LOADING

Type to search

Pouczenie!

Rafał Krysztofczyk 18 października 2014
Share

Jakże wielu mądrych ludzi z wielkim znawstwem wypowiadało się na temat grzechów Ks. Bonieckiego i ks. Lemańskiego. A jednak ich uwadze umknęło największe ich przewinienie. I na to przyszło, że ja skromny bloger muszę niestety pierwszy rzucić kamieniem. Że to niechrześcijańskie?  A niby do czego są kamienie, może żeby jakieś pięknoduchy robiły skalniaki ? O co to, to nie. Jaki to grzech ? Nie będę dłużej czytelników trzymał w niepewności. Otóż wspomniani księża, pewnie takich jest więcej, w swojej bezbrzeżnej naiwności uwierzyli, że słowa : „ Nie wychylać się”, są przeznaczone wyłącznie jako ostrzeżenie nad oknem w pociągu. Zdawałoby się nie głupi ludzie, z niejednego kościelnego pieca chleb jedli, taki Boniecki to nawet był dość blisko świętego Jana Pawła II. I co i nic. Stary facet a pomyślunku za grosz. Mógł sobie siedzieć w tym Krakowie, wydawać ten swój „Żydownik Powszechny”, jeść dobre obiadki, po obiadku fajeczka, a potem kręciołek paluszkami po tłustym brzuszku. Że niby nie ma brzucha ?- ale mógłby mieć, lepsi od niego mają. Ale za dobrze mu było, chleb go rozpierał. Mógł przecież temu grzesznikowi napluć w mordę, a on mu podał rękę. Jakby mu było mało to poszedł do tej masońsko – żydowsko – liberalnej telewizji  na pogaduszki z jakąś córką ubeka. Żeby jeszcze na tyle miał rozumu, aby przed programem szepnąć tej jędzy, by go nie pytała o krzyż w Sejmie. Ale nie, zdawało mu się, że w nieskończoność będzie mógł się wychylać, no to zgodnie z kościelną fizyką wyleciał za okno. Tera narzeka, że jest ostatnią niedorżniętą ofiarą inkwizycji. A niby skąd on wie, że ostatnią ? A po drugie to on nie wiedział co to inkwizycja, w szkole się nie uczył ? No to jak on taki niekumaty to mógł się zapytać dominikanina Ludwika Wiśniewskiego, też niezłe zioło, ale na inkwizycji się zna.

A ten Lemański jeszcze gorszy. Mógł sobie ostatecznie tych żydków lubić, o gustach się nie dyskutuje, mógł jechać do tego Jedwabnego i założyć na głowę tę jarmułkę, choć wiadomo, że zdecydowanie lepsza jest utkana z wełny czapeczka, ale czy musiał się tym chwalić ? Obiadki z kolegami mu nie smakowały, bo dowcipy antysemickie opowiadali. Wielkie rzeczy – wszyscy opowiadają. Taki mądry i wrażliwy a nie wie, kto tak naprawdę rządzi światem i naszą ojczyzną kochaną. Język by mu nie usechł jakby sam opowiedział. Nie mógł kolegom po fachu koniaczku postawić, nie stać go było ? A przecież po jednym kieliszku to można i samochodem jechać. A jak to wstrętne, dziewuszysko, potomek Frankenstejna ogłosiło, że wypisuje się z Kościoła, to zamiast odprawić nad nią egzorcyzmy i wylać kubeł święconej wody na ten głupi łeb, to on do łona Kościoła chciał ją przytulić. Jak już taki miłosierny to mógł do swojego. Taki jeden ksiądz to tak przytulał, że o mały włos abyśmy mieli większy przyrost naturalny. Ale dzieciak miał pecha. Kobita rodziła w jednym pokoju na plebanii, a on w drugim słuchał sobie muzyki, znaczy się meloman. No i dzieciak zszedł, on też musiał zejść na gorszą parafię. Ale miał pecha i wypaplał się, że za dwa, trzy lata wróci i będzie jak dawniej słuchać muzyki ma się rozumieć. Trochę się zrobił szum i kto wie czy go nie siekną suspensą. Tak to jest, bogatemu to i kogut jajka znosi, a bidnemu zawsze pod wiatr.

Ale nie można tak tylko zło, trzeba zobaczyć w bliźnim i dobro. Teraz niejeden podobny do tych Lemańskich i Bonieckich, kupi sobie duży karton i flamastrem czerwonym napisze :” Nie wychylać się”, nad biurkiem powiesi, i jak głupia myśl przyjdzie, to se popatrzy i mu przejdzie. A prawdziwe dobro to i po śmierci może być. Niech tam sobie żyją jak najdłużej, ale kiedy będzie na nich leżała płyta z nazwiskiem, to przyjdzie kolega i powie: „ Adasiu, Jasiu, kim byłbym ja bez was. Klepałbym bidę w jakiejś zapadłej parafii, a tak to ciepło mam i brzuszek pełny”
Postscriptum : Ten tekst jednych może rozbawić innych oburzyć, wymaga więc komentarza. Nie jestem zapatrzony w ślepym uwielbieniu ani do księdza Adama, ani do księdza Jana. Nie ze wszystkim z nimi się zgadzam. To normalna postawa człowieka myślącego, a za takiego się uważam.

Każdy z nas popełnia błędy, każdy z nas jest grzesznikiem, to taki niemal slogan kościelny, który bez przerwy słyszymy z ust różnych ważnych duchownych ekscelencji. Problem w tym, że jak co do czego przyjdzie, to okazuje się, że jedni (dziwnym trafem ciągle ci sami) są niemal stuprocentowymi grzesznikami, a inni (znowu ciągle ci sami) są wprawdzie grzesznikami ale w granicach błędu statystycznego. Jakby tego było mało są grzesznicy równi i równiejsi. Tym równiejszym (jakiś pech ale to znowu ciągle ci sami) wolno dużo więcej, ee tam więcej, im wolno wszystko. Że to niesprawiedliwe? – a kto powiedział, że na tym świecie ma być sprawiedliwie ?

Najbardziej przykre że na Synodzie można wypowiadać bardzo różne opinie i to w sprawach daleko ważniejszych niż te, które na co dzień przedstawiali wspomniani księża, a jeszcze kochany Franciszek do tego zachęcał. A u nas tradycyjnie buzia na kłódkę, czyli jak to mówiliśmy w szkole „morda w kubeł”. I tylko samopoczucie w poczuciu dobrze wypełnianych obowiązków przez naszych duchownych (oczywiście nie wszystkich) wręcz doskonałe. No to miłego dnia.

1 Komentarzy

  1. Chomares S. 24 października 2014

    Autor ze swadą przypomina o błędach, które z istotną statystycznie zależnością trafiają się tym innym, bynajmniej nie lepszym od ks. ks. A.Bonieckiego i W. Lemańskiego. Czemu ta konstrukcja służy? Wyśmianie hipotezy o wpływie masonerii czy przedstawicieli narodu dawno wybranego jeszcze nie jest argumentem. Za dużo drwiny w rozpędzie, tych dygresji, samozastrzeżeń, czego nie równoważy pojednawczy ton pod koniec tekstu. Ale jestem przekonany, że Bloger R.K. chce dobrze dla Królestwa Bożego. I dla słabych grzeszników. Istotne jest oczywiście wskazanie na powszechną grzeszność i miłosierdzie dla nieopornych. Proszę o lepszy styl. Dziękuję za wypowiedź.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz