LOADING

Type to search

Przekażcie sobie znak pokoju

Karol 12 kwietnia 2013
Share

Kiedy umysł i dusza nakarmione zostaną pokarmem wypływającym z mądrości Pisma Świętego, kiedy kapłan wygłosi kazanie, które nas porwie, uśpi lub zbulwersuje (mam nadzieje, że to ostatnie występuje najrzadziej), kiedy głośno przyznamy się do naszej wiary, wspólnie pomodlimy się za tych, którzy nas potrzebują, kiedy wreszcie wszystko będzie gotowe do uczty, zostaje jeszcze maleńka rzecz, drobny gest, ale według mnie tak wiele znaczący. "Panie Jezu Chryste, Ty powiedziałeś Swoim Apostołom: Pokój wam zostawiam, pokój Mój wam daję- nie zważaj na grzechy nasze lecz na wiarę Swojego Kościoła i zgodnie z Twoją wolą napełniaj go pokojem i umacniaj w jedności. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Pokój Pański niech zawsze będzie z wami I z duchem twoim. Przekażcie sobie znak pokoju."

To naprawdę dosyć ważny moment. Wysłuchaliśmy Słowa Bożego, a więc mamy wiedzę potrzebną do czynienia woli Ojca. Zanim jeszcze przystąpimy do Komunii Świętej, zanim przyjmiemy Jezusa do naszego serca, aby mógł się tam na spokojnie zadomowić – np. otworzyć sobie laptopa i sprawdzić co tam na Stacji7 – zostaje kwestia pojednania z drugim człowiekiem. Przekonania osób znajdujących się w pobliżu, że chcemy z nimi żyć razem w pokoju, którego pragnie dla nas Bóg. Spojrzeć na kogoś jak na brata, jak na siostrę, mimo że widzimy się być może pierwszy raz w życiu. Dlaczego to jest ważne? Dlaczego mamy bratać się z kimś, kogo nie znamy? Jest kilka konkretnych powodów. W mojej opinii najważniejszym jest fakt, że wszystkich wiernych gromadzących się na Mszy Świętej łączy ta sama przyczyna – chęć spotkania się ze swoim Ojcem, poczucia Jego obecności, spędzenia z Nim czasu. W taki oto sposób Kasię, Rafała, pana Ryszarda i panią Magdę skojarzyła ta sama decyzja o pojawieniu się w konkretnym miejscu o konkretnym czasie – co więcej – uczynili to dla konkretnej osoby, osoby Jezusa Chrystusa. Skoro oni pojawili się na tej uczcie, z tego samego powodu co ja, i posiadamy wspólnego znajomego, to co mi broni uśmiechnąć się do nich i podać im rękę. To przecież tak jakbym był na urodzinach kolegi i trzymał się tylko dwóch kompanów z którymi przyszedłem nie zwracając uwagi na resztę.

Szukając konkretnych argumentów uprawniających do takiego rozumowania trafiamy na św. Pawła.
W drugim liście do Koryntian zwraca On uwagę na Chrystusa obecnego w relacji człowieka z innym człowiekiem. Padają bardzo wyraźne i czytelne wskazówki co do kształtowania tychże relacji. „Radujcie się, dążcie do doskonałości, pokrzepiajcie się na duchu, bądźcie jednomyślni, pokój zachowujcie, a Bóg miłości i pokoju będzie z wami. Pozdrówcie się nawzajem świętym pocałunkiem!”(2 Kor 13, 11-12) Słowa te nie wymagają szczególnie dogłębnej analizy ze względu na swoją prostotę i jasność. Jedynie na chwile można się zatrzymać przy „świętym pocałunku” – czy to oznacza, że mamy w Kościele całować się z sąsiadami z ławki? Święty Paweł w tym trzynastym rozdziale zdecydowany nacisk kładzie na uświadamianie nas o potrzebie ciągłego budowania więzi między ludźmi. Prosi nie tylko o to, aby trwać w wierze, także o to aby siebie nawzajem badać, doświadczać, razem się modlić, doprowadzając w ten sposób do jedności w Chrystusie, a nie do odrzucenia. Pocałunek z kolei to nie tylko symbol miłości, ale również przyjaźni, życzliwości, gościnności, pokoju i pojednania. Te wszystkie określenia zebrane do siebie, w połączeniu z przekazem św. Pawła tworzą logiczną całość. W ten sposób widzimy, że tak naprawdę chodzi o intencje, gesty mogą być różne, nawet najprostsze (jak podanie ręki).
Kościół to organizm żyjący dzięki jednoczesnym biciu serc wszystkich jego wiernych. Nie będzie prawidłowo funkcjonował bez zgody i szacunku, głównie z powodu sprzeczności względem tego, co nauczał Chrystus.

Wracając do wstępu – dlaczego napisałem, że chwila pojednania wywołuje we mnie niepokój? Odpowiedź jest prosta – dlatego że znak pokoju to sygnał dla drugiego człowieka, w którym to informuję o chęci budowania razem z nim jedności Kościoła w oparciu o Boga, w przyjaźni, w gościnności i pokoju. Tym większe moje rozczarowanie, kiedy sąsiad obok, zamiast wyciągnąć rękę i szczerze się uśmiechnąć, zamyka oczy i kiwa głową dookoła jak jakiś raper, albo dokonuje pojednania z sufitem. Myślę, że św. Pawłowi także nie chodziło o to, żeby ktoś wyciągnął dłoń tylko do swojego małżonka/i, a do kogoś innego już nie. Ciężko budować zgodę i szacunek do drugiego człowieka, kiedy nawet w Kościele trudno świadomie wykonać tak piękny gest. Na zakończenie listu do Koryntian czytamy przecież – „miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami WSZYSTKIMI”.

Moment, kiedy możemy uścisnąć komuś dłoń i wypowiedzieć słowa Pokój z Tobą jest mimo krótkiego czasu bardzo piękny. W ten sposób widzimy, że Msza Święta nie tylko odbywa się na płaszczyźnie Bóg – Człowiek, ale również na płaszczyźnie Człowiek – Człowiek. Ważne aby każda chwila spędzona przy Ojcu była świadoma, tak jak i świadomy powinien być każdy gest uczyniony w Kościele. To świadczy nie tylko o wiedzy na temat swojej wiary, ale i o wrażliwości czy szacunku jaki darzymy Pana Boga za to co stworzył.

Dodaj komentarz