LOADING

Type to search

Polecenie świętości

Rafał Krysztofczyk 25 października 2014
Share

Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty! (Kpł 11, 44)

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Ktoś mógłby nieco uszczypliwie zauważyć, że łatwo tak mówić jak się na to patrzy „ z góry”. W niebie jak wiadomo nie ma podłości i niesprawiedliwości, żona jest z ciebie zawsze zadowolona, szef nie wyciska cię jak cytrynę, a teściowa specjalnie dla ciebie robi pierogi, gołąbki , schabowy z kapustą i mówi:” Jedz synku, jedz i czuj się dobrze”. No ale skoro takie mamy polecenie od dobrego Ojca to od czegoś trzeba zacząć. Moja propozycja trzech kroków do świętości.

1/ Staraj się człowieku zachowywać przyzwoicie, czyli jak mówi św. Paweł, tak aby nie przynieść wstydu Ewangelii.* Kiedyś żartobliwie mówiło się:” byle jak ale się zachowuj” To jest pewne minimum dla wszystkich, ale dla nas chrześcijan rzecz bardzo ważna. To jest coś, co inni widzą na pierwszy rzut oka. Jeśli ten wizerunek będzie niesympatyczny, to nie będą zagłębiać się dalej tylko pokażą naszemu chrześcijaństwu łokieć i tyle będzie z naszego apostolstwa. To jest dbałość o zwykłą, codzienną drobną życzliwość, o uśmiech na twarzy, o elementarną empatię. Znałem osoby pewnie bardzo religijne, tyle że wszyscy którzy się z nimi zetknęli, omijali je szerokim łukiem.

2/Staraj się czynić dobro, to wbrew pozorom nie wymaga heroizmu. Jeżeli masz motywację, to można to potraktować jak zdobywanie sprawności w starym harcerstwie. Po pewnym czasie „wchodzi w krew”. Chodzi oczywiście nie o bezmyślny automatyzm, raczej o pogodną otwartość na innych. Widzę możliwość dobrego uczynku i podejmuję starania, często obiektywnie niewielkie, aby go zrobić. Taka postawa robi niesamowite wrażenie – nie musiał a pomógł, choć oczywiście nie wrażenie jest najważniejsze dla nas. To jest praktyczne przekładanie Dobrej Nowiny na dobrą nowinę dla naszych bliźnich.

3/ To wszystko jednak będzie jak „miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący”, jeżeli zabraknie nam kontaktu z Bogiem. Bez tego my chrześcijanie nie zrealizujemy postulatu świętości. Jeżeli każdego dnia nie znajdę czasu na refleksję kim jest dla mnie Jezus, jeśli z Nim nie porozmawiam, jeśli nie wsłucham się co ma mi do powiedzenia, to marne mam widoki na świętość. Można z Łodzi do Zakopanego jechać przez Gdańsk, ale ani to mądre ani pożyteczne.

I jeszcze na koniec taka uwaga. Na naszej drodze do świętości przeszkadzają nam nie tylko nasze grzechy ale także… i tu przypomina mi się urocza anegdota. Do spowiedzi przychodzi Ślązak Franek mieszkający wraz z rodziną pod zaborem pruskim (wynaradawianie!), klęka i mówi: „ Widzi ksiądz dobrodziej ja to mam na sumieniu taki straszny grzych” – No mów Franek – zachęca go proboszcz, co tam się stało? – a bo widzi dobrodziej u mnie w domu to mówi się po niemiecku. Wiesz Franek – mówi proboszcz, grzych to nie jest, ale takie wielkie świństwo.
*”Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej…” (Flp 1, 27)

Następny artykuł

Dodaj komentarz