LOADING

Type to search

Perfekcja, ideał, czy świętość?

Agnieszka Maciejko 28 stycznia 2019
Share

Wmawia się nam, że da się być idealnym. Wyretuszowane sylwetki na bilbordach i w kolorowych gazetach pokazują, jak powinna wyglądać kobieta. Medycyna estetyczna i salony kosmetyczne oferują nam poprawianie wszystkiego. Perfekcyjne panie domu, w pomieszczeniach jak z katalogu.Kobiety sukcesu, z dyplomami, kilkoma językami, własną marką i nieszablonową pasją. Pewne siebie i swojego celu. Pracowite i gotowe do poświęceń. Najlepsze pod słońcem matki.

Można mieć super ciało. Można mieć świetnie urządzony i ogarnięty dom. Można odnieść sukces. Można być dobrą matką. Pod warunkiem, że pozostaje się człowiekiem, a nie sfrustrowaną kukłą.

Jest na sali jakaś kobieta, która ogarnia wszystkie wymienione wyżej obszary i jest szczęśliwa? Jak to robisz?

Kim jestem?

To jest kluczowe pytanie, co wcale nie znaczy, że odpowiedź jest jedna, łatwa i ostateczna. Najpierw jestem córką, potem matką. Mogę być wierzącą, co nie znaczy, że nie mogę być też wątpiącą, pytającą, szukającą,  Św. Hildegarda z Bingen pisała:

“Spodobało się Bogu postawić cię w miejscu, w którym obecnie się znajdujesz.”

Ona sama, choć wyprzedzała swoje czasy, jednocześnie była przez nie ukształtowana. Dlatego warto przyjrzeć się sobie dokładnie. Co mnie kształtuje, czemu się poddaję? I wrócić do źródła. Skąd pochodzę?

I najważniejsze – pamiętać, że od samego początku byłyśmy kochane. Wciąż jesteśmy.

Czego naprawdę chcę?

Przekornie powiem, że warto zadawać sobie to pytanie, wtedy gdy nam się czegoś nie chce. Co jest dla nas cenniejsze? Dla której wartości mogę się poświęcić? Czy bardziej chcę szalonych nieplanowanych wakacji, czy komfortu psychicznego? Czy bardziej chcę zadbać o linię, czy zjeść to ciasto i trzydziesty raz z rzędu opuścić trening? To pytanie bardzo pomaga w oddzieleniu grubą kreską marzeń od zachcianek.

“Otwórz swoje serce, nie bądź ospały, ale uważny, zwracaj swą uwagę na Boga, a łaska Boża oświeci cię.” – radzi św. Hildegarda.

Początkowo może być trudno. Wiele rzeczy może nam się podobać, ale nie da się mieć wszystkiego. Gdybyś wzięła po gałce lodów z każdego dostępnego smaku, jak szybko dałabyś spokój z jedzeniem? Wsłuchaj się w siebie, daj sobie czas, próbuj. A ostatecznie wybierz.

Małe kroki

Jeśli już wiemy, kim jesteśmy i czego chcemy, warto mieć cel przed oczami. Droga do niego może okazać się długa i żmudna. Ale każdy, nawet najmniejszy krok nas do niego przybliża.

Zasada małych kroków jest jednym z lepszych (i najbardziej zbawiennych) metod jakie w życiu poznałam. Bo to małe kroki – codzienna dyscyplina i wierność są najpewniejszą drogą. Po wielkich skokach mogą zdarzyć się wielkie upadki. Przy gorszym dniu łatwiej zrobić jedną małą rzecz, niż porywać się na coś, co nas aktualnie przerasta. Lepiej zrobić mały wysiłek niż wyrzucać sobie niemoc (do której też przecież mamy prawo) w osiąganiu niemożliwego.

Nie jesteś wszechmogąca. Ale Ktoś jest.

Mimo, że wspominam o tym na końcu, to pierwsza rzecz, o której powinniśmy pamiętać. Są rzeczy na świecie, na które nie masz wpływu. Pogoda może cię zaskoczyć, sprzęt się zepsuć, a rzeczy martwe być wyjątkowo złośliwe. Jesteś ograniczona przez swoją naturę – musisz spać, jeść, odpoczywać. Masz swoje słabości, o których wiesz tylko ty i takie, które uwierają twoich bliskich. Ale taka właśnie jesteś. I właśnie taką chce ciebie Bóg. I jeszcze raz – św. Hildegarda:

“Jeśli są sprawy, które cię przygnębiają i nie wiesz, jak postąpić – bierz przykład ze świętych, podpatruj ich sposób życia i prowadzenia innych na drodze wiary. Dobrych i prawych kochaj, próżnych i niestałych poprawiaj, upartych znoś cierpliwie. Nigdy nie kieruj się gniewem, unikaj napadów złości, postępuj wobec innych z łagodnym umiarem, byś swym przykładem nie zrażał ludzi do Pana Boga, któremu przecież pragniesz służyć.”

Perfekcja, ideał, czy świętość?

Jedną z najważniejszych obserwacji, jakie wyciągnęłam w ostatnim roku było to, że świeci nie zostali nimi za to, co robili, ale za to jakimi byli. Byli sobą zakochani w Bogu. Żyjący na Jego chwałę. Kierujący się Miłością i miłosierdziem. Zostali kanonizowani (a najpierw właśnie tacy poszli do nieba) ze swoimi wadami i słabościami. Św. Hieronim ze swoim wybuchowym charakterem, brat Albert z papierosem, o. Pio z chłodnym obejściem.

Bóg nie chce żebyśmy były idealne. Wtedy nie byłby nam potrzebny. Chce żebyśmy były święte, to znaczy – żyły w Jego obecności. To wszystko.

Dodaj komentarz