LOADING

Type to search

Moja Mama Boska

Justyna Domagała 4 maja 2013
Share

Pasja Mela Gibsona wzbudziła wiele kontrowersji, od zastanawiających mnie peanów wygłoszonych ku mojemu zdziwieniu przez znanego biblistę, że dopiero teraz uświadomił sobie, jak to naprawdę wyglądało, przez krytyczne wypowiedzi wielkich tego świata, o ile pamiętam Agnieszka Holland napisała, że biczowany Chrystus to skrwawiony pulpet, aż po rzeczowe odrzucenie wizualizacji tego typu przez redaktor Hennelową, że jej nie jest ona potrzebna, by uwierzyć w Tego, w którego wierzy. Ale moim celem nie jest analiza recepcji filmu, który skądinąd zrobił na mnie ogromne wrażenie, a mój jeden mało wierzący kolega stwierdził, że to lepsze niż wszystkie kazania, na których był w życiu obecny ciałem, bo nie duchem (i chociażby dlatego warto było). Chodzi mi o to, że nikt, ale to nikt literalnie nie zauważył w recenzji, prasie czy kinie roli Mamy Boskiej w tym wszystkim. Tzn. o roli aktorki się mówiło i owszem, świetna jest, grała również Edytę Stein w filmie Marty Meszaros, ale że ten film jest również historią miłości matki do dziecka e tam. Pamiętacie scenę po biczowaniu, jak Mama Jezusa razem z Marią Magdaleną wycierają krew z posadzki? Płótnami, które im dała żona Piłata? Wiem, że chodziło o to, że dla Żydów krew jest święta, ale mnie bardziej odpowiada interpretacja jednej z moich koleżanek-matek: ona sprzątała po swoim dziecku. A pamiętacie tę scenę, jak w tle idzie już pochód Drogą Krzyżową, a Ona stoi przyklejona do ściany, wie, że Jezus cierpi, że krwawi, że plują na niego, że będzie zabity to cierpienie jest przed nią i ona nie może oderwać się od tej ściany, chce przy nim być, ale nie może się oderwać, walczy ze sobą, bo wie, że to co najstraszniejsze dla każdej matki patrzeć na cierpienie własnego dziecka jest przed nią i nie może się oderwać od tej cholernej ściany. Pieta to najtragiczniejsze dzieło sztuki. Maia Morgenstern zagrała ją kongenialnie. Ta pustka w oczach…

Długo by pisać o Marysi z Nazaretu i jej trudnym macierzyństwie. Jezus nie był chyba czułym synem, chociaż co my tam wiemy. Może ukazał Jej się jednak po zmartwychwstaniu, jak nikt tego nie widział? A ona zachowała to w swoim sercu?
Z moich pielgrzymek regularna jest ta mini, przed Jej ołtarz w radomskiej katedrze, co niedziela po mszy o 20. Patrzy na mnie ubrana w złoty płaszcz, w którym mam wrażenie czuje się jak w pancerzu, ale daje radę, żeby nam nie sprawić przykrości. W końcu zrzucaliśmy się na to ubranie. Patrzy na mnie, a ja do Niej o mojej córce: Trzymaj ją za rękę, Mamo, nie puszczaj jej, prowadź ją, bo wtedy nie zabłądzi.
Nikt tak nie zrozumie matki jak Ona.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz