LOADING

Type to search

Pociąg (nie)opóźniony…

Mariola J. 10 października 2014
Share

W pociągu z dwugodzinnym opóźnieniem konduktor sprawdza bilety.
Jeden z pasażerów protestuje: – Pan chce ode mnie bilet? Przecież według rozkładu jazdy już od dawna siedzę już w domu i jem kolację!

Komu nie przydarzyła się nigdy podróż opóźnionym pociągiem, ręka w górę! Podejrzewam, że za dużo tych podniesionych rąk nie będzie. Sorry, taki mamy klimat…

Jako chrześcijanie próbujemy nie dość, że na pociąg zdążyć, to, będąc maszynistą, konduktorem i pasażerem jednocześnie, chcemy zapewnić sobie i innym jak najlepsze i najbezpieczniejsze warunki podróży. Nie jest wskazane przedwczesne wysiadanie na pomniejszych, nierzadko podejrzanych stacjach. Interesuje nas wyłącznie ostatnia, docelowa stacja, na której z pociągu możemy wysiąść, bo czeka nas najlepszy na świecie transport – skrzydła Ducha Świętego.

Faktem jest, że droga bywa kręta, tory mogą być uszkodzone lub “wypożyczone” przez zbieraczy złomu. Należy wiec się zabezpieczyć na wszelkie możliwe sposoby. W październiku nie sposób nie wspomnieć o najmocniejszym holu świata – różańcu. Warto się go przytrzymać szczególnie wtedy, gdy zupełnie nie chce nam się modlić. Wtedy różaniec działa najskuteczniej!

Przy ostrych zakrętach warto mieć też na kim się oprzeć lub kogo się przytrzymać. Można przytrzymać się Stacji7 – większość z nas jest w tej samej trasie, tylko tory inne… Łatwiej jest utrzymywać ogień w palenisku wiedząc, że nie jesteśmy sami w tej podróży. Ale najlepiej jest się przytrzymać Biblii – dzięki temu dotrzemy na miejsce punktualnie, z pełnym sercem, głową i brzuchem. No i jeszcze ten Trzyosobowy komitet powitalny!

Poprzedni artykuł

Leave a Reply