LOADING

Type to search

Randka? TAK, ale nie w ciemno!

21 lutego 2018
Share

Luty, luty, luty…Z czym kojarzy Ci się ten miesiąc? Z mroźną zimą – „Idzie luty, kuj buty”, zbliżającą się u progu wiosną, bo przecież już za chwilę marzec, czy może z Walentynkami?

14 lutego – dla jednych, tych zamężnych i żonatych –  to święto codzienne. Ot, 14, to po prostu kolejny dzień w ich wspólnym kalendarzu, gdy mogą ofiarować tej drugiej osobie miłość. Może w inny sposób niż zazwyczaj. Dla innych – jeszcze nie w związku małżeńskim i w ogóle nie w związku – to dzień, w którym poczują ukłucie zazdrości, niezrozumienia, bólu. Zapewne wiele z Was czeka na księcia u progu, który przyniesie bukiet róż. I choć na razie nic tego nie zapowiada, że takowy może się pojawić w tę środę, to wierzę, że każda z nas może się jeszcze bardzo miło zaskoczyć. Dlaczego?

Dlatego, że każda z nas może pójść na randkę! I jedne zrobią to ze swoim mężem, inne z narzeczonym lub chłopakiem, a jeszcze inne – mogą pójść na randkę ze sobą! Tak, dobrze przeczytałaś. Czekamy na księcia na białym koniu, a kiedy ostatnio byłyśmy, gdzieś same ze sobą? Zauważcie, że użyłam formy „my”. Więc ten tekst dotyczy tak samo Ciebie, jak i mnie. Być może to doda Ci otuchy :)

Kiedy ostatnio wyłączyłaś telefon i poszłaś na przynajmniej godzinny spacer? Czy opowiedziałaś sobie co się działo w ostatnim tygodniu? Jasne, że wiesz co się działo. Ale czy spojrzałaś na swoje życie obiektywnie? Stając obok siebie, widząc swoją osobę – co robi, co lubi, z czym jest jej dobrze, a co jej nie wychodzi? Wiem jaka jest odpowiedź, bo miałam i wciąż zdarza mi się mieć tak samo. I nie chcę bawić się tu w pierwsze lepsze porady, że jeśli naprawdę dobrze poznasz siebie, to wtedy znajdziesz miłość swego życia. Bo tego nie wiem. Ale wiem, że polubienie samej siebie, zabieranie swojej osoby na regularne spacery (ja lubię spacery, Ty możesz iść ze sobą na ciastko), powoduje, że lepiej rozumiem siebie. Lubię siebie. Wstając, nie patrzę do lustra i nie narzekam na swoją cerę czy brzuch. Owszem, to też zdarza się (na szczęście coraz rzadziej), ale wtedy bardzo szybko łapię się na tym i pytam – kiedy ostatnio byłam gdzieś sama ze sobą?

Zaniedbujemy siebie, czekając na kogoś, kto o nas zadba. Ale jak ktoś może się o nas zatroszczyć, gdy same nie wiemy: kim jesteśmy i kim chciałybyśmy być, co lubimy robić i co nas drażni. Dlaczego nie robimy makijażu same dla siebie? Dlaczego nie zakładamy sukienek tylko dla siebie?

Dlatego gorąco apeluję – nie narzekaj, włóż najpiękniejszą sukienkę jaką tylko masz, jeśli lubisz – podmaluj oko i wyfruń z domu w nieznane. Zabierz samą siebie na randkę! Ale nie w ciemno! Tym razem szczerze, przed sobą tylko samą, opowiedz sobie o samej sobie. Jaka jest ta osoba, którą codziennie spotykasz w lustrze. Czy gdy spotkałabyś ją na ulicy, zwróciłabyś na nią uwagę, uśmiechnęłabyś się do niej?

Mam nadzieję, że jeśli dzisiaj odpowiesz nie, to za jakiś czas, po kilku spotkaniach siebie samej na spacerze, w kawiarni czy kinie – sama stwierdzisz, że to naprawdę fajna babka i zasługuje na wszystko, co najlepsze. Tego życzę nam nie tylko na Walentynki, ale przede wszystkim na DZIŚ. Już dziś możesz wstać z kanapy i wyjść z domu w nieznane. A jak raz Ci posmakuje wolność i przygoda, zapewniam, że zechcesz więcej i więcej. Bo spotykanie fajnych osób uzależnia. Dlatego, czemu miałabyś nie uzależnić się od spotykania sama ze sobą? ;)

 

 

Z zawodu logopeda, audiofonolog i familiolog, a z zamiłowania fotograf i włóczykijka. Lubi autostop i pociągi, słowo pisane & czytane.

Dodaj komentarz