LOADING

Type to search

O konwencji krótko

Rafał Krysztofczyk 26 lutego 2015
Share

Zwykle nie przepuszczam okazji, aby zabrać głos w jakiejś toczącej się debacie, tym razem byłaby to debata na temat ratyfikacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej. Będę jednak szczery – zwyczajnie mi się nie chce. Ktoś może się oburzyć, tyle głosów krytycznych, tyle uwag krytycznych Episkopatu, a jemu się nie chce.


Zgadzam się, że nie można obarczać wiary chrześcijańskiej winą za przemoc w rodzinie, trzeba być osobnikiem niesłychanie prymitywnym aby słowa św. Pawła o posłuszeństwie kobiet względem mężczyzn, interpretować jako zachętę do niewolenia kobiet. Uważam dalej, że prawo stanowione powinno być jak najwyższej próby, ale uważam też, że przeceniamy jego moc w kształtowaniu prawidłowych relacji między ludźmi. Dominikanin O. P. Gużyński stwierdził kiedyś, że nawet gdyby prawo całkowicie zabraniało aborcji, to on i tak miałby pełne ręce pracy w tej materii. Otóż to. Poza państwami totalitarnymi i tak znacząca część prawa stanowionego rozgrywa się w naszych sercach. Jeżeli one nie zostaną przemienione, to zostanie tylko ozdobny papier, na którym będą zapisane nawet najbardziej słuszne prawa.

punch-316605_1280

Ustawa została ratyfikowana, prezydent pewnie ją podpisze, strony jeszcze jakiś czas będą się o nią spierać, a potem dostaną ją urzędnicy i… nastąpi cisza, niewiele się zmieni ani na dobre ani na złe. Skąd ten pesymizm (w pewnym sensie i optymizm)? Ano stąd, że „ja patrzę, patrzę i słucham” (S. Wyspiański) Ileż to już było ustaw, które miały polepszyć nasze życie, ilu to wspaniałych listów Episkopatu na temat chociażby rodziny, już wysłuchałem. I co ? – I nic. W języku prawniczym mówi się, że do ustawy nie zostały dołączone zarządzenia wykonawcze. Kilka przykładów z dwóch stron sporu.

Ośrodki pomocy społecznej są otwarte w godzinach urzędowych, a jak mówi siostra M. Chmielewska, chłopy na to nie zważając, leją po godzinach, może teraz po ratyfikacji się dostosują. Jak ktoś ciekaw różnych absurdów to odsyłam do bloga s. Małgorzaty. Jej ośrodki dla ofiar przemocy i nie tylko, to droga przez państwową (kościelną chyba też) mękę. Oczywiście na każdy problem z jakim spotyka się Siostra jest odpowiednia ustawa, rozporządzenie, a nawet regulacja Unijna, tylko faktycznej pomocy brakuje. Trochę jak w tym dowcipie:
„Do autobusu wchodzi starsza pani, wszystkie siedzenia zajęte przez młodych ludzi, nikt nie ustępuje. Staruszka z żalem stwierdza:” Widzę, że dżentelmenów tu nie ma” Jakiś młodzieniec na to:” Droga pani dżentelmenów tu od cholery, tylko wolnych miejsc nie ma”.

Prawo ma być przyjazne dla mnie, Państwo ma być przyjazne dla mnie, a urzędnik twarzą do petenta. Miałem przyjemność podłączyć mały dwuizbowy domek do wodociągu i szamba. Ilość i różnorodność dokumentów (bardzo cennych) jakie przy tej okazji musiałem złożyć wskazywała raczej, że to nie żadna tam woda i szambo, ale zamierzam zbudować na swoim placu pas startowy dla F-16, a na wierzbie umieścić wyrzutnię pocisków samosterujących.

Proboszcz znanej mi parafii na wniosek biskupa kładzie kosztowny chodnik wokół kościoła, wyjątkowo gorliwie zbiera na ten cel środki. Biskup odebrał, pewnie poświęcił i odjechał. Gdyby tak przejechał się po parafii to zobaczyłby jak rodzina z czwórką małych dzieci mieszka w walącej się szopie, może w takiej jak nowo narodzony Jezus, może w trochę lepszej – nie wiem. Gdyby nie wysiłek ludzi dobrej woli z poza parafii mieszkaliby tak dalej.

Zawsze w takim wypadku dodaję : wiem, wiem, wiem, są pełni empatii urzędnicy i pełni ewangelicznej pasji duchowni. Tylko jedni i drudzy nie czekają na ustawy i listy, tylko robią swoje i chwała im za to. Inni będą analizować, dyskutować i wskazywać na zagrożenia, by na końcu stwierdzić, że „miejsc wolnych nie ma” Ot taka nasza specjalność.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply