LOADING

Type to search

Piotr Apostoł. Siła w słabości pierwszego papieża

Brol 27 lutego 2013
Share

Nie można odmówić mu odwagi i ciekawości. W końcu rzuca wszystko, idąc za Jezusem. Mógł sobie myśleć: "ale przygoda", "coś w tym jest, najwyżej zawrócę". Gdyby żył współcześnie, od razu dostałby powołanie do naszej kadry piłkarskiej. Z czasem okazuje się, że ze zwykłego statysty M jak Miłość, obejmuje rolę Hanki Mostowiak. To już nie są przelewki. Po wyznaniu wiary w posługę Chrystusa (Mt 16,16), Jezus zapowiada mu, że zostanie papieżem. Tym samym Szymon zyskuje nowe imię: Piotr (gr. Petros; słowo "petra" oznacza skałę, podobnie aramejski odpowiednik "kefa" – gwoli przypomnienia, skąd się wzięło imię Kefas). Najprawdopodobniej od tego momentu Mesjasz robi z niego jednego z najbliższych komandosów, którzy mają pełnić w przyszłości doniosłe role.

Wtedy Jezus powiedział: "Tej nocy wszyscy zwątpicie we Mnie. Jest bowiem napisane: Uderzę pasterza, a stado owiec się rozproszy. Lecz po zmartwychwstaniu pójdę przed wami do Galilei". Wtedy Piotr Mu oświadczył: "Nawet gdyby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię". Rzekł do niego Jezus: "Zapewniam cię: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz". Lecz Piotr Mu odparł: "Choćbym miał zginąć z Tobą, nigdy nie wyprę się Ciebie". Podobnie twierdzili wszyscy uczniowie. Mt 26,31-35

Piotr, pewny swojego nowego imienia, wspina się na wyżyny ludzkiego pojęcia, oferując Mistrzowi całkowitą wierność. A przecież chwilę wcześniej Jezus zapowiedział, jak będzie wyglądać bliska przyszłość. Mało tego. Sformułowaniem: "Lecz po zmartwychwstaniu pójdę przed wami do Galilei" już nawiązuje do późniejszego przebaczenia. Zwraca uwagę, że apostoł – ba, człowiek – nie jest w stanie sam zdobyć Mount Everestu. Twardzielem można stać się tylko z pomocą Jezusa. Przecież przesłanie jest jasne – nie wyciskaj 100 kg sztangi bez asekuracji. Jednak uczniowie jeszcze tego nie rozumieją. Podobnie Piotr. Nie wie, że najpierw trzeba uznać swoją słabość, żeby później stać się silnym; należy stać się głupim, by być mądrym. Bo kto wyciągnął skałę z wody, gdy ta nieporadnie nań stąpała?

Kawał głazu doświadcza erozji już w trakcie modlitwy w Ogrodzie Oliwnym. Późna pora, w końcu noc. Jezus poci się krwią z przerażenia, błaga Boga by odsunął od Niego kielich męki, a koledzy śpią za drzewem. Nie pomagają nawet upomnienia. Chwilę później, jeden ze śpiochów – Piotr – bohatersko atakuje sługę arcykapłana, odcinając mu ucho. Mission complite, wszystko fajnie, tylko Mistrz zaczyna się dziwnie zachowywać. Uzdrawia sługę, karcąc przy tym Piotra za złe zachowanie. Na miejscu apostoła dostałbym schizofrenii. Pomagam przecież Mesjaszowi, który – w przekonaniu ówczesnych Żydów – ma wyzwolić Izrael spod rzymskiej okupacji, a Ten mnie strofuje ułatwiając wrogom pojmanie? Jak to?! Zaraz potem uciekam, nic nie rozumiejąc. Może się myliłem?

Wtedy pochwycili Go, zabrali i zaprowadzili do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł za Nim z daleka. Kiedy rozpalili ogień na środku dziedzińca i usiedli razem, także Piotr usiadł między nimi. Jakaś służąca zobaczyła go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się i powiedziała: "Ten też był z Nim". On zaś zaprzeczył, mówiąc: "Kobieto, nie znam Go". Trochę później ktoś inny zobaczył go i powiedział: "Ty też jesteś jednym z nich". Piotr odrzekł: "Człowieku, nie jestem". Po upływie mniej więcej godziny ktoś inny stanowczo twierdził: "Z pewnością on też był z Nim. Przecież jest Galilejczykiem". Piotr odpowiedział: "Człowieku, nie wiem, o czym mówisz". I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. A Pan odwrócił się i spojrzał na Piotra. Przypomniał sobie Piotr słowo Pana, gdy mu powiedział: "Dzisiaj, nim kogut zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz". Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. Łk 22,54-62

Duchowe wyniszczenie. Piotr mógł zwątpić w godność Jezusa, ale jakby nie patrzeć – jest jego przyjacielem. A oni Go biją, obrażają, są niesamowicie agresywni. Boję się. Nie chcę za chwilę doświadczyć tego samego. Przepowiednia spełnia się. Miał rację. Jestem słaby. Jak Mistrz chodził ze mną, nie potrzebowałem torby, ani laski, ani dwóch sukien. Za chwilę Go nie będzie. Co teraz?

Minęło kilka dni. Piotr i inni uczniowie, jak również uczennice Jezusa barykadują się w budynkach. Są zdezorientowani. Boją się prześladowań ze strony Żydów. Dochodzą ich jakieś plotki. Pojawia się Jezus. "Teraz to już w ogóle musimy uciekać". A tu nagle: "Pokój wam!". Jaki pokój? Gdzie nas posyłasz? Przecież Cię opuściliśmy.

Gdy spożyli posiłek, Jezus zapytał Szymona Piotra: "Szymonie, synu Jana, czy miłujesz mnie bardziej niż oni?". Piotr odparł: "Tak, Panie! Ty wiesz, że Cię kocham". Wtedy powiedział do niego: "Paś moje baranki". Zapytał go powtórnie: "Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?". Odrzekł Mu: "Tak, Panie! Ty wiesz, że Cię kocham". Powiedział Mu: "Paś moje owce". I zapytał go po raz trzeci: "Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?". Wtedy Piotr się zasmucił, że już trzeci raz go zapytał: "Czy kochasz Mnie?". I odpowiedział Mu: "Panie, Ty wiesz o wszystkim. Ty wiesz, że Cię kocham". Jezus rzekł do niego: "Paś moje owce. Uroczyście zapewniam cię: Kiedy byłeś młodszy, przepasywałeś się i szedłeś, dokąd chciałeś. Kiedy jednak się zestarzejesz, wyciągniesz swoje ręce, a ktoś inny cię przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz". Powiedział to, aby wskazać, jaką śmiercią uwielbi Boga. Następnie rzekł do niego: "Pójdź za Mną!". J 21,15-19

Warto zauważyć, że w obliczu ostatniego duchowego maratonu Piotra, Jezus zwraca się do niego poprzednim imieniem. Tym samym ukazuje przyszłego papieża w świetle grzeszności. Rozumienie trzech pytań i trzech odpowiedzi może być w moim przekonaniu dwojakie. Po primo, Mistrz sprawdza czy bateria wiary ucznia została już na full naładowana, jednocześnie dają mu możliwość rehabilitacji. Pierwsze pytanie ma za zadanie sprawdzić, czy Piotr nadal wynosi się ponad innych apostołów, czy może już zrozumiał, że jego podstawowym zadaniem jest służba. Skała nabiera masy, odpowiadając z pokorą. Drugie pytanie dotyczy samej miłości do Chrystusa. Tutaj również odpowiedź jest twierdząca. Natomiast trzecim pytaniem Bóg uniża się do uczuć, jakie w danej chwili towarzyszą Piotrowi w stosunku do Mistrza. Co najlepsze, okazuje się, że to wystarcza! Jezus ciągle używa słowa "miłujesz", podczas gdy Piotr mówił o kochaniu. Miłość jest czymś więcej niż samo uczucie kochania kogoś. Apostoł pokornie przyznaje się jedynie do tego drugiego, odwołując się do przymiotu wszechwiedzącego Boga ("Panie, Ty wiesz o wszystkim. Ty wiesz, że Cię kocham"). Dlatego Mesjasz widząc, że skała w końcu stała się skałą, opartą na prawdziwej wierze, stwierdza, iż to wystarczy. I takie jest drugie znaczenie tych trzech pytań – z Bogiem buduje się relację powoli, zaczynając od lubienia, przez kochanie, na miłości skończywszy. Czy ktoś nam każe od razu mieszkać z nowo poznaną osobą?

Jezus wydaje również Piotrowi polecenia. Po odpowiedzi na pierwsze pytanie, mówi: "Paś moje baranki", dwie następne kwituje: "Paś moje owce". Moim zdaniem baranki są tutaj przenośnią do duchowieństwa (w tym również reszty apostołów), nadając Piotrowi rangę Papieża, jako zwierzchnika oraz administratora Kościoła. Z kolei owcą jest każdy chrześcijanin. Ponadto, Chrystus mówi: "Pójdź za Mną!", co ma świadczyć o naśladowaniu Mistrza przez ucznia.

Kochanie Piotra w końcu przerodziło się w miłość, jak zapowiedział mu Jezus słowami: "Uroczyście zapewniam cię: Kiedy byłeś młodszy, przepasywałeś się i szedłeś, dokąd chciałeś. Kiedy jednak się zestarzejesz, wyciągniesz swoje ręce, a ktoś inny cię przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz". Jest to najprawdopodobniej aluzja do męczeńskiej śmierci na krzyżu pierwszego papieża (wówczas biskupa) w latach 60. I wieku. Wyraz największej miłości – oddanie za kogoś życia. Od nas nie wymaga się takich poświęceń. Ale przykład Piotra pokazuje, że relacja z Bogiem to stopniowe dojrzewanie, które zaczyna się od uznania własnej słabości, przez zaufanie, do wspólnych występów w reprezentacji kraju w rugby.

O późniejszym życiu Piotra, po Wniebowstąpieniu Jezusa, mówią Dzieje Apostolskie oraz niektóre apokryfy. Robił to, co zawsze. Łowił ryby. W innym znaczeniu, z inną siłą. W końcu skutecznie.

Źródło: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Towarzystwo Świętego Pawła

Poprzedni artykuł

Leave a Reply