LOADING

Type to search

Praktykujący, ale czy… wierzący?

Urszula Mizielińska 12 lipca 2014
Share

Ojciec Lech Dorobczyński, franciszkanin, jest cenionym katechetą i rekolekcjonistą, obecnie posługującym w Krakowie. Jego pierwsza książka „Praktykujący, ale czy… wierzący?” powstała na podstawie spotkań z młodzieżą i to gł. do młodego odbiorcy jest skierowana, chociaż starsi czytelnicy też znajdą w niej coś dla siebie.

Celem książki jest odpowiedź na szereg pytań dotyczących wiary, które nurtują współczesną młodzież. Miłość Boga, codzienne czytanie Pisma Świętego, modlitwa, sens sakramentów, to tylko niektóre z poruszonych tematów.

Na początku spotykamy się ze stwierdzeniem, iż obok dwóch grup istniejących we współczesnym Kościele: wierzących-praktykujących oraz wierzących-niepraktykujących, coraz części288ej mamy do czynienia z trzecią grupą: praktykujących-niewierzących. Zaliczają się do niej osoby, które co prawda chodzą do Kościoła, natomiast nie mają żywej relacji z Bogiem, wiara nie ma bezpośredniego wpływy na ich życie, ponieważ popadli w swoistą rutynę. Właśnie takie osoby autor szczególnie zachęca do zastanowienia się nad swoją wiarą i zadania sobie pytania: dlaczego wierzę?

Wiele osób boi się wejść w relację z Bogiem, ponieważ posiadają fałszywy Jego obraz. Dla wielu ludzi jest On brodatym staruszkiem siedzącym na złotym tronie wysoko wśród chmur, surowym sędzią osądzającym wszystkie nasze występki lub bezlitosnym katem zsyłającym na świat kary i przekleństwa. Coraz częściej Jezus jest „tylko” Bogiem, jakąś odległą ideą, a praktyki religijne mają jedynie charakter formalny. Jak pisze autor:

„Jeśli wiarę sprowadzimy tylko do zakazów i nakazów, Kościół stanie się obozem koncentracyjnym, zaś Bóg – esesmanem z karabinem w ręku. A z tak rozumianym <kościołem> i z takim <bogiem> ja też nie chce mieć nic wspólnego” 

Zakonnik stwierdza, iż to właśnie nasza relacja z Bogiem opisuje naszą wiarę. A w relacji liczy się miłość, a nie ilość spełnionych praktyk religijnych. Nie zapominajmy, iż nasz Bóg jest Bogiem żywym. Jest miłosiernym Ojcem, kochającym bez wyjątku wszystkie swoje dzieci, gotowym  wybaczyć nam wszystkie nasze przewinienia, jeżeli Go tylko o to poprosimy. On pragnie byśmy traktowali Go jak najlepszego przyjaciela, któremu można zawsze zaufać, ponieważ zaplanował On swoją przyszłość razem z nami i nie wyobraża sobie, by kogoś z nas nie było razem z Nim w niebie. On kocha nas prawdziwie. Bóg chce być z nami w każdej sytuacji naszego życia. Nikt, absolutnie nikt nie jest Mu obojętny!  

Książka napisana jest lekkim, przystępnym językiem z ogromnym poczuciem humoru. Na szczególną uwagę zasługują osobiste przypisy autora ;). Poszczególne zagadnienia wyjaśniane są krótko i konkretnie. Publikację tę szczególnie polecam osobom wątpiącym, poszukującym swojego miejsca w Kościele, ale tzw. „dinozaury religijne” też będą nią zachwyceni. Ja bynajmniej jestem ;)    

Tags:

Dodaj komentarz