LOADING

Type to search

Po co mi wiara? I po co mi ten pociąg?

Mirek 29 września 2014
Share

47820

Właśnie!

Jak tu rozmawiać z kolegą, bliskim, a może własnym dzieckiem gdy zada takie pytanie? Zacząć górnolotnie? Że Bóg, wieczność i życie po śmierci? Roześmieje się jak showman z TV! Stwierdzić że to twoja ostatnia deska ratunku gdy będziesz już tak samotny że nie będzie nikogo z kim będzie można nawet pogadać? Pewnie nie trafi do zbuntowanego gimnazjalisty…

Jezus umierając na krzyżu słyszał dokładnie te same zaczepki: „Innych wyzwalał, niech teraz siebie wyzwoli”… „Jeżeli jesteś synem bożym uratuj siebie i nas”… I co? Nie zdarzył się cud, nikt nie przyszedł ulżyć mu w cierpieniu, a w chwili śmierci sam Chrystus wyrzucał Bogu że go opuścił…

Po co więc mi taka wiara?

Bo przez całe życie zły ale w końcu skruszony morderca usłyszał z tego samego krzyża: „dziś jeszcze będziesz ze mną w raju”. Mam nadzieję że słyszał prawdę. Bo z czym więcej pozostanę gdy będę umierał? Nawet otoczony wszystkimi bliskimi w śmierci zanurzę się sam. Nie ma innej drogi.

A człowiek nie chce być sam. Codziennie się o tym przekonujemy logując się na portalach społecznościowych, nosząc przy sobie telefony czy spotykając innych. Kto z nas wie że najgorszą karą dla więźniów jest izolatka?

Nikt nie chce być sam…

Więc wierzę że Ty Boże jak ten strapiony ojciec zawsze będziesz na mnie czekał. Nawet gdy przychodzę z pustymi rękami. Tylko Ty wiesz ile rzeczy już zawaliłem. I nie wiem jak je naprawić. Wierzę, że wybaczysz mi nawet w ostatniej godzinie jeżeli tylko cię o to poproszę. I nawet gdy będę całkiem sam Ty będziesz moją wiarą – towarzyszem. Nawet tam, gdzie żaden człowiek nie dotrze. I zaraz po drugiej stronie. Przejdę przez granicę sam, bo nawet Twój Syn przechodził ją sam, ale po drugiej stronie światła ujrzę Ciebie.

Jak więc złapać pociąg do wiary gdy śmiech przeciwników potrafi zabić każdą sensowną wypowiedź?

Nie wiem… jedno co przychodzi mi do głowy to jak jak On: umrzeć w miłości by nazajutrz narodzić się na nowo…

Czy jestem na to gotowy?

Dziś rano mamy poniedziałek. Czas zmartwychwstać, by pokazać że warto…

Bądź ze mną Panie!

12 Komentarzy

  1. Zmęczony 18 października 2014

    Czasem umrzeć w piątek a zmartwychwstać w niedzielę wydaje się łatwiej niż ofiarować się każdego dnia nie umierając przy tym fizycznie.
    Wtedy właśnie traci się jakikolwiek sens życia. Co właśnie dziś przeżywam.

    Pomocy!

    Odpowiedz
  2. Marek 16 października 2014

    Wiara to coś co się ma albo nie. To smutne ale wydaje się że ten kto nie wierzy musi doświadczyć niezłego cudu żeby uwierzyć – Coś jak Szaweł.

    Najsmutniejsze jest to że teraz nieczęsto takie rzeczy się zdarzają

    Odpowiedz
  3. Mateusz134 6 października 2014

    Samo słowo ‚wiara’ już oznacza wspólnotę. Kto zna gwarę poznańską ten wie :). W zatem masz wiarę – nigdy nie jesteś sam

    Odpowiedz
  4. Patryk 6 października 2014

    To brzmi bardziej jak modlitwa niż wpis na blogu. Wysłuchaj go Panie.

    Odpowiedz
  5. Kosa 3 października 2014

    Ale chciałoby się tak… spektakularnie zabrać kogoś do tego pociągu… A świecenie własnym przykładem? Często nie wychodzi a jeszcze może być źle interpretowane.

    I czy to czasem nie jest tak że można to sprowadzić do słów klasyka: „Róbmy swoje” i nie wychylajmy się. Kurczę, nie wiem czy to nie za mało…

    Odpowiedz
  6. Giggs 2 października 2014

    Wstałem… W dalszym ciągu nie wiem czy warto było :(

    Odpowiedz
    1. Janina 2 października 2014

      To rozpocznij dzień jak św Tomasz Morus:

      Panie, daj mi dobre trawienie i także coś do przetrawienia. Daj mi zdrowie ciała i pogodę ducha, bym mógł je zachować.
      Panie, daj mi prosty umysł, bym umiał gromadzić skarby ze wszystkiego, co dobre, i abym się nie przerażał na widok zła, ale raczej bym potrafił wszystko dobrze zrozumieć.
      Daj mi takiego ducha, który by nie znał znużenia, szemrania, wzdychania, skargi, i nie pozwól, bym się zbytnio zadręczał tą rzeczą tak zawadzającą, która się nazywa moim „ja”.
      Panie, daj mi poczucie humoru. Udziel mi łaski rozumienia żartów, abym potrafił odkryć w życiu odrobinę radości i mógł sprawiać radość innym

  7. Janina 1 października 2014

    W życiu to wszystko jest prostsze. Wielu powie że lepiej jest studiować i zostać nauczycielem niż dać sobie z tym spokój i pracować w McDonalds. Ale właściwie dlaczego? Wszak pensje są podobne, a czasami to i poważanie też.

    Ale gdy dochodzi do obietnic związanych z wiarą, jesteśmy bardziej sceptyczni. Podwójna moralność czy może kryzys obiecujących?

    Odpowiedz
  8. Max 29 września 2014

    Przewrotne pytanie. To tak jakby zapytać alpinistę po co włazi na tę górę ryzykując życiem. można powiedzieć że albo się to czuje albo nie. Ale czy nam tak wolno?

    Odpowiedz
  9. Kasiek 29 września 2014

    Wiara ma wielkie znaczenie, jest to zaufanie, przekonanie, że Ktoś na nas czeka, że nie jesteśmy sami. Wierzę, że zawsze gdy znajdę się na życiowym zakręcie to mogę liczyć na Boga, który mnie wysłucha i wyprostuje te ścieżki po których kroczę. Smutne jest to, że nie wszyscy potrafią docenić siłę wiary

    Odpowiedz
  10. Miczkus 29 września 2014

    Wiara jest dla mnie motorem działania. Zwłaszcza w momentach trudnych i ciężkich daje oparcie w codziennym życiu. Współczuję tym, którzy jej nie mają :(

    Odpowiedz

Dodaj komentarz