LOADING

Type to search

Postać czarodzieja w literaturze fantasy – rozmowa z Alicją Bartnicką

Pawel Cichocki 11 grudnia 2018
Share

Jednym z najpopularniejszych gatunków literackich zarówno w Polsce, jak i na świecie jest szeroko rozumiana fantastyka. Nie ma zapewne wśród nas osoby, która nie słyszałaby o twórczości Johna Ronalda Ruela Tolkiena, Andrzeja Sapkowskiego czy Joanne Kathleen Rowling. Bohaterowie powieści tych pisarzy zagościli już na trwale w popkulturze i wcale nie zamierzają się z niej wynosić. Czym innym jest jednak czytanie książek, oglądanie filmów i granie w gry komputerowe, a czym innym pisanie o fantastyce i dogłębna analiza postaci stworzonych przez najbardziej poczytnych twórców fantasy. Alicja Bartnicka postanowiła wziąć na warsztat profil czarodzieja u wyżej wymienionych twórców i napisać na ten temat naukową monografię. 

Skąd wziął się pomysł na napisanie naukowej książki o czarach i czarodziejach?

Właściwie to wyszło zupełnie przypadkiem, bo podejmując ten temat w ogóle nie zakładałam, że będzie z tego książka. Ta publikacja łączy się bezpośrednio z moimi studiami z zakresu polonistyki. Jako studentka filologii polskiej od początku wiedziałam, że moja praca magisterska będzie poświęcona fantasy, bo ten rodzaj literatury od zawsze był moim ukochanym. W związku z tym wybrałam seminarium magisterskie, które poświęcone było literaturze współczesnej. Mój promotor, z którym świetnie mi się współpracowało, dał nam wolną rękę w kwestii doboru tematów prac magisterskich i od samego początku popierał mój pomysł co do fantasy. Z czasem, kiedy podjęty przeze mnie problem badawczy się rozwijał i powstawały kolejne rozdziały, do których sumiennie się przykładałam, zaczęły się pojawiać głosy na seminarium, że będzie to ciekawa i wyczerpująca temat praca. Do dziś pamiętam, jak któregoś dnia jeden z moich kolegów po zreferowanym przeze mnie fragmencie pracy zapytał: „A myślałaś o tym, żeby wydać to drukiem?”. I przyznam szczerze, że wtedy po raz pierwszy ta myśl zaczęła mi chodzić po głowie. Wróciłam do domu, porozmawiałam ze znajomymi i okazało się, że ich zdaniem zebrany przeze mnie materiał także wydaje się być niezwykle interesujący. Kiedy w czerwcu 2012 roku obroniłam pracę magisterską na ocenę bardzo dobrą, myśl o wydaniu książki nie dawała mi spokoju. Jesienią tego samego roku zaczęłam pracować nad uzupełnieniem zebranego materiału i jednocześnie szukać wydawcy.

Swoją pracę zaczynasz od krótkiego szkicu historycznego, w którym piszesz o wyobrażeniach na temat czarownic i czarodziejów na przestrzeni dziejów. Czy stereotypy dotyczące magii i czarów utrwalone przez wieki miały duży wpływ na twórczość literacką Tolkiena, Sapkowskiego i Rowling?

Ten szkic historyczny był mi potrzebny właśnie po to, żeby uchwycić stereotypowe wyobrażenie czarownicy i czarownika, a potem porównać je z literackimi wyobrażeniami, jakie w swoich cyklach opisali Tolkien, Sapkowski i Rowling. I owszem, jak wykazała moja analiza, ukształtowane na przestrzeni dziejów stereotypy miały wpływ na twórczość tych autorów. Jednak należy zaznaczyć, że każdy z nich korzystał z tego dorobku w zupełnie inny sposób. Tolkien uczynił czarodziejskość czymś wyjątkowym, co przysługuje tylko jednostkom. Rowling scharakteryzowany przez siebie magiczny świat współczesny opisała jako kontynuację historii czarownic czasów średniowiecznych, czy nowożytnych. Z kolei Sapkowski kompletnie sobie kpi z tego stereotypowego wyobrażenia i jakby na przekór niemu swoje bohaterki – czarodziejki czyni pięknymi, władczymi kobietami. Nie mają kurzajek, długich nosów czy garbów, jakimi miały się odznaczać czarownice skazane na stos. Są za to silne i pewne siebie damy, które rządzą światem. Naturalnie, tego typu przykładów można by wskazać dużo, dużo więcej.

W wątkach historycznych książki poruszasz kwestię procesów o czary. Z tabeli zamieszczonej w aneksie pracy wynika, że zdecydowanie częściej były one wytaczane kobietom niż mężczyznom. Z czego to wynikało?

To bardzo proste. Czarostwo zakładało pakt z diabłem wyrażany poprzez akt kopulacji z nim. Kobieta w średniowieczu czy w czasach nowożytnych była postrzegana jako osoba o niskim poziomie intelektualnym, słabsza moralnie od mężczyzn, w dodatku podatna na wpływy. Poza tym należy pamiętać, że w mniemaniu społeczności uprawianie czarów i rzucanie złowrogich zaklęć miało być wielokrotnie zemstą za różnego rodzaju niepowodzenia czy niedostatki w urodzie. Stąd też dużo częściej miały to czynić zdesperowane i okrutne kobiety, które paktując z diabłem chciały odegrać się na innych.

