LOADING

Type to search

Share

Strajk nauczycieli zakończył się 12 dni temu. Od tygodnia najmłodsza córa może już bawić się z koleżankami z przedszkola bez przeszkód, a mąż wrócił do zawodowych obowiązków. Być może w tym miesiącu uda się dzięki temu doprowadzić rodzinny budżet do stanu wypłacalności. Uff… Kamień spadł mi z serca.

Tylko nurtuje mnie pytanie, co dalej z tym kamieniem zrobić. Szczerze mówiąc mam ochotę rzucić nim w niejedno belferowskie okno, żeby otrzeźwić co poniektóre niby-mądre głowy. Lecz jako osoba wierząca słyszę w sercu „kto jest bez winy, niech rzuci”. Trzymam więc ten kamień i rozmyślam…

Raport o nauczycielach

Traf chciał, że z racji zawodowych obowiązków wpadł mi w ręce raport „Zawód nauczyciela w Europie: polityka, praktyka i odbiór społeczny.” Publikacja jest solidna, ponieważ wydana przez europejską sieć Eurydice, badającą systemy edukacji w poszczególnych państwach należących do Unii Europejskiej. Dodatkowo w raporcie zostały uwzględnione dane z kilku innych krajów, m.in. Islandii, Lichtensteinu, Czarnogóry, Norwegii, Serbii i Turcji. Przekrój porównawczy jest więc szeroki i w miarę aktualny (rok wydania 2016). Postanowiłam go przeczytać by sprawdzić czy sytuacja polskich nauczycieli jest rzeczywiście tak fatalna i nieporównywalna z żadnym innym cywilizowanym narodem.

Od pierwszych stron widać, że polski nauczyciel na zły los narzekać nie powinien. Okazuje się, że w 20 badanych krajach nauczyciele zatrudniani są wyłącznie na umowę o pracę, czyli nie przysługują im żadne dodatkowe profity. W 7 państwach są urzędnikami mianowanymi. System zbliżony do polskiego (czyli umowa o pracę i dodatkowo mianowanie) dotyczy jedynie 4 innych europejskich krajów: Luksemburga, Holandii, Portugalii i Macedonii.

Polska należy do państw, gdzie minimalny czas pracy nauczyciela (tzw. pensum) jest najniższy w Europie. Tyle samo godzin minimalnie (czyli 14) mogą przepracować jedynie Chorwaci, Finowie i Turcy. Natomiast w Niemczech minimalny wymiar czasu pracy podwaja polskie pensum i sięga 28 godzin.

Nauczycielska pensja a PKB

Sprawdziłam także, jak wygląda poziom zarobków nauczycielskich na tle PKB danego państwa. W Polsce w roku 2016 średnia nauczycielska pensja była na poziomie 60,8 % PKB. Podobny pułap zarobków w stosunku do PKB osiągają nauczyciele w: Czechach (62,6%), na Węgrzech (63,2%) i Norwegii (63,7%). Natomiast najniżej opłacani są pracownicy oświaty na Łotwie (39,7 % PKB), Litwie (32,3%), w Rosji (47,1%), Rumunii (47,1%). Najlepiej zarabiają nauczyciele w Niemczech (140% PKB), Turcji (145 %), Hiszpanii (139%) i w Czarnogórze (179 %). Polacy są więc na średnim poziomie wynagrodzeń europejskich.

Ocena pracy nauczyciela

Sprawdziłam też (bo uparty ze mnie detektyw) jak wygląda w Europie ewaluacja pracy nauczyciela. Okazuje się, że w takich krajach jak Belgia, Francja, Cypr, Łotwa, Węgry, Malta, Rumunia i Lichtenstein nauczyciele są regularnie kontrolowani przez zewnętrznych ewaluatorów. W innych takie kontrole zewnętrzne są konieczne do uzyskania awansu zawodowego. Natomiast w Polsce nauczyciel może spać spokojnie, bo jego pracę ocenia co najwyżej dyrektor szkoły i to tylko w określonych okolicznościach. Niewielu polskich rodziców wie przecież, że rada rodziców może wnioskować o ocenę nauczyciela, ale nawet w tym wypadku osobą zaangażowaną w jego ocenę będzie wyłącznie dyrektor placówki.

Byłam też ciekawa, czy nauczyciele w Europie lubią swoją pracę, czy traktują ją jako swoiste przekleństwo, które w Polsce powtarzane jest z pokolenia na pokolenie: „obyś cudze dzieci uczył”. Tymczasem według danych Eurydice 90,2 % nauczycieli jest zadowolonych ze swojej pracy! Natomiast tylko 18,4 % uważa, że społeczeństwo ceni ich zawód.

Takie podejście nauczycieli do oceny społecznej może dziwić, ponieważ według badania polskiego CEBOS z 2013 r. nauczyciel znajduje się na 7. miejscu hierarchii zawodów poważania społecznego (za strażakiem, profesorem uniwersytetu, robotnikiem wykwalifikowanym, górnikiem, inżynierem i pielęgniarką). 74% badanych darzy nauczycieli dużym szacunkiem. Zastanawiam się, czy po ostatnich hitach wypromowanych przez nauczycieli na You Tobe słowa „darzy” nie powinno się zastąpić czasem przeszłym „darzyli”…

A jednak nie pieniądze są najważniejsze!

Raport Eurydice kończy się stwierdzeniem, że „mimo że w Polsce roczny wskaźnik wynagrodzenia jest powyżej średniej dla UE, (…) mniej nauczycieli w tym kraju uważa, że społeczeństwo ceni ich zawód”. I dalej „maksymalne poziomy wynagrodzeń nie mają znaczącego wpływu na wzrost zadowolenia z pracy w przypadku bardziej doświadczonych nauczycieli.”

Czy tylko ja wyciągam z tego raportu wniosek, że polscy nauczyciele sami są sobie winni, ponieważ we własnym gronie podsycają niezadowolenie z tego jak są odbierani i opłacani?

Mój kamyczek przeleżał na kolanach te kilka godzin, kiedy czytałam raport. Ciąży mi znacznie. Żadnego okna jednak nim nie zbiję. Ograniczę się do małej złośliwości zaczerpniętej od Terrego Pratchetta (czytują go pewnie i uczniowie i nauczyciele). Cytat pochodzi z książki „Mort”. Jeden z bohaterów wygłasza następujący tekst: „Mam wrażenie, że nie posiada pan żadnej pożytecznej umiejętności ani talentu. Czy myślał pan, żeby się zająć nauczaniem?”

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz