LOADING

Type to search

Share

Jak każda wspólnota działająca przy Kościele katolickim – Ruch Czystych Serc nie wnosi niczego nowego do jego doktryny. Czym zatem się wyróżnia, skoro liczba jego członków przekroczyła już 10 tys.?

Profilem RCS-u są relacje damsko-męskie i wszystko, co się z nimi wiąże. A wiąże się wiele – męskość, kobiecość (bo do tych ról się dojrzewa), narzeczeństwom, małżeństwo, a także promocja wszystkiego tego, co stanowi alternatywę dla ideologii gender, rozwiązłości seksualnej czy różnych współczesnych pseudomedycznych wynalazków (in vitro, antykoncepcja, aborcja). Są to tematy na czasie, gdyż tylko ślepiec nie zauważy, że obecnie spory katolików z ich przeciwnikami (często nominalnie będącymi również katolikami) w większości sprowadzają się do dyskusji bioetycznych czy z zakresu etyki seksualnej. Kto by dzisiaj wadził się o dogmaty (np. czy Chrystus jest zrodzony, czy stworzony) – na tapecie jest raczej “nieżyciowa etyka seksualna Kościoła”. Ewentualnie inkwizycja i krucjaty. Katolicy zbroją się więc w argumenty dotyczące obrony życia i współżycia, podczas gdy – o czym często przypomina Szymon Hołownia – brakuje im ogólnej wiedzy teologicznej. Jasne, bez znajomości ogólnych prawd wiary (dotyczących Chrystusa, Maryi, aniołów itd.) nauka o seksualności jest wyrwana z kontekstu, nie mniej trzeba mieć świadomość, przy użyciu jakich tematów próbuje się dzisiaj “wywoływać wierzących do tablicy”.

Serce

Ruch Czystych Serc jako taki istnieje stosunkowo krótko, bo od 2002 roku. To niewiele w porównaniu – ot, choćby – z Ruchem Światło-Życie czy Neokatechumenatem. Jednak wspólnota prężnie się rozwija i jej “oddziały” powstają w różnych częściach kraju. RCS wykiełkował z czasopisma “Miłujcie się!” (wydawanego w Poznaniu, przez zakon chrystusowców), które w latach 90. powstało jako alternatywa dla kolorowych pisemek dla młodzieży, gdzie można było poszczycić się publicznie “swoim pierwszym razem”, czy też uzyskać “złote porady” od autorytetów na temat masturbacji lub “właściwego” momentu inicjacji seksualnej. Podobnie jak “MS!” – Ruch Czystych Serc to wspólnota głównie dla młodych, dla tych, którzy dopiero kształtują swoją płciowość, dopiero wchodzą w związki, dopiero przygotowują się do zawarcia małżeństwa. Owa formacja młodzieży, mającej być solą ziemi, odbywa się kilkutorowo – z jednej strony zachęta do lektury wspomnianego już dwumiesięcznika, z drugiej uczestnictwo w spotkaniach formacyjnych, z trzeciej wyjazdy rekolekcyjne, no i z czwartej – codzienna praca na sobą (rzecz postawowa i najtrudniejsza).

Warunki przystąpienia do Ruchu Czystych Serc są proste, należy przyjąć Eucharystię i odmówić “Modlitwę zawierzenia”. Zawiera ona w pigułce to, czym żyje – hm – uczestnik RCS-u? Oczywiście też, ale – jak wspomniano na początku – opisywana wspólnota podkreśla jedynie wyznaczniki stylu życia, które i tak w Kościele są. “Oddaję Ci swoją pamięć, rozum, wolę, duszę i ciało, wraz ze swoją płciowością” – co w tym nadzwyczajnego dla katolika? “Panie Jezu, ucz mnie systematycznej pracy nad sobą, a zwłaszcza umiejętności kontrolowania moich pubudzeń seksualnych i emocji” – czy Kościół od dzisiaj głosi panowanie nad namiętnościami (nie mylić z bezmyślnym tłumieniem)? “Proszę Cię o odwagę w codziennej walce ze złem” – to także norma (choć nie zawsze statystyczna).

Patronką RCS-u jest osoba, o której ostatnio słyszało się nieco częściej – za sprawą filmu fabularnego. Karolina Kózkówna oddała życie w wieku 16 lat, broniąc czystości (w 1914 roku). Mieszkanka podtarnowskiej wsi stawiała opór wobec próby gwałtu ze strony rosyjskiego żołnierza. Beatyfikacja naszej polskiej Marii Goretti odbyła się za pontyfikatu św. Jana Pawła II.

Ruch Czystych Serc to jednak coś więcej niż grupa wsparcia dla tych, którzy poszli pod prąd. To coś więcej niż zrzeszenie osób umacniających się w niepopularnych (w kraju formalnie katolickim) poglądów. To formacja, która w centrum stawia Eucharystię, która promuje adorację Najświętszego Sakramentu i podkreśla szeroko pojętą czystość (nie tylko tę w znaczeniu seksualnym): “Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” – ten cytat biblijny to myśl przewodnia. Nie chodzi przecież wyłącznie o przysłowiowy “seks po ślubie” itp., ale o szero pojętą prawość, otwarcie na łaskę, uporządkowanie. A więc czystość.

Patrząc wyłącznie socjologicznie, RCS to rozrastający się ruch kontrkulturowy (na wzór tego w Stanach, w drugiej połowie XX wieku). Ruch – z samej definicji – nastawiony jest na zmianę społeczną, a zatem, w tym przypadku, ewangelizację. Bo światła nie można chować pod korcem.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply