LOADING

Type to search

Najtrudniejsza lekcja w życiu

Mateusz Siemaszko 10 września 2014
Share

Dawno nie pisałem. Nie miałem weny, nie miałem ochoty, ale teraz jest coś, co chciałbym Wam napisać, przekazać. Dla mnie to najtrudniejsza lekcja życia, jaką do tej pory dostałem, dla Was, taką mam nadzieję, będzie, to historia, która da coś do myślenia, choćby jednej osobie. Chce przekazać Wam wszystkie mądrości świata w jednej historii, która jak się domyślacie już, zdarzyła się naprawdę.

Kino Moskwa/Źródło: NAC

Kino Moskwa/Źródło: NAC

Rok 1957. Pod jednym z warszawskich kin spotyka się dwoje młodych ludzi, którzy mają całe życie przed sobą. Na początku nie wpadają sobie w oko, wręcz przeciwnie, Ona zaczyna chodzić z Jego kolegą, a On z Jej koleżanką. I tak mija kilka miesięcy. Gdy obydwoje zostają sami, bez partnerów, aczynają ze sobą spędzać dużo czasu. Przyjaźń powoli przeradza się w coś więcej, aby rok później- 1958 roku, na zawsze przyrzekli sobie, że w zdrowiu i chorobie, w chwilach dobrych i złych, będą ze sobą, otaczając się miłością do końca życia. Takie to błahe w obecnych czasach. Ludzie to przyrzekają, aby w kilka miesięcy później składać pozwy rozwodowe lub chcą, aby sąd biskupi stwierdził nieważność małżeństwa, by mogli po raz enty składać taką przysięgę, lecz to nie był ten przypadek, jak się później okazało…

W 1959 roku urodził im się pierwszy syn, natomiast w 1963 drugi. Ona pracowała jako pielęgniarka, natomiast On był wziętym elektrykiem, a kiedyś trenował boks. Byli kochająca się i szczęśliwą rodziną.

Rok 1979 był rokiem dużych zmian. Starszy syn był w wojsku, a także powoli szykował się do ślubu ze swoją ukochaną narzeczoną, który ostatecznie miał miejsce rok później. Młodszy syn jeszcze się uczył. To musiał być straszny dzień dla Niej, gdy dowiedziała się, że Jemu zostało od pół roku do roku życia. To była trzustka, stan beznadziejny, lecz operacja się udała. Był za silny by umrzeć, w końcu tyle jeszcze miał w życiu do zrobienia, a rodzina była najważniejsza. Był miłośnikiem alkoholu, papierosów i cukierków. Z dnia na dzień, rzucił to, choć potem mówił, że do cukierków zawsze miał słabość. Od tego dnia nie wypił ani grama alkoholu, ani też nie zapalił jednego papierosa.

Minął rok, a Ona była z Nim na ślubie starszego syna. Po 6 latach, razem byli na ślubie młodszego syna. W międzyczasie mieli problemy ze zdrowiem, Ona z tarczycą, a On nadal z organami wewnętrznymi, rozumiejąc szeroko. Cieszyli się każdym dniem, szczególnie, że w tle gdzieś wracały myśli o „roku życia”. W 1988 roku młodszy syn uczynił ich dziadkami, dając im wnuka, natomiast w 1992 roku starszy syn uczynił to samo. Mieli dwóch wnuków, którzy stali się ich oczkiem w głowie. On znalazł w sobie siły, aby z nimi chodzić na place zabaw, aby grać w piłkę, aby często do nich jeździć i sprawiać im prezenty. Ona była kochająca babcią, która zawsze się troszczyła o swoich ukochanych wnuczków, aby zawsze byli najedzeni, radośni i szczęśliwi.

Na warszawskiej Ochocie mieszkali od 1961 roku i należeli do parafii pw. św Jakuba.

