LOADING

Type to search

Paraliżujący bieg za własnym M

bartekkalucki 11 lutego 2014
Share

Dalej Szymon Hołownia przytaczał m.in., że w krajach zamożniejszych od Polski nie widzi aż takiego parcia na własność. Pytanie jednak, czy aby na pewno zawsze lepszym, korzystniejszym i dla budżetu i dla psychiki jest życie na wynajmie. Ciasne, ale własne, zwykło się przecież mówić.

 

Statystki oczywiście potwierdzają tezę Pana Hołowni co do tego, że w Europie Zachodniej nie ma aż takiego ciśnienia na posiadanie własnego „M”. Należy jednak pamiętać o jednej istotnej okoliczności, mianowicie o stosunku wynagrodzenia do kosztów wynajmu, niewspółmiernie tam korzystniejszego. Oczywiście zakorzenione jest także w naszej świadomości, być może po latach niewoli, a być może po uporczywych, długoletnich staraniach o mieszkania w czasach PRL-u, że o status właściciela trzeba walczyć z całych sił, że jest to jakiś istotny cel życiowy, że jak to tak na wynajmie całe życie, niczym wieczny student, ciągle na łasce prawowitego właściciela. Dodatkowo dochodzi argument związany z poczuciem wykorzystania, tj. płacenia komuś dodatkowego wynagrodzenia za możliwość mieszkania, bez realnej perspektywy uzyskania kiedykolwiek jego własności. W razie zaciągnięcia kredytu, mimo wiszącego bankowego bata, istnieje realna perspektywa tego, że spłacam ten kredyt w jakimś celu, którym już jest własne mieszkanie, a za te 30 lat będzie własne i jeszcze bez bata. Hura!

Oczywistym jest też, że Panu Hołowni chodziło właśnie o to ostatnie zdanie, czyli wiszący bat, nie pozwalający rozwinąć skrzydeł. Nie należy jednak zapominać o wszystkich okolicznościach przemawiających za i przeciw braniu kredytu na zakup mieszkania. Poza tym, sam wynajem też nie jest pozbawiony trosk związanych ze związaniem końca z końcem. Truizmem jest stwierdzenie, iż niemały czynsz z tego tytułu również trzeba płacić. Nie jest to, rzecz jasna, ta sama skala uzależnienia jak przy długoletnim kredycie. Elastyczność wynajmu powoduje przecież, że w razie problemów mieszkanie można zamienić na mniejsze, rata kredytu zmniejszeniu z reguły nie ulegnie. Poza tym, podnoszony jest argument, że owa elastyczność najmu wpływa również pozytywnie na karierę zawodową w tym znaczeniu, że w razie pojawienia się świetnej oferty pracy w innym mieście, nie jest się związanym mieszkaniem i zobowiązaniami kredytowymi.

 

Z drugiej jednak strony własne mieszkanie można w takiej sytuacji wynająć, kwotę w uzyskiwaną w ramach wynajmu przeznaczyć na spłatę zaciągniętego kredytu, a samemu wynająć mieszkanie w miejscu pracy. Rozwiązań zatem jest sporo. Sytuacja jednak nie jest zero-jedynkowa, a najważniejsze, by kredyt nie zniewalał i tym samym – jak napisał Pan Hołownia – nie wyzwalał w człowieku mentalności kredytobiorcy.

Leave a Reply