LOADING

Type to search

Pędziła żółwie!

Share

W niedzielę pędziła żółwie. I to nie sama! Czy będzie nas ścigać Towarzystwo Ochrony Zwierząt? Chyba nie, chociaż: zwierzęta zapakowane w pudełku bez otworów, nie podaje im się wody ani pokarmu, a jeszcze wielokrotnie zmusza do gry… Chcesz bić na alarm? Spokojnie, to tylko planszówka!

Ale ten, kto w nią gra, nie zazna spokoju. Emocje targają i dużymi, i małymi. Cel jest jeden: doprowadzić swojego żółwia do sałaty! I to jak najszybciej! Czy to trudne? Bywa skomplikowanie: bo nie wiesz, który z graczy ma jakiego żółwia, bo inny żółw może wskoczyć twojemu na skorupę, bo każdy gracz może przy pomocy karty cofnąć albo pogonić do przodu żółwia przeciwnika. Bo każdemu żółwiowi śni się sałata.

Gdzieś pomiędzy żółwiami, przyszło mi do głowy, że pędzące żółwie są doskonałą ilustracją wspólnoty Kościoła. Przede wszystkim ta synteza sprzeczności, czyli pędzące żółwie w praktyce. Poza tym każdy chrześcijanin jest wyjątkowy: ma inny kolor. Czasem idzie do przodu, czasem upada, czasem się cofa, czasem potrzebuje być przez kogoś "poniesiony", czasem sam kogoś "niesie"… Ważne, że cel jest jeden – niebo. I to niebo, w którym sałata jest dla wszystkich!

Wizja raju dla wegetarian chwyta za serce, ale już żółwie i chrześcijaństwo to gruba przesada? Faktycznie – żółwie od starożytności to symbole płodności, zdrowia, nieśmiertelności, ogniska domowego, ochrony przed złem czy nieszczęściem… Gdzie tu coś dla niepogańskiego ducha? Zawsze możesz wybrać jakim chcesz być żółwiem!

Jak to zrobić? Święty Ambroży tłumaczy: "Żółw bowiem za życia nurza się w błocie, a po śmierci jego skorupa służy do grania jako instrument tej wdzięcznej sztuki, rozbrzmiewający melodyjnymi dźwiękami w siedmiu tonach. Podobnie jest z naszym ciałem: jeśli żyje dla przyjemności cielesnych, żyje jakby w bagnie i w otchłani żądzy. Jeśli umrze dla swawoli i pożądliwości, wtedy zyskuje życie prawdziwe, wtedy zaczyna rozbrzmiewać słodką melodią dobrych czynów".

Tyle Ojciec Kościoła. Jedno wydaje się pewne: zamiast taplać się w bagnie smutku, lepiej wyjść ze skorupy, spotkać się ze znajomymi, nieznajomymi, przyjaciółmi, dziećmi, starszymi – i po prostu razem spędzić czas: pograć, porozmawiać przy kawie, herbacie, winie, piwie… A wtedy będzie o niebo lepiej!

Dodaj komentarz