LOADING

Type to search

Tags: ,

Płodność kobiety to ograniczenie czy fascynujące wyzwanie ?

28 kwietnia 2018
Share

Rozmowa z Michałem Pielorzem m.in. o tym, że gdy mężczyzna zachwyci się płodnością kobiety to on zachęca ją do obserwacji cyklu

 

Michał Pielorz jest szczęśliwym mężem i ojcem czwórki dzieci. Podziela pasję żony i od 2014 roku jest w Zarządzie Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny INER Polska. Główny pomysłodawca oraz menadżer autoryzowanego i międzynarodowego systemu obserwacji cyklu kobiety INER Cycle. Ukończył studia z zakresu Automatyki i Robotyki na Politechnice Śląskiej oraz Instytut Teologiczny im. Św. Jana Kantego w Bielsku-Białej. Z żoną prowadzi warsztaty rozpoznawania płodności dla narzeczonych i małżeństw.

 

 

Beata Chojnacka: Jest Pan głównym pomysłodawcą autoryzowanego i międzynarodowego systemu obserwacji cyklu płodności kobiety INER Cycle. Co to jest?

Michał Pielorz: INER Cycle jest aplikacją, która umożliwia w sposób wygodny zapisywanie i interpretowanie obserwowanych wskaźników płodności podczas cyklu miesiączkowego kobiety. Dzięki czemu wiemy, w jakiej fazie cyklu znajdujemy się. Następnie małżeństwo może dostosować do tego współżycie. Para, która stara się o dziecko, może wybrać na jego poczęcie czas najbardziej temu sprzyjający. Ci natomiast, którzy nie starają się o dziecko w obecnej sytuacji życiowej, zachowują w okresie płodności wstrzemięźliwość. Nie ma tu znaczenia regularność cykli.

Przywykliśmy do opinii, że płodność to sprawa kobiety. Natomiast Pan zachęca mężczyzn, żeby poznawali cykl miesiączkowy żony.

– W odniesieniu do płodności kobiety mężczyzna nie czuje się kompetentny. Warto go do tego zaprosić. Poza tym mężczyzna dużo szybciej uczy się zasad interpretacji kobiecego cyklu. Gdy pozna płodność kobiety łatwiej jest mu to przyjąć. Czuje się pewny i mądry. Mężczyzna chce być uznawany za mądrego. Nie lubimy konfrontować się z czymś, gdzie mamy braki wiedzy. Jeśli kobieta powie – Weź to ogarnij. Jest mi trudno. Ty dasz radę. To angażuje męża.

Mężczyzna, który zaangażuje się, jest w pełni sobą. Wtedy robi wielkie rzeczy. Prawdziwy mężczyzna bierze odpowiedzialność za to, co robi i nie boi się tego. To mężczyznę rozwija. Panie umieją nas tak poprowadzić, że podejmujemy odpowiedzialność i czujemy się w sprawie płodności pewni i kompetentni. Natomiast kobieta czuje się wtedy w pełni zaakceptowana wraz ze swoją płodnością. Poza tym większa odpowiedzialność za płodność przypada na mężczyznę. My jesteśmy płodni 365 dni w roku. Natomiast kobieta tylko kilka dni w miesiącu. I to jest piękne i można to poznawać. To jest fascynujące.

Mężczyzna oczekuje zaproszenia od kobiety?

– Często tak. Zdarza się, że na kursie NPR mężczyzna zachwyci się płodnością kobiety i to on zachęca ją do obserwacji cyklu. Częściej jest sytuacja odwrotna. Kobieta powinna powiedzieć – Ty się mnie nie pytaj, czy dzisiaj możemy współżyć, czy nie możemy. Chciałabym, żebyś mi w tym pomógł. Będę czuła się pewnie, bo ty lepiej to zrobisz.

Dostosowanie współżycia do rytmu płodności kobiety wymaga czasowej wstrzemięźliwości.

– Do wstrzemięźliwości w różnych dziedzinach, nie tylko seksualnej, trzeba wychowywać. Główną cechą mężczyzny jest to, że nic nie musi. Ważne, żeby w dziedzinie seksualności zrozumiały to kobiety. To jest ważna sfera, ale nie jest niczym determinowana. Jeśli mężczyzna zrozumie, że to, w co się angażuje, jest dobre i słuszne, to tak będzie działał.

Oczywiście nie może być w tym szantażu ze strony kobiety. Uzależniania współżycia od czegoś, co ma zrobić mężczyzna lub zasłużyć. W małżeństwie mamy oddawać się sobie z radością i w wolności. Wtedy kobieta szaleje za mężczyzną, który potrafi się dla niej powstrzymać. Wie, że jej nie zdradzi. Wie, że jest dla niego jedyna, bo on na nią czeka. To jest dla niego wyzwanie.

A jeśli nie chce. Jak zmotywować mężczyznę?

– Różnimy się. I to nas przyciąga do siebie. Mężczyzna musi zobaczyć, że informacje z zakresu rozpoznawania płodności mają podstawy naukowe i są potwierdzone medycznie. Gdy już zdobędzie wiedzę i zobaczy, że to jest dobre, wtedy chce być do tego dopuszczony i wziąć odpowiedzialność. Za tym idzie zaangażowanie.

Chciałbym zachęcić kobiety, żeby nie bały się nas, mężczyzn, dopuścić do spraw związanych ze swoją płodnością. Jeśli mężczyzna nie interesuje się płodnością kobiety, to często wynika z tego, że ona ma skrzywiony obraz swojej płodności. Nie akceptuje faktu, że ma miesiączkę. Okazuje, że jest taka uciemiężona, jakby miała gorzej. Na pewno jest ważne, żeby panie odkryły i zaakceptowały swoją płodność. I dopiero w darze mogą dać ją swojemu małżonkowi.

Co dzieje się, gdy kobieta oddaje swoją płodność w ręce mężczyzny?

Gdyby zapytać młodych – Dlaczego pobierają się? To okaże się, że nie chodzi im wprost o sakrament. Chcą budować z drugim człowiekiem związek, który przyniesie szczęście. Tylko czy wiemy jak szczęście osiągnąć? Jaka jest recepta na szczęście w sferze seksualności?

Człowiek jest nie tylko fizjologią. Jest także rzeczywistością psycho-fizyczną i duchową. W tę całość jest wbudowany aspekt płodności.

Papież Paweł VI w encyklice Humanae vitae opisując relację małżeńską, zawarł ją w dwóch słowach: jedność i płodność. Tych dwóch rzeczy nie można rozdzielić.

Młodzi ślubując sobie, często nie zdają sobie sprawy, że oddają sobie również swoją płodność. Na ślubnym kobiercu oddajemy się sobie w całości, również ze swoją płodnością. Z zachowania tej jedności i płodności rodzi się więź małżeńska. Za jej budowanie jest odpowiedzialny mężczyzna. To on powinien wypatrywać niebezpieczeństw dla swojej rodziny i małżeństwa. Jeśli mężczyzna staje się również odpowiedzialny za skutek współżycia małżeńskiego, więź małżeńska staje się bliska.

Dlatego zawsze zachęcam narzeczonych, by uczyli się razem rozpoznawania swojej płodności. – Cieszcie się w małżeństwie z tego czasu, gdy jesteście razem fizycznie – mówię.

 

 

 

 

 

 

Duszpasterstwo Rodzin Archidiecezji Warszawskiej

Tags:
Następny artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz