LOADING

Type to search

Raj jest za granicą?

Artur Pyrek 19 maja 2015
Share

W tak gorących politycznie okresach jak ten, przed wyborami prezydenckimi, nie ma dnia, by nie usłyszeć/przeczytać w jakimkolwiek medium, że “gdy wygra kandydat A/B lub partia X/Y to pakuję walizki i wyjeżdżam”.

Z innych stron słychać mniej upolitycznione powody podobnych decyzji. I rozumiałbym jeszcze, kiedy mówiliby to młodzi ludzie, ale jeśli ktoś, jako powód swojej ewentualnej emigracji podaje, że “ma dwudziestoletni staż pracy i wykształcenie, a jest w swoim kraju niewystarczająco doceniony“, że “Polska go nie docenia”

 

Kochani, raju nie ma. Raj był, ale przez opętanie jednego człowieka jest, jak jest.

 

Wiem, jestem młody i jak to mówią na Podhalu, “… widziałem i w … byłem”. Nie wydaje mi się jednak, by w innych krajach, tuż przy granicy/lotnisku, oczekiwały tabuny ludzi, urzędników państwowych, którzy tylko czekają na to, by dać im pracę – najlepiej biurową, następnie załatwić mieszkanie i dać jeszcze do tego jakiś porządny zasiłek “na start”.

 

Raju nie ma. Nie tu – na ziemi.

 

Tym bardziej dziwne są słowa człowieka “wykształconego z dużym stażem pracy”. Jeśli on, teraz, z racji swojego wykształcenia i stażu pracy czuje się niedoceniony czy niespełniony (czyli pewnie chodzi mu o to, że za mało zarabia), to czy w kraju bogatszym, sprzątając np. ubikacje czy grabiąc liście w parku czułby się bardziej doceniony i bardziej spełniony? Nie wydaje mi się. Chyba, że jego ideały, krążą jedynie wokół pieniędzy, które może zarobić.

 

Czy my, jako ludzie, Polacy, właściwie wiemy, czego chcemy?
Pamiętajmy: jakkolwiek “tam” nie będzie “świetnie”, tak “tam” będziemy zawsze wrzodem na organizmie tamtego narodu. Mało tego, jeżeli my pojedziemy jako tania siła robocza do innego kraju, to zawsze znajdzie się kraj, dla mieszkańców którego, to Polska jest właśnie “zieloną wyspą” i wtedy “oni” spłyną do nas.
Co wtedy z tymi, którzy wyjechali, kiedy inne państwo będzie chciało swój wrzód wyleczyć?

 

Słysząc fanaberie jak to “tam” jest super, przeraża mnie to wszystko i głęboko zastanawiam się: po co były te lata przelewanej krwi?
Na co były wszystkie powstania?
Po co była Armia Krajowa?
Dla kogo cierpieli Żołnierze Wyklęci?

Ci ostatni są wyjątkowo smutnym dla mnie tematem. Bo to właśnie ludzie, którzy najgłośniej “walczą” o poszanowanie ICH pamięci, często posługują się właśnie teoriami dotyczącymi emigracji.

 

Po co w takim razie te wszystkie patriotyczne imprezy, msze i akademie?!

 

Jan Paweł II w Polsce traktowany jest na równi z Jezusem Chrystusem. Często nawet ma się wrażenie, że jest nawet ważniejszy od Jezusa. Pewnie i w tej kampanii, wśród kandydatów z prawej strony sceny politycznej wielu się na Niego powołało. Szkoda, że nikt nie przypomniał Jego słów: “Nie pragnijmy takiej Polski, która by nas nic nie kosztowała.

 

https://www.facebook.com/polecamwojtyle?fref=ts

https://www.facebook.com/polecamwojtyle?fref=ts

 

Ja niestety mam wrażenie, że dla wielu z nas, “idealna Polska” to taka, w której “czy się stoi czy się leży, to się należy”. By Państwo płaciło wszystkim za wszystko, pewnie także za obywatelstwo. By można było leżeć i “politykować”. By nas to nic nie kosztowało.

Dodaj komentarz