Przy wątku historycznym nie sposób nie zapytać o wpływ II wojny światowej na twórczość J.R.R. Tolkiena, wiele osób uważa bowiem, że ówczesne wydarzenia polityczne znalazły swoje odbicie w treści „Władcy Pierścieni”. Czy mogłabyś powiedzieć coś więcej na ten temat?

Tolkien przez wiele lat deklarował niechęć do poszukiwania analogii pomiędzy wydarzeniami historycznymi, a treścią jego książek. Mimo to takie paralele bez trudu można odnaleźć. „Władca Pierścieni” w całości właściwie miał być alegorią II wojny światowej, a Sauronem miała kierować iście hitlerowska żądza władzy. I choć sam Tolkien nigdy się do tego nie przyznał, literaturoznawcy są tutaj w zasadzie zgodni co do tego, że „Władca Pierścieni” powstał w oparciu, jeśli można tak to ująć, o wydarzenia, jakie miały miejsce podczas II wojny światowej.

Ważną podbudowę dla pisarzy fantasy stanowią różnego rodzaju mitologie, podania oraz legendy. Na przykład Andrzej Sapkowski przy kreacji świata w sadze o Wiedźminie korzysta obficie z mitologii słowiańskiej, którą krzyżuje z elementami mitów celtyckich i germańskich. Czy twórcy fantastyki, których dzieła omawiasz na kartach swojej pracy, wiernie oddają wizerunek i zachowanie mitycznych postaci lub zdarzeń, czy może mają na nie swój własny patent?

W wielu elementach to literackie wyobrażenie potworów czy demonów, bo tego typu zapożyczenia mitologiczne głównie widzimy na kartach powieści fantasy, oddane jest w miarę zgodnie ze swoim wzorem. Ale naturalnie, jak na pisarzy fantasy przystało, pozwalają oni sobie na modyfikacje, a często i nawet karykaturalne sposoby przedstawienia tych pierwowzorów. I tak na przykład strzyga według mitologii to człowiek o dwóch duszach, który rodzi się z zębami. Jako że ksiądz miał ochrzcić tylko jedną z dusz, druga po śmierci budziła się w postaci potwora, który na różne sposoby mógł ludziom uprzykrzać życie. Tymczasem strzyga z opowiadania Andrzeja Sapkowskiego jest krwiożerczym stworzeniem, którego domeną jest mordowanie i zabijanie ludzi. Modyfikacje widoczne są także w wizerunku wampira, którego poznajemy na kartach powieści o wiedźminie Geralcie. Jak wiadomo picie krwi miało wampirom gwarantować przetrwanie. Tymczasem, według koncepcji Sapkowskiego, krew działa na wampiry jak alkohol, bo jej spożywanie wprowadza je w stan upojenia. Jak widać, Sapkowski choć garściami z mitologii czerpie, przekształca te wzorce według własnego widzimisię.

Jak wykształcenie i wiedza z różnych dziedzin życia przekłada się na twórczość pisarzy fantasy?

W przypadku pisarzy, o których mówimy, wykształcenie było bardzo istotne. Tolkien, jako profesor filologii i literatury staroangielskiej tworzył języki na potrzeby swoich powieści, np. dla elfów. Z kolei Rowling, jako filolog klasyczny, stworzyła całą gamę zaklęć, które etymologicznie pochodzą albo z łaciny, albo z greki. Jedynie w przypadku Sapkowskiego to się nijak nie przekłada, bo z wykształcenia jest on ekonomistą, co nie zmienia jednak faktu, że pisząc swoje powieści bez wątpienia wykorzystał oczytanie i ogromną wiedzę z innych dziedzin, jakimi dysponował.

Sapkowski i Tolkien stworzyli na potrzeby swoich książek odrębne światy, w których osadzona jest cała akcja, natomiast w cyklu o „Harrym Potterze” Rowling zdecydowała się na nieco inny zabieg. U niej świat magii i czarów funkcjonuje obok zwykłego świata ludzi, przy czym ten pierwszy w pewnym sensie stara się naśladować ten drugi. Dobrym przykładem jest tu chociażby osobne Ministerstwo Magii podzielone na różne departamenty i związana z nimi biurokracja. Skąd u Rowling taki pomysł?

