LOADING

Type to search

Share

Przeglądając dziś internet w trakcie przerwy od pisania pracy magisterskiej natrafiłem na artykuł pana Cezarego Michalskiego na portalu Newsweek. Tekst dotyczył jednej z aktualnych spraw, jaką jest uchwalenie nowych regulacji prawnych dotyczących in vitro.

Oczywiście artykuł, biorąc pod uwagę portal, na jakim został zamieszczony okazał się być kolejnym sprzeciwem wobec Kościoła w Polsce. Zwykle przechodzę nad takimi pracami bez szczególnego zainteresowania. Tym razem było jednak inaczej. Zdziwił mnie fakt, że tekst uznały za wartościowy osoby (prywatnie moi znajomi), którym nie można odmówić ani inteligencji, ani rozsądku. Postanowiłem więc zrobić dłuższą przerwę od magisterki oraz felietonu o liturgii i pobawiłem się w twórcę „Spamu”.

Tytuł artykułu to Biskupi, czyli hipokryci przeciwko in vitro. Nie zamieszczam odnośnika do tekstu. Kto chce może go sobie wygoglować.

1. „Odczłowieczanie dzieci z in vitro”. Nie wiem, skąd się biorą te wnioski, że Kościół odmawia dzieciom z in vitro godności, stwierdzając przy tym, że są gorsze. Zdarzają się pojedyncze, głupie wypowiedzi (niestety), ale interpretowanie wszystkich słów członków KEP w kontekście „dzieci z in vitro są gorsze”? Kto? Jak? Kiedy?

2. „Rzuca ekskomunikę”. Problem z nazewnictwem. Ekskomunikę się nakłada lub zaciąga „mocą samego prawa”. W tym drugim przypadku ewentualnie można publicznie ogłosić, że dana osoba popełniając dany czyn sama zaciągnęła na siebie ekskomunikę. No ale wiadomo. „Rzucanie” brzmi groźniej. I jest dowodem wiary w zabobony. A co do samego pana Terlikowskiego. Ten niby rzuca ekskomunikę słowami „prezydent PRAWDOPODOBNIE wykluczył się z Kościoła”. Naprawdę, niesamowicie stanowcza, pełna niezachwianej pewności i pychy wypowiedź Terlikowskiego.

3. Akapit dotyczący historii. Nie weryfikują faktu, czy takowego sprzeciwu nie było, bo nie wiem. Ale teza „kiedyś nie krytykowali, to teraz też nie powinni” jest absurdalna. Dobrze wiedzieć, że nie wolno obecnie krytykować czegoś, czego nie krytykował się wcześniej, bo zostanie się oskarżonym o hipokryzję. Od tej pory nie krytykuję więc podwyżek dla posłów. I jeszcze kilku innych rzeczy. W końcu nie chcę być hipokrytą. I w ogóle nadużywam słowa „krytykuję”.

4. „Leczące in vitro”. Cytując pewnego blogera (tak, wiem, to żaden autorytet, ale porównanie niezwykle poetyckie) „In vitro jest metodą leczenia bezpłodności tak, jak zamówienie pizzy nauką gotowania”. Osoba, która skorzystała z metody in vitro nadal cierpi na bezpłodność. No chyba, że jest inaczej, a ja głupiec się mylę.

5. A odnośnie obecnych „prawicowych młodzieńców”. Ciężko, żeby protestowali przeciw in vitro w połowie lat 90. Dla mnie w tamtym okresie ważniejszym problemem było, czy kupić „Kaczora Donalda” czy kilka paczek chipsów. A przy okazji chipsów. Czy mogę krytykować niezdrową żywność, bo kiedyś jej nie krytykowałem.

6. Insynuowanie przepychanki o władzę. Pozostawię to bez komentarza.

7. „Aktualne dogmaty Kościoła”. Eh… Nie wiem, z której strony ten zwrot ugryźć. Bo:

a) słowo „aktualne”, w znaczeniu „istniejący obecnie”, nie pasuje do słowa „dogmat”.

b) sprawa in vitro nie jest przedmiotem dogmatyki ale oficjalnego magisterium Kościoła

w kwestiach bioetycznych.

c) dogmat stawiany w opozycji do racjonalnej świeckości, przy braku jakiejkolwiek refleksji na temat zdogmatyzowania innych światopoglądów, np. ateizmu.

8. Spór z Gowinem – czyli temat: czy wybrać „kompromisową metodę” czy „stanowczą metodę” (nazewnictwo moje) zamieniono w: czy wybrać „kompromisową metodę” czy brak jakichkolwiek regulacji prawnych.

9. „Kontrolowane przez Kościół tytuły katolickiej prasy”. Naprawdę? Profil tych pism nie jest wyrazem światopoglądu pracujących w nich dziennikarzy ale kontroli Kościoła? Czyli można już swobodnie mówić, że Gazeta Wyborcza to komuniści, a Newsweek to, hm… organizacja kierowana przez loże masońskie?

10. „Prawicowe skrzydło polityki zrośnięte z Kościołem”. Vide punkt 9.

11. „Zrównanie zarodków i zygot z ludźmi”. Z punktu widzenia nauki jest to jak najbardziej prawidłowe podejście. Sam autor przyznaje później, że zarodek posiada „kompletny materiał genetyczny człowieka”. Krótko mówiąc, z punktu widzenia genetyki jest odrębnym, żywym, rozwijającym się organizmem. Późniejsze porównanie do „komórek naskórka i włosów” świadczy o braku umiejętności rozróżnienia organizmu jako całości od poszczególnych jego elementów. A że człowiek we wczesnej płodowej fazie rozwoju ma mniej komórek (czy też „tkanek”, co jest argumentem Pana Cezarego) od osobnika w pełni rozwiniętego? Prokarionty nie są pod wrażeniem.

12. „Jakiego moralistę obchodził los kobiet cierpiących na bezpłodność?” – pytanie retoryczne, czyli zwykły potwarz.

13. Porównanie do dawnej Francji i sugestia, że Kościół nie zajmuje się „niebem i religią”. Myślenie życzeniowe. I dość niespójne. W końcu postępowanie moralne jest jednym z elementów chrześcijaństwa. Autor sugeruje jednak, że brak uwagi na kwestie moralne sprawi, że Kościół znów stanie się chrześcijański.

14. „Nadużywanie religii” – siedź cicho, swoją prywatną sprawą zajmuj się sam. Tak jak Jezus. W końcu on również siedział jak baranek, gdy w świątyni robiono targowisko. I w ogóle kazał apostołom siedzieć cicho i nic nikomu nie mówić.

15. I znowu „hipokryzja”, czyli dążenie do zdobycia „świeckiej władzy”. Czyli: siedzisz cicho – źle, bo nie zwracasz na coś uwagi. Mówisz głośno – na pewno chcesz dorwać się do władzy.

Tyle. Jestem pewny, że osoby, które mają większą wiedzę ode mnie (a o to raczej nie trudno) znalazłyby w tym tekście jeszcze więcej… błędów. Tymczasem kończę przerwę i wracam do obowiązków związanych z moim kierunkiem studiów. I mam nadzieję, że moja praca magisterska wolna będzie od tak jaskrawych pomyłek jakie są w artykule pana Cezarego. Inaczej moja magisterka będzie po prostu kiepska.

Jezus_wyp__dza_kupc__w_ze___wi__tyni

Tags:

Dodaj komentarz