Na warszawskiej Ochocie mieszkali od 1961 roku i należeli do parafii pw. św Jakuba. / Źródło: wikipedia

On pracował dopóki nie przeszedł na emeryturę mimo problemów zdrowotnych, natomiast Ona była już na rencie. Byli szczęśliwi, że mają siebie, że mają wspaniałych synów, którzy również mieli wspaniałe i kochające się rodziny. Mimo wielu chorób i operacji, a w Jego przypadku jeszcze dwóch zawałów, trwali przy sobie. W 2008 roku obchodzili 50 rocznicę ślubu. Był obiad dla całej rodziny, a w przed nim pochwalili się medalami za długoletnie pożycie małżeńskie od samego prezydenta RP. Podziwiając miłość, która w nich była, wszyscy uczyli się, jak kochać prawdziwie. Tak naprawdę prawdziwe oblicze tej miłości można było zobaczyć 5 lat później, gdy On co jakiś czas trafiał do szpitala z zapaleniem płuc lub inną chorobą. Ona była na każde zawołanie w szpitalu, opiekowała się Nim, a On walczył o życie, bo nadal chciał żyć, aby być z Nią, aby otaczać Ją swoją miłością, jak to obiecał 55 lat wcześniej.

I gdy wszyscy mówili, że w pewnym sensie są gotowi, bo w końcu 35 lat wcześniej mówili „rok życia”, tyle chorób, tyle operacji, przez tyle lat bardzo mała wydolność serca i płuc, kłamali.

19 lipca 2014 roku, w nocy, we śnie odszedł Ten, którego Ona najbardziej kochała. Po 56 latach małżeństwa, po latach, które były raz lepsze, a raz gorsze, ale zawsze pełne miłości.

Rano, do mojego pokoju przybiegła moja mama, mając łzy w oczach i mówiąc, to czego nigdy nie chciałem usłyszeć- dziadek zmarł. Pierwsze co zrobiłem, to podziękowałem Bogu, że miałem takiego dziadka, którzy był dla mnie przykładem, który nauczył mnie tak wiele i wtedy się rozpłakałem. Potem, po kilku minutach, z tatą byliśmy już w drodze do babci. Gdy weszliśmy i zobaczyliśmy babcię, która nazaloba1s spytała „Dlaczego?” nie umieliśmy być twardzi jak zakładaliśmy. Sami się rozpłakaliśmy i przytuliliśmy ją. Na takie pytanie, mimo mądrości duchownych, tysiąca filozofów i ich mądrych odpowiedzi, nie da się odpowiedzieć. Jak wytłumaczyć komuś, że osoby, którą kochało się 56 lat i kocha się nadal, już nie ma?

To była i jest najtrudniejsza lekcja życia. Umarł mój ukochany dziadek, człowiek, który był dla mnie wzorem. Pokazywał, że chęć do życia jest bardzo ważna, ale pytanie czy nie o wiele bardziej przy życiu trzymała go miłość do mojej babci. Te wszystkie choroby, ciężkie chwile umacniały ich miłość, tę przysięgę, którą złożyli przed Bogiem ponad pół wieku wcześniej.

I mimo że pogrzeb był 1,5 miesiąca temu, nadal do mnie nie dociera, że Go nie ma już, że nie zadzwoni do mnie i nie spyta się, czy zdałem sesję, czy napisałem coś nowego. Nie będziemy już prowadzić dyskusji, dlaczego ksiądz nie może mieć żony, nie powie mi praw Ohma i nie będzie mnie pouczał w sprawach związanych z elektroniką, nie zapyta jaki był wynik meczu Legii. Mam wrażenie, że On ciągle przy mnie jest, towarzyszy mi i opiekuje się mną, jak anioł stróż.

Chcę być jak On.

Chce, żebyśmy z moją narzeczoną tak się kochali, jak moi dziadkowie, bo to jest ta najpiękniejsza i najprawdziwsza miłość…

Chce, żeby ludzie mieli takie dobre serca, jakie miał mój dziadek…

Tags:
Następny artykuł

You Might also Like

1 Komentarzy

  1. Beata Kuczyńska 21 września 2014

    Piękne

    Odpowiedz

Dodaj komentarz