LOADING

Type to search

Pan Bóg? Uwielbiam! 44 dobre wiadomości

Urszula Mizielińska 7 września 2015
Share

„Ludzie chcą w Kościele zobaczyć Jezusa, a nie tylko o Nim usłyszeć”

Gdy dopada nas choroba lub jakieś inne nieszczęście najczęściej za taki stan rzeczy obwiniamy Boga. Niekiedy wygrażamy naszemu Stwórc395475-352x500y pięścią, z głośnym krzykiem wołając: „Dlaczego mnie to spotyka!?”, „Dlaczego tak mnie doświadczasz!?, Dlaczego inni mają łatwiej!?” – i tak dalej, i tym podobnie. Tych „dlaczego” można by mnożyć w nieskończoność. Nierzadko w takich momentach przychodzi również rozgoryczenie lub bunt, które są tym większe, im bardziej ktoś wierzył i ufał, a na usta ciśnie się tylko jedno zdanie: „Z takim Bogiem to ja nie chce mieć nic wspólnego”.

Jeżeli powyższe słowa są Ci bliskie lub znajdujesz się w sytuacji po ludzku niemożliwej, to myślę, że warto abyś sięgnął po najnowszą książkę Marcina Jakimowicza „Pan Bóg? Uwielbiam!”, w której znany dziennikarz „Gościa Niedzielnego” w czterdziestu czterech dobrych wiadomościach stara się przełamać stereotypowy obraz naszego Stwórcy oraz udowodnić, że Jezus i dziś, posobnie jak dwa tysiące lat temu, pragnie leczyć i uzdrawiać wszystkie nasze choroby. 

Nam, współczesnym katolikom, coraz częściej trudno jest uwierzyć w to, że Bóg nas kocha. Zaabsorbowani sobą i swoimi sprawami, często po prostu zapominamy o Tym, który nas stworzył i ukochał odwieczną miłością. W natłoku codziennych obowiązków tworzymy sobie swój własny obraz Boga, z którym żyjemy przez wiele lat, a który nijak ma się do rzeczywistości. Tak więc dla wielu osób jest On na przykład brodatym staruszkiem siedzącym na złotym tronie wysoko wśród chmur, surowym sędzią osądzającym wszystkie nasze występki lub bezlitosnym katem zsyłającym na świat kary i przekleństwa. Coraz częściej Jezus jest “tylko” Bogiem, jakąś odległą ideą i nie do pomyślenia jest, iż może Mu zależeć na którymkolwiek z Jego stworzeń. Tymczasem, jak przekonuje autor, jest zupełnie odwrotnie, a swoje argumenty podpiera licznymi przykładami zaczerpniętymi zarówno ze swojego życia, jak również życia wielu osób na co dzień żyjących w bliskiej relacji ze Stwórcą. Dzięki ich świadectwu nie trudno uwierzyć w to, iż dla Boga nikt nie jest anonimowy, i że choroby oraz cierpienia są ostatnia rzeczą, jaką dla nas pragnie.

Bóg, który zapłacił krwią swego Syna za nasze zbawienie, nie prowadzi ‹czarnej listy›, nie wraca z upodobaniem do naszych grzechów”

Drugim ważnym zagadnieniem, które Jakimowicz porusza w swojej książce jest uwielbienie. Jednak autorowi nie chodzi o uwielbianie Boga i dziękowanie Mu, gdy wszystko w naszym życiu układa się pomyślnie. Dzięki mamy składać naszemu Stwórcy przede wszystkim wtedy, kiedy nasze życie wywraca się do góry nogami i nie widzimy wyjścia z danej sytuacji. Niestety to jest to, z czym większość z nas ma największym problem. No bo jak mamy wznosić hymny pochwalne, gdy na przykład umiera ktoś z naszych bliskich albo małe dziecko choruje na raka? Dla wielu jest to bariera nie do pokonania. Jednak autor w przekonujący sposób udowadnia, iż jest to jak najbardziej możliwe oraz przytacza całą gamę korzyści wynikającą z przyjęcia takiej postawy. A jakie to są korzyści? Zachęcam do poszukania odpowiedzi w książce :)

„Uwielbienie Boga prowokuje inwazję nieba na ziemię i zmienia rzeczywistość wokół nas”

„Pan Bóg? Uwielbiam!” to książka, która zmienia myślenie na temat Boga o sto osiemdziesiąt stopni oraz umożliwia nawiązanie z Nim żywej relacji. Dużym jej plusem jest to, iż Jakimowicz pisze o Stwórcy w bardzo prosty sposób, nie moralizuje ani nie wymądrza się, a jedynie dzieli się z czytelnikami swoim długoletnim doświadczeniem wiary. I, co istotne, robi to w sposób nietuzinkowy, a cięty język i duże poczucie humoru sprawiają, iż książkę czyta się z szerokim uśmiechem na twarzy. Mnie osobiście bardzo ujęła otwartość i szczerość autora, który nie boi się przyznać przed innymi do swoich trudności w relacjach z „górą” czy oporów przed ewangelizowaniem. Równie poruszające są świadectwa innych osób blisko związanych z Kościołem, które niejedno w życiu przeszły, ale swoją ufność położyły w Bogu i dzięki termu doświadczyły Jego uzdrawiającej mocy. 

Komu mogę polecić tę pozycję? Z pewnością tym, którzy pragną ożywić swoją relację z Bogiem, jak również tym, którzy obecnie przeżywają różne trudności i nie wiedzą jak sobie z nimi poradzić. Jestem przekonana, iż jej lektura pozwoli wnieść w życie duchowe niejednego czytelnika nowy powiew świeżości oraz spojrzeć na swoje troski w nowy, lepszy sposób. Ja w każdym razie odkładam tę książkę na półkę moich ulubionych lektur i wiem, że jeszcze niejednokrotnie do niej powrócę.  

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

Leave a Reply