LOADING

Type to search

Nie lękajmy się!

Andrzej Górny 27 grudnia 2020
Share

Ewangelia z dn.26.12.2020.

Mt 10, 17–22.

«PRZYKŁAD  SZCZEPANA»

Święta dobiegają końca, ale wciąż jeszcze trwają(przynajmniej oktawa). A tutaj–po ostatnich «radosnych» Ewangeliach–dzisiejsza jest swego rodzaju szokiem dla “świętujących”…

Obchodzimy właśnie uroczystość świętego Szczepana—pierwszego męczennika. Człowieka, który tak zawierzył Bogu, iż nie wyrzekł się Go do końca…Kiedy był katowany–pomimo cierpienia–nie złorzeczył swoim oprawcom, tylko mówił: «Panie, nie poczytaj im tego grzechu» (Dz 7, 60). Nie stał, jak “owca przed ubiciem”, lecz klęczał otoczony przez wszystkich, przygnieciony spadającymi kamieniami. Nie bacząc na zadawany ból—prosił Boga o miłosierdzie dla nich. A czynił to z przekonaniem i współczuciem, naśladując swego Mistrza Jezusa Chrystusa, który nawet z krzyża prosił Ojca o litość dla Swoich katów[Łk 23, 34]…

Powaga sytuacji–w jakiej znalazł się św.Szczepan i jego postawa–zmuszają do refleksji i zastanowienia się, z czym mamy do czynienia obecnie. Żyjemy w czasach tzw «ostatecznych» i rośnie presja zwolenników różnych antychrystów, żeby nie powiedzieć «sług szatana». Nawet ci–jeszcze niedawno darzeni przez nas zaufaniem i charyzmą(władze świeckie i kościelne)–pobłądzili i przechodząc jakby „na drugą stronę”, służą komu innemu…Oczywiście nie wszyscy—jednak chodzi o tych, którzy mają decydujący wpływ na nasze życie ziemskie, a czasem nawet wieczne. Rzecz jasna to każdy z nas osobiście(w swoim sumieniu) dokonuje wyborów moralnych–ale coraz bardziej panoszące się zło–zaczyna opanowywać naszą wolną wolę i zagarniać dusze do ojca kłamstwa…

Jezus przestrzega nas przed głosicielami złej nowiny, którą przewrotnie uznają za coś «dla naszego dobra». Mówi, żebyśmy się mieli na baczności przed stróżami prawa ludzkiego i ich «świadkami»(donosicielami)…Niestety unikanie ich nie wystarczy, bo nie dadzą nam “spokoju”. Dlatego–jeśli staniemy się ich “ofiarami”–musimy zwrócić się do Ducha Świętego o pomoc…W tym czasie udręki On nie zostawi nas samych i wrogowie nie zdobędą naszej duszy, a my osiągniemy zbawienie wieczne.

Jeszcze nie jest za późno dla świata…Ale czasu zostało niewiele. Czy jest jakieś wyjście!? Póki co trzeba zrobić porządek(“rewolucję”) we własnym wnętrzu i modlić się za nieprzyjaciół, żeby się opamiętali…„Topór jest już przyłożony”, jednak–zanim spadnie na korzenie naszego życia[Mt 3, 10]–spróbujmy użyżnić glebę naszej wiary…Nie chodzi o “cierpiętnictwo” i rezygnację z głoszenia Prawdy i Sprawiedliwości Bożej(w przeciwieństwie do ślepej wiary w “mądrość” tego świata)—ale przede wszystkim o zwyciężanie zła dobrem i nienawiści miłością…

Przemiana naszych serc i ufność w Panu pozwolą nam przetrwać trudne chwile…Podobno «Bóg nie daje nikomu krzyża, którego on nie zdoła unieść» i coś w tym jest. A jeśli nawet padniemy pod jego ciężarem—przyjdzie JEZUS i poda nam rękę, a potem zaprowadzi do Swego Królestwa🈂️

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply