LOADING

Type to search

Msza św. – „kapuściany” przewodnik cz.1

Piotr Kapusta 23 marca 2015
Share

Eucharystia to sedno całego życia chrześcijańskiego, po chrzcie chyba najważniejszy sakrament, a zarazem najtrudniejszy do zrozumienia. Bardzo podoba mi się określenie Scotta Hahna, że eucharystia to niebo na ziemi, ale żeby to niebo odkryć trzeba patrzeć na rzeczywistość, która dzieje się na mszy świętej oczami duszy, a nie ciała. Dlatego chcę skupić się na krótkim wyjaśnieniu gestów i symboli eucharystycznych i tym, co one oznaczają. Taki mój „kapuściany” przewodnik po mszy świętej :) W pierwszej części obrzędy wstępne i liturgia słowa.

Pierwszą rzeczą jaką robimy my wierni, przekraczając próg kościoła, to uczynienie znaku krzyża wodą święconą. Prosty, czytelny gest, oczyszczenia duszy i ciała z brudu, grzechu, aby móc stanąć czystym przed Bogiem. Na marginesie warto zauważyć, że podobnie Żydzi przed złożeniem ofiary, dokonywali rytualnych obmyć. Kapłan tymczasem pierwszym gestem, tj. pocałunkiem ołtarza, oddaje hołd Chrystusowi, który na tym ołtarzu złoży z siebie ofiarę, oraz świętym, których relikwie są w ołtarzu z reguły umieszczone.

Znak krzyża czynimy teraz jeszcze raz, wszyscy, na rozpoczęcie mszy św. W ten sposób wyznajemy jednym gestem wiarę w Trójcę świętą, chęć odnowienia przymierza zawartego podczas chrztu, przypominamy sobie o zbawieniu, jakie dokonało się właśnie na krzyżu i niejako potwierdzamy, że jesteśmy chrześcijanami, czyli naśladowcami Jezusa i że to On nadaje sens naszemu życiu.

Powitanie często przemija niezauważalnie, tak jak i gest krzyża. Warto więc uświadomić sobie, że gdy kapłan mówi „Pan z wami” i powtórzy te słowa jeszcze nie raz podczas całej mszy, a my odpowiadamy automatycznie „I z duchem twoim”, to w tym dialogu następuje z naszej strony wyznanie wiary w to, że Bóg jest naprawdę pośród nas, m.in. w osobie kapłana, który jest zwykłym facetem, takim jak ty i ja, ale podczas mszy, staje się mocą święceń i obecnego w nim Ducha św., drugim Chrystusem, kimś kto działa w Jego imieniu, pośrednikiem między ludźmi a Bogiem. Poza kapłanem warto dostrzec obecność Chrystusa nie tylko w rzeczach oczywistych, czyli w tabernakulum, czy hostii, ale również w słowie Bożym, w całej naszej wspólnocie, a więc moim sąsiedzie z ławki (zarówno moherowej babci klepiącej różańce, jak i stojącym na zewnątrz kościoła gimnazjaliście, który z niecierpliwością oczekuje końca mszy, by uzyskać podpis w indeksie), oraz we mnie samym i w moim ciele. Warto mieć świadomość, że Jezusowa obecność w ww. miejscach, osobach, pozostaje również po skończonej mszy.

Akt pokuty, który kojarzy się nam z reguły tylko z „spowiadam się Bogu wszechmogącemu”, a mylnie, bo poza tą formułą, kapłan może wybrać inne, albo np. samo pokropienie nas wodą święconą. Istotą tego aktu jest stanięcie w prawdzie wobec Boga, tzn. powiedzenie, że jestem grzesznikiem, bo nawet jeśli nie grzeszę myślą, mową, czy uczynkiem, to wiem, że zawsze mogłem postąpić w życiu lepiej i że zaniedbałem wiele opcji uczynienia dobra dla kogoś innego. Akt spowiedzi powszechnej na mszy gładzi wszystkie nasze grzechy lekkie, powszednie i warto o tym pamiętać. Same zaś słowa „Kyrie eleison”, jest wbrew pozorom zawołaniem radosnym: tak Rzymianie wiwatowali na cześć cezara, a pierwsi chrześcijanie witają przychodzącego do nas zmartwychwstałego Chrystusa, ciesząc się z daru Jego przebaczenia, ułaskawienia nas – z powodu grzechu skazanych na śmierć, lecz uniewinnionych.

Chwała, hymn wzięty żywcem z ewangelii bożonarodzeniowej. Co tu dużo gadać, piękna pieśń, wyrażająca uwielbienie i dziękczynienie a zarazem prośbę o pokój. To hymn aniołów. Śpiewam tę samą pieśń, którą śpiewają aniołowie w niebie, pieśń zwycięstwa. Na stojący, bo po pierwsze to hymn, a po drugie, bo jestem wolny i dumny z bycia dzieckiem Bożym. Daj się porwać radości i słowom tej pieśni, kto śpiewa modli się podwójnie.

mszaKolekta, czyli modlitwa kapłana następująca bezpośrednio przed czytaniami. Kolekta słusznie kojarzy się nam ze zbiórką i z tacą, ale w tym przypadku chodzi o modlitwę zbierającą w jedno wszystkie nasze intencje. Dlatego tak istotna jest tu chwila ciszy między wezwaniem kapłana: „Módlmy się”, a słowami modlitwy. Ta cisza jest dla nas, aby w myślach przedstawić Bogu nasze prośby, z jakimi przychodzimy na mszę św. Warto też wsłuchać się w tekst tej modlitwy, którą wypowiada kapłan, nim automatycznie odpowiemy amen, tzn. niech tak się stanie.

