LOADING

Type to search

Tags: ,

rodzinka.mt1,1-17/Jakub

ks. Łukasz Czaniecki 9 grudnia 2015
Share

Gdy nadejdą dni żałoby po moim ojcu, zabiję brata mojego, Jakuba (Rdz 27,41).

Bracia walczyli już w brzuchu mamy. To była niełatwa, bliźniacza ciąża. Sam poród obfitował z zaskakujące zwroty akcji. Mieli różne charaktery, Ezaw był porywczy, doskonale polował, chłop jak dąb. Jakub przeciwnie, wolał trzymać się spódnicy Rebeki. To za namową matki uknuł i z jej pomocą doprowadził do skutku intrygę, która pozbawiła Ezawa należnego mu błogosławieństwa. Spotkała go za to słuszna nienawiść ze strony brata. Musiał uciekać, jeśli chciał ocalić życie.

Z rodzeństwem bywa różnie. Mojej siostrze, gdy byliśmy dziećmi, zrobiłem w głowie dziurę trójzębną motyczką. Niby przez przypadek. Rodzeństwo rywalizuje między sobą o miłość rodziców. Boimy się bycia jednym z wielu, mamy zaszczepioną przez Boga potrzebę miłość doskonałej, absolutnej, którą jest w stanie dać nam tylko on sam. Miłość rodziców, jak każde ludzka miłość, jest z natury niedoskonała i ograniczona. A jeśli trzeba się nią jeszcze dzielić z bratem lub siostrą – mamy często myśli o wyeliminowaniu przeciwnika.

Jakub za swoje oszustwo względem brata musiał słono zapłacić. Przyjął to z pokorą. Po latach z drżącym sercem szedł na spotkanie z Ezawem. Kiedy się spotkali zaczęli płakać. Zrozumieli, że ich młodzieńcze dąsy i intrygi, nienawiść i pragnienie zemsty, nie były dla Boga przeszkodą w realizacji Jego planu zbawienia. Ostatecznie Bóg zmienił imię Jakuba na Izrael, stał się ojcem dwunastu pokoleń ludu wybranego. Czy dlatego, że wyłudził błogosławieństwo? Czy dlatego, że był sprytniejszy? Nie. Być może dlatego, że zrozumiał, że Bożej miłości wystarczy i dla niego i dla brata.

Ezaw i Jakub wg Francesco Hayez

Ezaw i Jakub wg Francesco Hayez

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz