszcze bardziej gdzieś pomiędzy słowami. Gest, spojrzenie, uśmiech. Wszystko było przesiąknięte jakimś przedziwnym światłem. Veritatis Splendor – Blask Prawdy – to on bił od niego. A prawda to przecież Jezus, który Sam o Sobie powiedział: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem.”

W przesłaniu na nowe tysiąclecie, w liście apostolskim "Novo millenio ineunte" napisał też: "ważne jest jednak, aby wszystko, co z Bożą pomocą postanowimy, było głęboko zakorzenione w kontemplacji i modlitwie" To WSZYSTKO jest tak bardzo tu istotne. Totus Tuus – Cały Twój – to postawa nieustannej modlitwy tego Błogosławionego. Jego uwaga była ciągle skierowana na Jezusa, ukazującego mu wolę Ojca. Jan Paweł II patrzył na drugiego człowieka jakby przez szybę, na której przezroczystą farbą namalowany był Chrystus. Stąd, przyglądając się papieżowi, chcąc nie chcąc, mniej lub bardziej tego świadomi, musieliśmy patrzeć na Jezusa, za którego wizerunkiem stał dopiero ten człowiek. Tak patrząc, w rysach Jana Pawła II odnajdywaliśmy wiecznie młode oblicze naszego Pana.

Młodość w Bogu… powiedział Jan Paweł II. Doświadcza jej każdy, kto stawia w centrum swojego życia modlitwę. Taki człowiek staje się żywym obrazem Jezusa pośród nas. I wtedy choć może nawet ciało zmęczone i niedomaga, to jednak gest, spojrzenie, uśmiech takiej osoby, staje się preudium tej miłości-młodości , którą poznajemy teraz „niby w zwierciadle niejasno”, a która czeka nas w Pełni dopiero po tamtej stronie. Tacy ludzie, święci ludzie, są pośród nas. Ukryci gdzieś w tłumie, żyją wiecznie młodzi pełnią życia, zazwyczaj niezauważeni pomiędzy głośnymi i jaskrawymi „ludzkimi atomami” pędzącymi na złamanie karku bezwolnie w wyścigu szczurów z grymasem niezadowolenia na twarzy… a tu Młodzi w Bogu. Spotkamy ich w tramwajach i metrze. W parkach i na skwerach. Być może są nawet naszymi sąsiadami czy duszpasterzami. Wytęż uważnie swój wzrok, czy aby nie ma ich gdzieś w pobliżu. To oni są tymi młodymi, od których zależy przyszłość świata. Nawet jeśli idą o lasce, ledwo powłócząc nogami, pojękując z bólu przy każdym poruszeniu.

Być może są bliżej Ciebie niż myślisz. Spójrz w lustro. Może nawet nie ośmielisz się pomyśleć, że jesteś jednym z nich. Wiecznym młodzieńcem, w którym inni kiedyś dostrzegli, nie w pełni sobie z tego zdając sprawę, ukrytego w jakimś geście, uśmiechu, spojrzeniu, Jezusa.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz