LOADING

Type to search

ŚDM 2016 – obawy i nadzieje

Konrad Myszkowski 1 grudnia 2015
Share

Przygotowaniom do Światowych Dni Młodzieży 2016 w Krakowie towarzyszy ogromny entuzjazm – tak to przynajmniej wygląda z perspektywy młodego katolika mieszkającego “u stóp Wawelu”. Lokalne wspólnoty ruchów katolickich i duszpasterstwa prześcigają się w pokazywaniu wszem i wobec, jak bardzo są #ReadyForWYD. Czy nie brakuje jednak poważnego zastanowienia i konkretów?

Fot. Autor

Fot. Autor

Polska nigdy wcześniej nie organizowała imprezy masowej na tak wielką skalę. Ilość pielgrzymów szacuje się na 2,5 mln osób (dla porównania – EURO 2012 przyciągnęło do Polski ok. 650 tys. osób, które dodatkowo były podzielone pomiędzy różne miasta, a ŚDM w Częstochowie w 1991 r. to “zaledwie” 1,6 mln osób). Jest więc naturalne, że dyskusja na temat ŚDM wywołuje spore emocje.

[heading style=”subheader”]Sprawy organizacyjne[/heading]

Istotną kwestią jest finansowanie wydarzenia. Wiadomo, że wydatki będą podzielone pomiędzy stronę kościelną i państwową. Komitet Organizacyjny, jak czytamy w dokumencie dostępnym na jego stronie www, bierze na siebie koszty obsługi gości i oprawę wydarzeń towarzyszących ŚDM. Środki na ich pokrycie Komitet ma pozyskać z opłat wnoszonych przy rejestracji przez pielgrzymów oraz pieniędzy Kościoła – na ten cel biskupi przeznaczyli wpływy z czterech niedzielnych składek “na tacę” w całej Polsce. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że niektóre media już narzekają ile to “zapłacimy za ŚDM”.  Prawda wygląda jednak tak, że władze obciążone zostaną tylko i wyłącznie kosztami wynikającymi z ich obowiązków (przygotowanie komunikacji miejskiej, ośrodków zdrowia i infrastruktury, posprzątanie po ŚDM, zapewnienie bezpieczeństwa). Bezpośrednio na ŚDM przygotowywana jest tylko jedna inwestycja nieruchomościowa – hala na Campus Misericordiae w Brzegach, budowana przez prywatnego inwestora. Inwestycje miasta, wymienione w oszacowaniu kosztów ŚDM które pojawiło się na wiosnę, są inwestycjami które tak czy inaczej miasto planowało przeprowadzić, a ŚDM powoduje tylko zamianę kolejności ich wykonania. Dlatego nie obawiałbym się że ŚDM spustoszy budżet miasta czy państwa, pod warunkiem, że władze Krakowa nie uczynią tego “pod płaszczykiem” przygotowań na spotkanie młodych. Wydatków nie ma co porównywać w wydatkami miast-organizatorów EURO 2012 czy tymi, które Kraków poniósłby, gdyby organizował igrzyska olimpijskie. Znacznie większe szanse na “popłynięcie” finansowe ma Kościół, chociaż wydaje się rozsądniej gospodarować środkami – niemniej wg szacunkowych danych dot. poprzednich ŚDM dług diecezji Rio de Janeiro wyniósł po wydarzeniu niemal 40 mln USD.

Światowe Dni Młodzieży 2013 w Rio de Janeiro (fot. Wikimedia Commons) - czy Kraków będzie gotów na podobny zalew pielgrzymami?

Światowe Dni Młodzieży 2013 w Rio de Janeiro (fot. Wikimedia Commons) – czy Kraków będzie gotów na podobny zalew pielgrzymami?

Obawę budzą również kwestie logistyczne – rozlokowanie pielgrzymów, komunikacja i bezpieczeństwo. Wsparcie w tych obszarach zapewnić mają ministerstwa Obrony Narodowej i Spraw Wewnętrznych, jednak logistyka będzie głównie zadaniem władz miejskich i Komitetu. Plany logistyczne są wciąż aktualizowane i opracowywane, ponieważ ciągle brakuje jeszcze sporo miejsc. Miasto planuje stosunkowo spore nakłady na poprawę funkcjonowania MPK na czas spotkania. Nie ma jeszcze dokładnych informacji co do ochrony, w szczególności antyterrorystycznej, aczkolwiek bezpieczeństwo uczestników będzie w dużej mierze wypadkową ogólnego funkcjonowania państwa – polityki ws. imigrantów, szczelności granic czy skuteczności działania służb. Na to z kolei wpływ ma obecna gruntowna zmiana władzy. Na konkretne działania czy chociażby deklaracje trzeba będzie zapewne zaczekać aż nowa władza się ustabilizuje. Pytanie tylko czy wystarczy czasu, bo do lipca pozostaje go coraz mniej.

