LOADING

Type to search

Po drodze

Mateusz Berger 3 kwietnia 2015
Share

Ostatni rok to na pewno szmat drogi. Tej przewędrowanej w poszukiwaniu czegoś, co atrakcyjne, nieodkryte, dostarczające wrażeń… A gdyby tak ktoś przysłonił oczy i nagle wszystko wokół przestało być ważne? Gdyby nie wiedzieć, czy cokolwiek się znajdzie, a w skrajnych przypadkach może i nie wiedzieć tego, czy czegokolwiek się szuka? Gdyby to sama droga była celem, a przy tym zmaganiem z samym sobą, które – tak dosłownie – zwala z nóg?

Droga, o której mowa może być jednym z wielu odcinków przebytych już w życiu. Ta ostatnia dla mnie to akurat EDK Wrocław-Ślęża. Droga ekstremalna. Psychicznie i fizycznie. W ciemności tylko nieco mniejszej niż mrok, który ogarnia, gdy czegoś się bardzo boisz.
Z planem jej pokonania jest tak, że to tylko ostrożne założenie. Z początku drogi jedyne, czego jestem pewien, to chęć jej pokonania. Więcej nie jestem w stanie wiedzieć. Być może to wszystko to tak naprawdę tylko dla sportu – bo długo i pod górę, bo w nocy? Musi wystarczyć poczucie, że to bardziej swego rodzaju szansa dla ducha, a nie zagrożenie dla ciała.

Człowiek wyzwań to też człowiek, ale inny człowiek. Nazywamy go indywidualnością. Wyróżnia się tym, że nie tyle rzeczywistość wpływa na niego, ale on ma wpływ na rzeczywistość.

https://www.facebook.com/WROCLAW.EDK

https://www.facebook.com/WROCLAW.EDK

Startuję z marszu
– jak to często bywa do większości wyzwań nie ma szans się przygotować. Nie dośpisz, nie dojesz, nabawisz się nieprzewidzianych kontuzji, zachorujesz… Może zwyczajnie zabraknie tchu. Nie będzie jednak lepszego czasu, który uczyniłby wszystko łatwiejszym. Nie zamienisz tej sobotniej nocy na niedzielny poranek.
Choć często przytłoczony, samotny, niepewien powodzenia, to masz być gotów podjąć wyzwania. Motywacja to coś dla cierpliwych, przychodzi z czasem – to zmęczenie wędrówką, skraj wyczerpania jej dostarcza.

Mija dobra godzina,
idziesz piąty kilometr, a na horyzoncie nawet nie tli się kolejna stacja, a z nim chwila odpoczynku. Przestajesz być czujny, skoro tej drogi nie możesz sobie urozmaicić rozmową, jakimś rozluźnieniem. Cisza przytłacza, wraz z nią włącza się automatyczne parcie do przodu. Chciałbyś sobie odciążyć wędrówkę stąpając po czymś bardziej miękkim niż asfalt, tymczasem potykasz się o jakieś kępki trawy zasypiając. Dochodząc wreszcie do przystanku zaglądasz do książeczki z rozważaniami i trafiasz w samo sedno. To, co Ci towarzyszy, nie jest w żaden sposób oderwane od tego, z czym zmagał się przed rokiem ktoś, kto napisał doświadczenie o upadku.

Znajdujesz siły,
żeby powstać. Przekraczasz siebie ucząc się pokory. Powtarzasz sobie, że ktoś na Ciebie liczy, dla kogoś stajesz się silniejszy. Cała noc to dużo czasu na modlitwę, wyciszenie i spotkanie z Bogiem.

https://www.facebook.com/WIO.EDK

https://www.facebook.com/WIO.EDK

Wiara w tajemnice Wielkiego Tygodnia, to nie tylko naprędce utrafione kazanie, z którego wyłuskuję jedynie pełne otuchy słowa. Dobrze, że jesteś… skoro jesteś, bo jesteś ten raz do roku bardziej skupiony niż zazwyczaj? Nikt Cię nie zdyscyplinuje, jeśli nie zrobisz tego sam, a surowe doświadczenia, pobycie sam na sam z krzyżem, na pewno temu sprzyja.

Tags:

You Might also Like

Dodaj komentarz

Related Stories