LOADING

Type to search

Poemat o opuszczeniu

Paweł Drążek 18 września 2014
Share

Gdy słuchałem czytań Niedzieli Palmowej, uderzyło mnie strasznie to, jak szybko wiwatujący na cześć Jezusa tłum jerozolimski(…Przyprowadzili więc oślę do Jezusa i zarzucili na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki ścięte na polach. A ci, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali: Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na wysokościach!, Mk 11) zmienił zdanie względem Niego, kilka dni później odwrócili się od Niego i skazali na śmierć.

Jakie czynniki sterowały tłumem, że tak łatwo poddawał się emocjom? Skrajnym – z jednej strony uwielbienie, z drugiej – nienawiść czystej postaci. Co takiego stało się między tryumfalnym wjazdem Jezusa do Jerozolimy(przychodzi na myśl porównanie do wjazdów zwycięskich wodzów Cesarstwa Rzymskiego, którzy prezentowali się w chwale i potędze, przepędzając przez Rzym niewolników i zrabowane łupy, Jezus wjechał do Jerozolimy nie w pozłacanym rydwanie, lecz…na osiołku), a czasem święta Pesach, kiedy to Żydzi obecni na dziedzińcu pałacu Piłata zdecydowali o uwolnieniu Barabasza, skazanego na śmierć za morderstwo(offtop – Bar Abba to z hebrajskiego w tłumaczeniu dosłownym „Syn Ojca”, mieliśmy więc przed Piłatem dwóch, którzy „pretendowali” do miana osoby namaszczonej przez Boga).

Może Jezus nie spełnił oczekiwań tłumu? Wielkie, żydowskie święto, okazja do uczynienia WIELKIEJ rzeczy, cudu, niemożliwości(uwolnienie spod niewoli rzymskiej?) – zamiast tego postawienie Jezusa w stanie oskarżenia przed namiestnikiem cesarza. Mocna rzecz. Cudotwórca z Nazaretu, syn cieśli, wprowadzający nową naukę o wolności i wyzwoleniu z niewoli, wywracający stare porządki do góry nogami, wielka nadzieja Żydów – oskarżony przez Rzymian. Możliwe, że w tym momencie Jezus utracił zaufanie tych, którzy tylko o Nim słyszeli, nie chodzili z Nim. A Jego ludzi był zbyt mało, by przekrzyczeć resztę tłumu. Było ich zbyt mało, na tę chwilę byli zbyt mali, pouciekali, pochowali się ze strachu.

Jezus został sam w najtrudniejszym momencie, gdy wyrok już zapadł obecność zwolenników była już bez znaczenia – Rzymianie nie odpuszczali zatwierdzonych werdyktów. Pozostało przyglądać się ciekawskim temu przedziwnemu „widowisku”, podczas którego pohańbiono i zabito wczorajszego wybawiciela, dzisiejszego bałwochwalcę i przeciwnika cesarza(za to wyrok smierci) – Jezusa.
Na szczęście dla ludzkości ta tragiczna pomyłka w ocenie osoby miała szczęśliwy finał(szczęśliwy – patrząc na to, że główny bohater został zabity). Trzy dni później bałwochwalca i przeciwnik cesarza został przywrócony do życia nie po to, by wybawić Żydów z niewoli rzymskiej, lecz po to, by wybawić ludzkość z niewoli grzechu – także grzechu opuszczania i spisywania innych na straty.

Dodaj komentarz