LOADING

Type to search

Pozorne zdziwienie…

Andrzej Górny 27 grudnia 2020
Share

Ewangelia z dn.27.12.2020.

Łk 2, 22–40.

MIŁOŚĆ CZY PRZEPISY!?

Rodzice Nowonarodzonego przybyli do świątyni, aby «przedstawić» Bogu małego Jezusa. W Prawie Pańskim(Mojżeszowym) był to swego rodzaju “rytualny obowiązek”: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu»…

Czy Maryja i Józef “nie wiedzieli”, z Kim mają do czynienia? Oni wiedzieli! Jednak–jako pokorni Prawu Bożemu członkowie ludu Izraela–zanieśli Syna Człowieczego do kościoła—podobnie, jak obecnie zanosi się dziecko do Chrztu Świętego…Zdarza się, iż powoduje to u rodziców niemowlaka i u rodziców chrzestnych niemałe „zamieszanie”. Bo przecież trzeba się “uszykować”: ładnie ubrać, zaprosić gości, załatwić „formalności” z księdzem…Właśnie! Nie wiem–czy w każdym przypadku–”obowiązuje” teraz udział w Eucharystii(z Komunią Świętą)? Jeśli tak—może to być “kłopot” dla rodziny malca…

Zewnętrzne “przepisy”(w przypadku Świętej Rodziny—żydowskie) mogą zniechęcać do uczestnictwa nie tylko w Sakramentach, ale w ogóle do zmiany swojego życia…Konieczność podporządkowania się im—może wykluczać(«wyłączać») samodzielne myślenie. Zresztą–skoro Maryja i Józef zdawali sobie sprawę z boskości Swego Syna–mogli przecież zignorować obowiązujące(ludzi) prawo…

Teoretycznie tak by mogło być. Ale Oni byli skromni i przyzwyczajeni do życia w służbie Bogu i bliźnim(współbraciom izraelskim), więc nie mogli “podcinać gałęzi”na której się znajdowali, żeby nie „spaść”…Ich świętego «zadania» nie mogła przesłaniać pycha. Dziwili się więc temu, co mówiono o ich Synu—tak zwyczajnie, po ludzku, tak po rodzicielsku. Nie wiedzieli tak do końca—co czeka JEZUSA w przyszłości…

Ileż to razy obecnie zastanawiamy się, czy warto nam w ogóle wyjść z domu, gdyż sprawa–którą mamy załatwić–wymaga specjalnych środków “ostrożności”, bo odbywa się w miejscu publicznym(maseczka, środki odkażające, dystans itp)…A jednak „przełamujemy się”—zwłaszcza wówczas, kiedy chodzi o dobro najbliższych. A czy idąc np do kościoła(na Eucharystię) mamy na twarzy zasłonę, bo trzeba podporządkować się rygorom sanitarnym!? Abstrahując od celowości tych obostrzeń—trzeba zadać sobie pytanie: czy nasza obecność na świętej Ofierze jest ważniejsza od ludzkich przepisów, a przyjmowanie Najświętszego Sakramentu(Ciała Chrystusa) bezpośrednio do ust jest tak samo ważne, jak na rękę?! Czy–co istotne–pozostanie w domu i “uczestniczenie” we Mszy Świętej on-line jest szacunkiem(a nawet…miłością) bliźniego, czy po prostu wstrzymywaniem się od udziału w Żywej Ofierze Eucharystycznej(z Komunią Świętą włącznie)? Czy podporządkowujemy się “przepisom” ze względu na strach i obawę nie tylko przed zachorowaniem, ale i przed następstwami przekroczenia(nawet bezprawnych) rozporządzeń władzy(mandaty, sprawy w sądzie itp)? Rozważmy to w naszych sercach, a przede wszystkim sumieniach! Komu chodzi o rozdzielenie nas pomiędzy sobą i oddzielenie nas od Chrystusa!? Czy rodzina chrześcijańska–zamiast być na wzór Świętej Rodziny(której Święto dzisiaj obchodzimy) ma całkiem «zeświecczeć» z powodu służenia “każdy sobie”, czyli tak naprawdę kłamstwu, którego ojcem jest szatan? Czy obiecywanie ludziom różnych korzyści za posłuszeństwo siłom ciemności jest moralne i zgodne z Bożą nauką? Czy–na koniec–dbanie o rodzinę i wzajemna miłość mają być wciąż “wystawiane na próbę”–ale nie przez Pana Boga–tylko przez ludzką «władzę»?! Ci ludzie nas nie kochają—oni kochają samych siebie i dbają o swoje interesy…Są zapowiedzianymi łaszywymi prorokami(antychrystami), stosującymi politykę „kija i marchewki”. Skoro rodzina jest dla nas najważniejsza—nie słuchajmy ich, przed czym przestrzega nas sam JEZUS, gdyż: «po owocach ich poznacie». Takimi „owocami” są np podejrzane(eksperymentalne) szczepionki, które chcą nam zaaplikować—żeby przypodobać się «ojcu kłamstwa». Niech więc każdy to rozważy—jeśli nie chce pozostawić własnych dzieci sierotami…Bierzmy przykład ze Świętej Rodziny, która–dla ratowania dziecka–uchodziła z miejsca zagrożenia!

Jakże często jednak–patrząc na Świętą Rodzinę–uważamy, że jest ona dla nas niedoścignionym wzorem? Przecież jest tam Maryja, która bez grzechu została poczęta i jest Józef, taki wspaniały mężczyzna–jakich dzisiaj się już raczej nie spotyka. Po prostu byli święci i…Im było «łatwiej»…Dzisiaj jednak słyszymy, że Oni zwyczajnie się dziwili na słowa starca Symeona i prorokini Anny, skoro kilka dni temu “widzieliśmy”–jak zmęczeni Maryja z Józefem–szukali schronienia w Betlejem, jak uciekali do Egiptu—bo bali się o swoje dziecko. Wówczas wydawali się nam niedoścignieni, a teraz się dziwią?

Często zapominamy dostrzec w naszym życiu miłość, jaką Święta Rodzina siebie darzyła. A tak niewiele potrzeba: wzajemny szacunek, troska o druga osobę w rodzinie—po prostu kochać moją rodzinę tak, jak Bóg ukochał mnie…

Czy postrzegam przejawy zwykłej codziennej troski o moją rodzinę, jako moją drogę do świętości?

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply