LOADING

Type to search

Otwartość po mojemu

Wojciech 12 września 2013
Share

Zaliczam się do środowiska Kościoła Otwartego, jednak zadaję sobie pytanie: czym jest owa otwartość? Pytam się czy bliżej mi do linii Tygodnika Powszechnego, czy do Więzi i tzw. Otwartej Ortodoksji. Odpowiedzi na pytanie czym jest otwartość, i czym ma się objawiać otwartość Kościoła w tych środowiskach, niestety nie znalazłem. Szukałem w Piśmie Świętym i we własnych doświadczeniach – oto moje przemyślenia i moje rozumienie owej otwartości.

Otwartość Kościoła to nie rozmowy zamkniętych, elitarnych grup intelektualistów. To nie debaty na Czerskiej, to nie Dziedzińce Pogan. Otwartość to nie debaty teologiczne z wyznawcami innych religii czy członkami odmiennych od katolickiej denominacji chrześcijańskich. Otwartość to nie mieszkanie Turowicza na Lenartowicza. Otwartość to nie pisanie na łamach Tygodnika Powszechnego, Więzi, Gazety Wyborczej czy pojawianie się na antenie TVN. Otwartość to nie akceptowanie zła wokół nas. Otwartość to nie ksiądz, który swój czas poświęca na dyskusje na portalach społecznościowych i pisanie książek. Otwartość to nie ksiądz, który regularnie spotyka się z elitami intelektualnymi i władzami. Otwartość to nie gardzenie obozem Radia Maryja. Otwartość to nie uścisk ręki księdza z kontrowersyjnym celebrytą.

Otwartość to… Otwartość to codzienna uprzejma rozmowa intelektualisty z sąsiadem pracującym przy kładzeniu kostki brukowej. Otwartość to pożyczenie cukru czy mąki sąsiadowi – dziennikarzowi Gazety Wyborczej czy TVN’u. Otwartość to mieszkanie w akademiku lub wyjazd na Przystanek Jezus, gdzie większość to osoby niewierzące, które od nas wymagają wytrwałości i wierności Ewangelii. Otwartość to szczera codzienna przyjaźń i serdeczność z pastorem Kościoła Zielonoświątkowego. Otwartość to przyjmowanie pod swój dach brudnych, nieogolonych, niewykształconych ludzi, którzy proszą o posiłek i dach nad głową na zimną noc. Otwartość to wolność wyrażania myśli, poglądów w miejscach, gdzie nie przynoszą nam chluby i dodają splendoru. Otwartość to negacja grzechu, lecz nie grzesznika! Otwartość to ksiądz, który rozmawia z dzieciakami na ławce w parku przed miejscowym gimnazjum. Otwartość to ksiądz, który wśród zalatania i mnóstwa obowiązków duszpasterskich ma czas i chęci, aby swoje DOŚWIADCZENIA, a nie teorie wyrażać słowem pisanym. Otwartość to ksiądz, który idzie przez miasto, zatrzymuje się i rozmawia z miejscowymi "żulami" i bezrobotnymi. Otwartość to uścisk ręki księdza z żebrzącym bezdomnym. Otwartość to pomoc w zakupach czy w przejściu na pasach starszej pani, która słucha Radia Maryja, a ks. Bonieckiego ma za antychrysta. Otwartość to troska o przyjaciół, bliskich, rodzinę. Otwartość to także przebaczenie. To dawanie z siebie wszystkiego oraz nie zimne liczenie bilansu zysków i strat. Otwartość to brak wstydu pokazania się z ubogimi, chorymi i niepełnosprawnymi. Otwartość to znajomość, przyjaźń, która może nas kosztować utratę szacunku w środowisku. Otwartość to realne, a nie teoretyczne przygarnięcie odrzuconych i pogardzanych.

Otwartość to miłość płynąca z wiary! Otwartość to Ewangelia wdrażana w naszą codzienność! Gdyby więc ktoś z Was pytał co powinien czytać Katolik Otwarty? Odpowiem – wystarczy, że przeczyta Ewangelię! Najlepiej kilka razy!

A otwartość dla mnie? Tak w skrócie to iść tam, dokąd nikt inny pójść nie chce, rozmawiać z tymi, z którymi nikt już nie rozmawia i dotykać tych, których świat się brzydzi. Jeśli interesuje Cie tak rozumiana otwartość – ekipa "Jest nadzieja, wiec warto żyć" czeka na Ciebie! Razem pójdźmy tam dokąd nikt innych pójść nie chce, rozmawiajmy z tymi, z którymi nikt nie rozmawia i dotykajmy tych, których świat się brzydzi !

Dodaj komentarz