[heading style=”subheader”]Sprawy duchowe[/heading]

W przypadku wydarzenia organizowanego przez Kościół nie można zapomnieć również o kwestiach duchowych, czyli owocach, jakie ŚDM mają wydać w uczestnikach. Generalnie, międzynarodowe spotkanie młodzieży katolickiej jest świetną inicjatywą, pozwalającą na zawiązanie ciekawych znajomości, wymianę doświadczeń i wpływającą na formację wewnętrzną. Pytanie brzmi, jak daleko można zajść w takiej masie ludzi w kwestiach osobistego przeżywania wiary. Ogólnie, zastrzeżenia budzi odprawianie Mszy Świętych z olbrzymią liczbą uczestników. Argumentacja, jakoby msza w której uczestniczy ponad milion osób pozwalała wiernym na lepsze doświadczenie wspólnoty Kościoła jest błędna, gdyż Msza Święta nie jest koncertem dla tłumu. Mszę Świętą – Ofiarę Chrystusa na Krzyżu – każdy musi przeżyć osobiście, a tłum, szum i rzesze dziennikarzy wcale w tym nie pomagają. Msza sprawowana w taki sposób powoduje u uczestnika mniejsze skupienie na Eucharystii, co pomniejsza szacunek wobec Najświętszego Sakramentu i skutkuje rozmowami, jedzeniem kanapek czy rozmawianiem przez telefon. Jednak najbardziej bolesny jest moment Komunii Świętej, kiedy to coraz częściej, nawet na mszach papieskich, obserwuje się rozdawanie Ciała Chrystusa w sposób niegodny – w plastikowych kubeczkach, garściami, podawanie sobie przez ludzi świeckich. Tłumaczenie, że “przy masowych mszach tak musi być bo inaczej trawłoby to w nieskończoność” jest odwracaniem nauki Kościoła – prawda jest taka, że jeżeli nie potrafimy rozdać Ciała Jezusa w sposób godny dużej liczbie osób zgromadzonej podczas Mszy Świętej, to nie powinniśmy organizować takiej Mszy. W Krakowie jest wystarczająco kościołów i kaplic, a na ŚDM przyjedzie aż w nadmiarze kapłanów, aby odprawiać Msze Święte na mniejszą skalę – a spotkanie z papieżem można ograniczyć do wspólnej modlitwy w inny sposób oraz papieskich przemówień. Uniknięto by w ten sposób kształtowania w młodzieży złych nawyków związanych z liturgią oraz profanacji.

Ważne jest również przesłanie tego konkretnego spotkania. Kraków, pomimo utrudnień logistycznych, jest pod względem dziedzictwa duchowego idealnym miastem na wszelkie spotkania i wydarzenia katolickie. Jak już pisałem, Kraków jest jednym z nielicznych miast które wykształciły swój charakterystyczny model świętości i klimat duchowy. Związane jest to z ilością świętych i błogosławionych, porównywalną jedynie z Rzymem. Jest to potencjał, który należy pokazywać całemu światu – i doskonałą okazją do tego będą ŚDM. Ważne jest, abyśmy uświadamiali sobie i naszym gościom, że Kraków to nie tylko św. Jan Paweł II i św. siostra Faustyna, ale to również św. Stanisław, św. Jadwiga, św. Józef Sebastian Pelczar, św. Jan Kanty, św. Stanisław Kaźmierczyk i ponad 120 innych kanonizowanych i beatyfikowanych osób. Warto aby polska młodzież w toku przygotowań do ŚDM zapoznawała się z życiorysami krakowskich świętych i przekazywała je dalej podczas ŚDM – to zresztą jest już realizowane w programach duchowych przygotowań do spotkania. Pamiętajmy też, że ŚDM, w połączeniu z obchodami 1050. rocznicy Chrztu Polski, mogą być ważnym momentem w historii polskiego katolicyzmu. Nie wolno zmarnować takiej okazji na poprawę moralno-religijnej kondycji polskiego Narodu.

[heading style=”subheader”]Podsumowując…[/heading]

 …emocje, które budzi ŚDM, na pewno nie są bezpodstawne. Skala wydarzenia które odbędzie się w Krakowie w lecie jest olbrzymia, dlatego warto się tą kwestią zainteresować, pomóc – na miarę swoich możliwości, rozmawiać z bliskimi i mniej bliskimi, a przede wszystkim wspierać modlitewnie. Tylko wtedy stworzymy sobie szansę, żeby w sierpniu móc powiedzieć z czystym sercem: “Warto było”.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz