LOADING

Type to search

O Bożej miłości

Krystyna Hoła 1 lipca 2019
Share

Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego Serca Mojego, a ja ich napełnię pokojem (Dz.300)

Miłosierdzie Boże to największy przymiot Boga, obok świętości i sprawiedliwości. Jest nieograniczone, niemożliwe do całościowego poznania. Doświadczamy go od poczęcia. Jak mówi Biblia, zanim się narodziliśmy, istnieliśmy w myśli Boga, który miał gotowy plan na nasze życie. Po tym jak otrzymaliśmy dar życia, chrzest sprawił, że zostaliśmy córkami i synami Boga, którzy dzięki ofierze Krzyża mają otwartą drogę do zbawienia. Codziennie, Bóg z miłości do człowieka, uniża się i przychodzi w Komunii Świętej. Jest hostią, chlebem miłości. O miłosierdziu Bożym myślimy najczęściej korzystając z sakramentu pokuty – „a ja go uleczę i pokieruję nim, i udzielę pociechy” (Iz 57,18). To niewyczerpany dowód miłości Tego, który wie, że jesteśmy słabi. A On zawsze czeka. Nawet na ostatni moment życia – „chociażby grzesznik był najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego” (Dz. 687).

Warunkiem jest tylko szczere serce człowieka. Ale to nie koniec Bożej łaski, ponieważ człowiek wiele rzeczy robi źle, niezgodnie z zamysłem Bożym, nawet w zwykłym, codziennym dniu. Wybiera swoją wolę zamiast Tego, który wie lepiej, co nam trzeba. Za to uporczywe trwanie też czekają nas konsekwencje. Już tutaj na ziemi lub po śmierci w czyśćcu. Dlaczego? Ponieważ burzymy plan Boży w naszym życiu, a wybierając według siebie najczęściej słuchamy podszeptów złego ducha. W niedzielę Miłosierdzia jest nam to darowane. Pan Jezus złożył obietnicę przystępującym do spowiedzi św. i Komunii św. otrzymania odpustu zupełnego, czyli całkowitego odpuszczenia win i kar… Pan Bóg porywa, Jego miłość jest doskonała i nieskończona.

PS
Bóg nie chce byśmy myśleli tylko o grzechach, czy słabościach, bo to jest jak „trwanie przy ruinach”. Nie ma sensu, a i ładnie nie wygląda. To pułapka złego, który wmawia w nas, że wszyscy jesteśmy daleko od Boga. Poczucie winy i złudna iluzja odległości są kłamstwem, rodzą pokusę rezygnacji i niewłaściwego myślenia o odpuszczeniu win. Po spowiedzi i pokucie, Bóg już o nich nie pamięta, są oddalone jak wschód od zachodu (Ps 103,12). On jest Stwórcą Wszechmogącym i ma absolutnie wszystko pod kontrolą, nawet jeśli wydaje nam się, że jest inaczej.
Bóg pragnie byśmy myśleli o Nim.

Święty Tomasz z Akwinu pisał, że „stworzenie rozumne kocha Boga całą swoją mocą”. W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy „będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej mocy swojej”(6,5), a św. Łukasz dodaje „i ze wszystkiej myśli swojej” (10,27).

Mocne słowa i wiele tego. Co to oznacza? Bóg chce byśmy mieli wszystko. Mając Jego na pierwszym miejscu. Nasze serce ma być skierowane w Jego stronę, bo gdzie „Bóg na pierwszym miejscu tam wszystko jest na właściwym miejscu”(św. Augustyn). Oczywiście kochać siebie i innych również, ale zawsze przez pryzmat Bożej miłości. Mamy kochać tak jak Chrystus, a więc dbać o siebie – by być zbawionym, i kochać innych – pragnąc dla nich tego samego. Reszta będzie dodana. Myślenie o Bogu to refleksja nad tym jaki jest i po co mnie stworzył. Często w naszych modlitwach prosimy, a rzadko pytamy: co chcesz bym dziś dla Ciebie zrobił? Małe, drobne, dobre uczynki najbardziej oddalają od nas zła. Tak więc myślenie rodzi właściwą postawę duszy. Bóg nie chce być naszym gościem tylko na modlitwie. On jest przy nas cały czas, „bo w Nim żyjemy poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28). Takie wracanie myślą do Ojca wiele razy każdego dnia jest, według świętych, modlitwą, która chwyta Go za serce, to Jego „słaba strona”(św. Teresa z Avila). Podsumowując – myśl rodzi postawę, a ona siłę do zwyciężania i kochania cały czas. Jesteśmy stworzeni po to, by z Nim być.

Dodaj komentarz