LOADING

Type to search

NOWE PRZYMIERZE

Andrzej Górny 18 listopada 2019
Share

Sprawiedliwość czy miłosierdzie?

 

Łk 16, 1-8.”Nowa forma uczciwości”.
Rządca z przypowieści to człowiek wyrachowany,kierujący się własnym interesem.Nie mając nic do stracenia i będąc zagrożonym bezrobociem i bezdomnością–postępuje rozsądnie i chcąc się przypodobać swemu panu–proponuje jego dłużnikom swoistą” zniżkę”.Jest to coś w rodzaju jałmużny na cele charytatywne. Często jest tak, że pobożni chrześcijanie myślą o wielkich rzeczach, głowami sięgają nieba, a o takich prozaicznych gestach typu podarowanie komuś kwiatów, odpisanie na list, czy chociażby podziekowanie za pamięć, zapominają. Często sam się na tym łapię, że nic nie robię, zaniedbuję kogoś, bo przecież się modlę za tę osobę i myślę ,że to wystarczy…A trzeba trochę więcej, trochę”nieuczciwego wyrachowania”–żeby ktoś wiedział, że jest kochany, doświadczył tego.Tak się tworzy relacje wzajemności.Czasem trzeba się wysilić i zdobyć na coś więcej niż pamięć modlitewna. Kiedyś–jeszcze jako osoba żyjąca daleko od Boga–dużo bardziej zabiegałem o ludzką przyjaźń i chociaż w rezultacie miałem sporo znajomych–to przyjaciół znaleźć mi się nie udało.Działo się tak dlatego,że za bardzo zależało mi na akceptacji otoczenia i żeby wszystkim się przypodobać. Teraz–kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu–trochę zaniedbuję ludzi i „jedynie” powierzam ich Bożemu Miłosierdziu. Ludzie jednak mogą to odbierać jako obojętność.Owszem–często brakuje czasu–z uwagi na obowiązki zawodowe i domowe,a także sił na pomaganie innym…Jednak to nie może być usprawiedliwienie.Rzecz jasna moc modlitwy–zwł wstawienniczej–jest ogromna i jak ktoś kiedyś powiedział pod koniec życia:”największego wysiłku wymagała ode mnie modlitwa”–jednak nie można lekceważyć czynów miłosierdzia wobec bliźnich. Wydaje się,że rządca z przypowieści nie zasługuje na pochwałę–bo przecież”ratował własną skórę”wobec swojego pana.Ale nie o to tutaj chodzi.Darowanie win–czyli przebaczenie–jest najbardziej pożądaną przez Boga umiejętnością człowieka. Bez tej umiejętności nie jest możliwa Miłość. Dlatego pan z owej przypowieści pochwalił „nieuczciwość” rządcy. Tak–darowanie win jest pewną formą „nieuczciwości”. Uczciwość, w powszechnym rozumieniu, nakazuje trzymanie się sprawiedliwości. Jezus natomiast proponuje inną formę uczciwości–opartą na miłosierdziu. Miłosierdzie nigdy nie jest do końca sprawiedliwe. Ale jest najpiękniejszą formą uczciwości. Kto jest miłosierny, jest uczciwy–wobec Boga, który najpierw jest miłosierny, a potem sprawiedliwy. I to jest główna sentencja”wyroku”Pana.Może to jest trudne do zrozumienia dla ziemskiego śmiertelnika–jednak dla Boga nie ma nic niemożliwego i gdyby Wszechmogący był tylko Sprawiedliwy–na tej ziemi nikt by się nie ostał już za życia(Wj 34,7b).
Święci także byli ludźmi grzesznymi–natomiast swoim życiem dla Boga i bliźnich–udowodnili,że zasługują na miejsce pomiędzy aniołami,którzy są”synami Światła”. Oczywiście my nie jesteśmy aniołami–dosłownie i w przenośni–ale cała sztuka polega na tym,żebyśmy trwali w światłości i dążeniu do Boga,który jest czystą Miłością.Męka i śmierć naszego Pana–Jezusa Chrystusa–otworzyła nam bramy nieba.Albowiem do tego czasu ludzie wierzący w Boga–widzieli w Nim tylko wyrocznię(Jahwe)–surowego monoteistycznego Stwórcę,który ingeruje w życie człowieka–jedynie po to,żeby go ukarać za przekroczenia prawa(dekalogu). Stare Przymierze ukazywało wielokrotnie Boga jako sędziego, w którego mocy jest karać i to bezwzględnie! W Dekalogu czytamy: „Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań” (Wj 20,5-6). Kara, jaką Bóg nakładał na ludzi, była nieuniknioną konsekwencją popełnionego zła. Wynikała ona z prostej zasady odpowiedzialności za siebie i swoje postępowanie. Często kara Boża utożsamiana była z poważnymi doświadczeniami, jakim poddany był człowiek. Karą mogły być zjawiska przyrodnicze, agresja ze strony ludzi albo po prostu życiowe niepowodzenie. „Nieszczęścia, potop, rozproszenie, nieprzyjaciele, piekło, wojna, śmierć, cierpienie — wszystkie te kary ukazują człowiekowi trzy rzeczy: stan, w którym znajduje się grzesznik; logikę koniecznego przejścia od grzechu do kary; osobowe oblicze Boga, który sądzi i zbawia” (X. Leon-Dufour, „Słownik teologii biblijnej”).Sędzia, który nakładał karę, nie przestawał być zarazem zatroskanym o człowieka Stwórcą. Już samo „Imię Boże «Ja Jestem» lub «On Jest» wyraża wierność Boga, który mimo niewierności ludzkiego grzechu i kary, na jaką człowiek zasługuje, zachowuje «swą łaskę w tysiączne pokolenie» (Wj 34, 7). Bóg objawia, że jest «bogaty w miłosierdzie» (Ef 2, 4)” (KKK 211). Kara nie miała więc być wyrazem Bożego odwetu, ale środkiem prowadzącym do przemiany. Katechizm naucza, że „Bóg w swoim miłosierdziu nie opuścił grzesznego człowieka. Kary będące następstwem grzechu, «bóle rodzenia dzieci» (Rdz 3,16), praca «w pocie oblicza» (Rdz 3,19) stanowią także lekarstwo, które ogranicza szkody spowodowane przez grzech” (KKK 1609).
Sprawiedliwość Boża polega jedynie na tym,że Pan Jezus zapyta się nas na sądzie ostatecznym–czy dostrzegliśmy Go w innych ludziach–tzn np biednych,chorych,uwięzionych lub samotnych.Bo jest nam dużo łatwiej adorować ludzi z pewną pozycją religijną i społeczną,młodych,zdrowych,towarzyskich itp. Lubimy się otaczać ludźmi wesołymi,otwartymi,”dobrze się mającymi”–jak to stwierdził sam Jezus,odpowiadając na uwagi faryzeuszów–dotyczące Jego kontaktów z grzesznikami(Mt 9, 9-13). Niejednokrotnie nie mamy litości dla tych,którym”powinęła się noga”i zrobili coś złego.Szczególnie,jeśli dotyczy to naszych bliskich–którzy zostali przez nich skrzywdzeni.Sam–wiele razy w życiu–byłem”ofiarą opinii publicznej”,kiedy ferowano od razu wyroki i nie zastanawiano się,jakie było podłoże moich uczynków.Sęk w tym,że na tym świecie nie ma prawdziwej Sprawiedliwości w oparciu o Miłość. W przeciwieństwie do Nieskończonej Miłości Boga–ludzki osąd jest często nie tylko niesprawiedliwy,ale przede wszystkim pozbawiony miłosierdzia.Dobroć Boga polega na tym,że przedkłada On troskę nad obojętność,wyrozumiałość nad surowość i Miłość nad nienawiść.Nie przekreśla nikogo–choćby jego grzechy były jak szkarłat–przebacza i zapomina,jeśli się za nie żałuje(Iz 1,16-20; Dzienniczek Siostry Faustyny:wpis 699).
Nauczanie Jezusa wielokrotnie nawiązywało do starotestamentalnej nauki o karze za grzech. Przypowieść o sądzie zapisana przez św. Mateusza przypomina, że każdy indywidualnie będzie musiał zdać sprawę ze swego życia i ponieść konsekwencje swego postępowania (zob. Mt 25, 31-46). Także św. Paweł napominał chrześcijańską gminę w Koryncie, pisząc, że „wszyscy musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre” (2Kor 5,10). Kara za grzech nie jest więc jedynie starotestamentalnym przesądem. Chrystus Pan przyjdzie jako sędzia!
Wobec szerzącego się dziś na gruncie relatywizmu obrazu Jezusa jako dobrodusznego Przyjaciela, który „przymyka oko” na ludzkie słabości i nie daje się sprowokować do karania, trzeba może przypominać o odpowiedzialności przed Bogiem za dokonywane wybory i czyny. Słynne zdanie z Listu św. Jakuba: „Miłosierdzie odnosi triumf nad sądem” (Jk 2,13), nie przeczy istnieniu możliwości poniesienia odpowiedzialności za grzechy.
Gdy wczytamy się w notatki św. Faustyny Kowalskiej, zwanej z uwagi na swe mistyczne doświadczenia Sekretarką Bożego Miłosierdzia, nie znajdziemy w nich zaprzeczenia prawdzie o Bożym sądzie i ewentualnej karze. Wręcz przeciwnie, Jezus mówił do Świętej: „nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia” (Dzienniczek, I, 35). Podobnie jak inni mistycy, także św. Faustyna miała wizję piekła, będącego ostateczną karą za popełnione zło. Szerzone przez nią apostolstwo miłosierdzia miało ratować ludzi przed piekłem poprzez nawrócenie z miłości do Boga, a nie ze strachu przed karą.
Ludzkość nieudolnie stanowi prawa,które–delikatnie rzecz ujmując–usiłują swoimi kodeksami dorównać dekalogowi,nie mówiąc już o Przykazaniu Miłości. I tym różni się od ludzkiego–Boskość Prawa Wszechmogącego,w którym pierwsze miejsce zajmuje przestrzeganie tego wszystkiego–co miało miejsce w życiu Jezusa Chrystusa,czyli: miłość,pokora,wierność i zrozumienie wobec Ojca a także wobec wszystkich,których spotykał na Swojej drodze.A Jego niesprawiedliwe ukrzyżowanie było aktem najwyższego uwielbienia dla Ojca i nieskończonej miłości do ludzi.Bierzmy więc przykład z naszego Mistrza i nie osądzajmy pochopnie nawet tych–którzy nas skrzywdzili.Ich dusze nie są stracone,a więc nie potępiajmy bliźnich–żebyśmy sami nie byli potępieni(Łk 6,37).Każdemu–kogo spotkamy na swojej drodze życia–opowiadajmy o Bożej Miłości,bo nigdy nie wiadomo czy on akurat najbardziej jej nie pragnie i potrzebuje…Jedno jest pewne–bez sprawiedliwości można żyć,ale bez miłości–nie.
Poprzedni artykuł

Dodaj komentarz