LOADING

Type to search

Przyczyna wszystkiego

Jakub Żebrowski 1 marca 2013
Share

Ludzie od tysięcy lat zadają sobie takie same jedno, podstawowe pytanie. Czy (bliżej nieokreślony) Bóg istnieje? Wielcy tego świata poszukiwali i poszukują odpowiedzi, która dałaby jasny sygnał, że jest lub nie ma kogoś większego od człowieka rozumnego. Wielki filozof i myśliciel średniowiecza – św. Tomasz z Akwinu po obserwacji otaczającego go świata zaprezentował kosmologiczne dowody na istnienie Boga. Jeden z nich mówi o "Nieuprzycznowanej przyczynie". Na pierwszy rzut naszego organu wzrokowego, ten argument jest nieoczywisty. Na szczęście św. Tomasz podaje dowody na słuszność swoich racji. Pierwszy mówi o tym, że "Wszystko posiada swoją przyczynę". Kolejny argument jest potwierdzeniem poprzedniego. "Każda przyczyna posiada z kolei swoją własna przyczynę." Średniowieczny filozof następnie prezentuje bardzo mądre spostrzeżenie, że "Nie może istnieć nieskończona ilość przyczyn". Definitywnie potwierdzającym argumentem na istnienie Boga jest wniosek, mówiący iż: "Musi, zatem istnieć Nieuprzyczynowana przyczyna, (przez nic innego Nieuprzyczynowana), która daje początek wszystkim przyczynom." Parafrazując słowa patrona dominikanów powiem tak: Musi istnieć Ktoś (który jest ponad wszystkim) kto był przyczyną powstania wszystkiego…

Ale Kto tą przyczyną jest? Na to pytanie odpowiedziała nam sama Przyczyna. Bóg. Dwa tysiące lat temu w małej miejscowości – Betlejem przyszedł na świat Jezus. Z początku żył normalnie, jak większość ludzi. Po upływie 30 lat rozpoczął się drugi, najważniejszy okres w jego życiu: nauczanie. Jak każdy prawdziwy nauczyciel wybrał sobie uczniów. Nie byli to wzorowi żydzi, ale często grzesznicy. Zresztą sam Chrystus powiedział, że "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników" Mk 2, 17. W czasie publicznej działalności Mesjasz uczynił wiele cudów, które zapisane są na karach Ewangelii. Pełnią oddania siebie samego, było ofiarowanie się na krzyżu. Śmierć, która z początku dla uczniów Jezusa wydawała się końcem, trzy dni później w Niedzielę Zmartwychwstania okazał się największym zwycięstwem. Zwycięstwem Boga nad śmiercią.

Ale gdzie teraz jest Bóg? Czemu milczy? Bóg jest teraz u siebie oraz pośród nas – członków Kościoła Bożego. Milczy (fizycznie), ponieważ powiedział już wszystko co miał nam do przekazania. Teraz wszystko zależy od naszej (wolnej) woli. Głos Boga (jeśli dobrze się wsłuchamy) możemy usłyszeć w Piśmie Świętym, w słowach apostołów XXI wieku oraz w czasie Eucharystii. Ze spotkania wspólnoty rodzi się po raz kolejny Stwórca. Dzieło stworzenia nie dobiegło końca miliony lat temu, ono trwa nadal. Dziś Bóg jest przyczyną więzi międzyludzkich, pięknego zachodu słońca, czy nawet bicia naszych serc. Spróbujmy odnaleźć piękno w najprostszych czynnościach i błahych momentach naszego życia. Tym pięknem, które dostrzeżemy jest Bóg.

Właśnie w złożoności otaczającego nas świata jest zawarta pewna tajemnica. Bóg niczym artysta, który ujawnia swe dzieło i chce, aby o Nim pamiętano. Wysyła przez swego Syna wyraźny komunikat, że poznawać Stwórcę mamy po jego owocach. Dostrzeganie Stwórcy jest dla człowieka czymś wręcz naturalnym. Jan Paweł II w swojej encyklice Fides et ratio napisał "Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek – poznając Go i miłując – mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie."

Dodaj komentarz