Rowling, wbrew założeniom konwencji fantasy, umiejscawia akcję „Harry’ego Pottera” we współczesnej nam Anglii i, jak przypuszczam, był to zabieg przemyślany i celowy. Musimy pamiętać, że jej książki skierowane są głównie do dzieci i młodzieży, a umiejscowienie opisywanych w „Harrym Potterze” wydarzeń w czasach nam współczesnych ma sugerować czytelnikom, że magia wcale nie jest taka nierealna, ale jest wśród nas, tuż obok. I co ważniejsze – magia zawsze była tuż obok nas, bo Rowling traktuje opisywane przez siebie wydarzenia jako kontynuację historii czarodziejów, jaka miała miejsce na przestrzeni ostatnich stuleci. A to, że w magicznym świecie „Harry’ego Pottera” czarodzieje zmuszeni są do pozostania w ukryciu, według koncepcji brytyjskiej pisarki, ma być po prostu sposobem na uniknięcie konfliktów z nieakceptującymi magii ludźmi. Nie można jej na tym gruncie odmówić pomysłowości.

Trudno jest w Polsce wydać książkę?

Dziś na to pytanie odpowiedziałabym, że nie jest to wcale tak trudne, jak nam się wydaje. Ale kiedy zaczynałam realizować marzenie o wydaniu książki, to było mi bardzo ciężko. Zwłaszcza, że moja książka jest monografią naukową, a nie popularnonaukową, jak życzyły sobie tego wydawnictwa. Poszukiwanie wydawcy wyglądało mniej więcej tak, że wysyłałam mailowo bądź pocztą część opracowanego materiału wraz ze streszczeniem do różnych wydawnictw. I jak to w życiu, jedne się odzywały, inne nie. Pamiętam sytuację, kiedy pewne wydawnictwo z Warszawy napisało mi, że owszem – opublikują, ale pod warunkiem, że pokryję koszty druku. Nie muszę dodawać, że była to suma, która przekraczała możliwości finansowe studenta. Wtedy odezwało się do mnie Wydawnictwo Adam Marszałek, nakładem którego ukazała się moja książka. Jeden z redaktorów poinformował mnie wówczas, że jeśli do maszynopisu, który złożyłam, dołączę dwie recenzje samodzielnych pracowników naukowych, oni podejmą się wydania publikacji. Tak też się stało. Cały proces wydawniczy, łącznie z oczekiwaniem na recenzje, trwał jakieś półtora roku. Ostatnie dwa miesiące to były właściwie prace nad pewnego rodzaju szczegółami. Bardzo zależało mi na przykład na tym, żeby okładka oddawała treść książki, żeby nie była taka zwyczajna, dlatego ten końcowy etap wydawniczy trwał dosyć długo. Myślę, że ów proces mógłby trwać nieco krócej, gdybym tak nie marudziła i nie czepiała się szczegółów.

Jak jest ze sprzedażą prac naukowych w Polsce? Domyślam się, że ludzie kupują je rzadziej niż kryminały, reportaże czy powieści sensacyjne. Masz jakiejś porównanie między naszym rynkiem krajowym a zagranicą?

Myślę, że wszędzie jest tak samo. To oczywiste, że książki naukowe sprzedają się w mniejszej ilości egzemplarzy, bo są skierowane do specjalistów. Poza tym język, jakim operuje autor, jest inny niż w powieściach czy kryminałach. Nie zmienia to jednak faktu, że książki naukowe są potrzebne, choćby dla tego wąskiego grona badaczy, które może się nimi zainteresować.

Pokutuje u nas mit, że skoro książka posiada aparat naukowy w postaci przypisów, to na pewno jest trudna w odbiorze i nie warto po nią sięgać. Zgadzasz się z tym potocznym wyobrażeniem?

Absolutnie nie. To, że książka jest naukowa, wcale nie oznacza, że napisana jest sztywniackim językiem, nastręczającym trudności przy czytaniu. A przypisy przecież są w niej po to, żeby czytelnik mógł sobie pewne wiadomości sprawdzić, doczytać czy na ich podstawie sięgnąć po inne informacje, dla których nie zawsze jest miejsce na kartach książki. Mnie osobiście wiele razy denerwuje to, że kiedy czytam książkę nie mogę zweryfikować informacji podanych przez autora, bo nie ma w niej przypisów. Poza tym naprawdę nie skreślałabym książek tylko dlatego, że mają aparat naukowy. Znam wiele książek np. historycznych, które czyta się niemalże jak powieści.

Wiem, że teraz skupiasz się na doktoracie z historii. A co z fantastyką? Czy w przyszłości planujesz napisanie jeszcze jakiejś pracy na ten temat?

Nie ukrywam, że jest to moim wielkim marzeniem. Mam kilka pomysłów, które chciałabym zrealizować. Ale co z tego wyjdzie – zobaczymy.

Alicja Bartnicka – historyk, dziennikarz, literaturoznawca. Absolwentka filologii polskiej z dziennikarstwem (2012) oraz historii (2014) na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Obecnie doktorantka na Wydziale Nauk Historycznych UMK. Fascynatka literatury każdej, choć jej zainteresowania badawcze koncentrują się głównie wokół literatury fantasty – zarówno polskiej jak i zagranicznej, gdzie bierze pod uwagę przede wszystkim dzieła najnowsze, w których bada pochodzenie i funkcjonowanie poszczególnych ras i bohaterów, a także ich uwikłanie w kontekst historyczno-literacki. Interesuje się także szeroko rozumianą historią Niemiec.

Tags:

Dodaj komentarz