Liturgia słowa złożona z dwóch, lub jednego czytania, psalmu, sekwencji przed ewangelią i tekstu ewangelii, a później komentarza do niej, to czas kiedy siedzimy, zajmując postawę ucznia i wsłuchujemy się w słowo Boga, jakie kieruje do mnie właśnie dziś. To jest słowo Boga, mówiące mi jak mam żyć. Nasza wiara rodzi się ze słuchania. Ten sam tekst przemawia do nas inaczej, czytany bezgłośnie, a inaczej na głos. Rozkład czytań (w niedziele na 3 lata: A,B,C, a w dni powszednie na rok I, II), pozwala nam zajrzeć do prawie wszystkich tekstów biblijnych, prawie, bo niektóre są pomijane (swoją drogą wkurza mnie to, że kapłan czasem bez wyraźnego powodu wybiera krótszą wersję czytań i Ewangelii, a byłem i świadkiem gdy żeby było szybciej skracał również śpiewany psalm do 2 zwrotek). Pierwsze czytanie z reguły jest z ST, a drugie z NT, wyjątkiem jest np. okres wielkanocny, kiedy czytania są tylko z NT. Psalm responsoryjny jest naszym zaangażowaniem w liturgię słowa i odpowiedzią na nie. Z tego, co mnie uczono, kantor powinien zaśpiewać refren tylko raz na początku, bo to do nas należy jego powtarzanie po każdej zwrotce, w praktyce jednak tak nie jest.

Następnie śpiew „Alleluja”, czyli „chwała Tobie, Boże”, wykonywany już na stojąco, na znak szacunku wobec Jezusa i jego słowa w Ewangelii. Po niej następuje kazanie lub homilia, które w założeniu powinny być komentarzem do usłyszanego słowa i wskazaniem dla wiernych, jak żyć nim w codzienności, zachętą oraz głoszeniem Dobrej Nowiny, a nie jak to niestety czasem jest komentarzem do wydarzeń politycznych, moralizowaniem lub narzekaniem na to, jak nam katolikom źle, odczytywaniem nudnych listów lub co chyba jeszcze gorsze nudzenie swoimi opowieściami i wspomnieniami sprzed lat (skłonność zwłaszcza starszych kapłanów). I kto na Boga powiedział, że kazanie musi być długie? Nie wiem, czego uczą w seminariach, ale dla mnie jest to głupotą pleść co ślina na język przyniesie lub brać i czytać gotowce z Internetu, bez powoływania się na źródła. Zdecydowanie wolę krótkie, treściwe kazania, a jak kapłan nie ma nic ciekawego do powiedzenia, to żeby zamilkł, niż produkowanie się na siłę. Brak mi też osobistego świadectwa z życia kapłana i czasem wprost przyznania, że i jemu nie jest łatwo, albo ma gorszy dzień, czy wątpi. Mówienia od siebie, prosto z serca. Szkoda też, że kazanie ma z reguły postać wykładu, a nie opcji angażującej słuchaczy, no ale tutaj wiem, że raczej nie ma szans na zmianę.

Credo przypomina nam, że jesteśmy wspólnotą, którą pomimo podziałów i różnic, łączy wspólna wiara. Wypowiadam słowa, za które kiedyś (a i dziś również) chrześcijanie oddawali życie. Odnawiam słowa, pod którymi podpisałem się w momencie chrztu. Dobrze jest uświadomić sobie, co wyznaję w credo i zrobić analizę jego słów krok po kroku, żeby mieć świadomość, czy na pewno wierzę w to, co mówię, a jeśli nie, to dlaczego?

Modlitwa wiernych albo powszechna, to jak nazwa wskazuje modlitwa wstawiennicza w powszechnych intencjach, tzn. ogólnie za Kościół, papieża, biskupów, zmarłych, nas samych i inne grupy, czy sprawy np. pokój na świecie. Pięknie to wygląda, gdy czytają ją poszczególni wierni i gdy nie posiłkujemy się gotowcem, ale jest ona układana z myślą o potrzebach dotykających naszą wspólnotę. Zanosząc tę modlitwę do Boga, ukazujemy najbardziej w pierwszej części mszy naszą funkcję kapłańską, to że mimo braku święceń, każdy i każda z nas jest również na mocy chrztu św. kapłanem Jezusa Chrystusa, wezwanym m.in. by wstawiać się za potrzebującymi braćmi i siostrami przed obliczem Boga. C.d.n.

Tags:

You Might also Like

Dodaj komentarz