LOADING

Type to search

Post-uwielbieniowo

hominicus 24 marca 2015
Share

Uwielbiam Cię…

2 Sm 23, 2-7

«Duch Pański mówi przez mnie
i Jego słowo jest na moim języku.
Bóg Jakuba przemówił,
mówił do mnie On – Skała Izraela.
“Kto sprawiedliwie rządzi człowiekiem,
kto rządzi w Bożej bojaźni,
jest jak światło poranka, kiedy wschodzi słońce,
bezchmurnego poranka,
co uperla po deszczu ruń ziemi”.
Czy nie podobnie postępuje Bóg z moim domem?
Albowiem przymierze wieczne zawarł ze mną,
we wszystkim ustalone i zabezpieczone.
Czyż nie da rozwoju temu, co mi do zbawienia służy, i każdemu pragnieniu?
Ludzie źli są jak ciernie precz wyrzucane,
których się ręką nie bierze.
Kto zaś je musi dotknąć, chwyta za żelazo lub drzewce dzidy.
I w ogniu doszczętnie się spalają…»

Te ostatnie słowa, starego już Króla Dawida wskazują właściwy obraz “Męża Bożego”. Skoro Bóg, sam Jest Miłością, skoro pilnuje wszystkich naszych dróg, skoro ma imię każdego z nas wypisane na Swej dłoni, to dlaczego, tak trudno nam zatonąć w uwielbieniu?

Zgaduję, że głównym powodem są nasze nogi. One właśnie – zamiast nieść nas bliżej innych, biec z pomocą, pielgrzymować – najczęściej stoją. Wrastają głęboko w posadzkę i twardnieją jak marmur. Co jeszcze ważniejsze, to one właśnie łączą nas z całym światem, pokonują ustalone ścieżki, niosą nas tam gdzie chcemy iść. Czy nogi doprowadzają nas do grzechu? Owszem – bo są posłuszne.

A może, głównym powodem są nasze ręce? Zamiast otwierać się, często ściskają się w pięść. Zamiast wyciągać ze zła, rzucają kamieniem. Wymierzają policzek – bo to prostsze niż podanie ręki na zgodę. Wyciągnięte w górę, na chwałę Bożą szybko zaczynają boleć. Słabe są te ręce, czy doprowadzają do grzechu? Owszem – bo są posłuszne.

Śmiało powiemy – głównym powodem jest nasza głowa. Bo oto usta zamiast wychwalać, przeklinają. Bo język zamiast radzić, skarży i dołuje. Bo oczy nie szukają Ukrzyżowanego, ale nieczystości. Bo uszy słuchają podszeptów a nie Głosu. Bo myśli nie kłaniają się Synowi, tylko krążą we mgle. Bo ona prowadzi nogi i ręce tam gdzie nie powinna. Czy głowa doprowadza nas do grzechu? Owszem – bo jest posłuszna.

Komu zatem jesteśmy posłuszni w grzechu? Wierzę że temu, kto grzech ten ściąga od samego początku. Tocząc się na brzuchu mówi o naszej wspaniałości, o naszych “potrzebach”, o naszym “prawdziwym” celu. Stwierdza co jest głupie, a co nowoczesne. Prawie namacalnie prowadzi nas za rękę.

Chcesz mój Bracie i Siostro być jak cierń? Chcesz by zły otoczył cię cierniami i zachował “bezpiecznie” przed innymi? Słusznie Dawid zauważył, że takich się ręką nie bierze – jedynie żelazem bądź dzidą.

Ja jestem cierniem. Wyrastam w stronę bliźniego i w siebie. Czy zatem – będąc raniącym i ranionym rzucę się w ogień? Nie wiem… Wiem jednak jedno – ziemia po której chodzę, drogi które wybieram, bliźni którym podaję rękę zostały skroplone łzami, potem i krwią. I oto po runi ziemi nie chodzę sam – pozwalam się nieść Temu, który moje winy przemienił w Koronę Zwycięstwa.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

2 Komentarzy

  1. Rafał Krysztofczyk 25 marca 2015

    Piękne, niemal poetyckie impresje. Pod wrażeniem!

    Odpowiedz
  2. rozradowany 25 marca 2015

    B.dobre

    Odpowiedz

Leave a Reply