LOADING

Type to search

Młodzieżowy Broad Pick

Janusz 8 marca 2013
Share

Informacja o dramatycznej i niestety tragicznej w skutkach, wyprawie polskich himalaistów na Broad Pick, skłonila mnie do zaprezentowania pewnych przemyśleń, którymi zdążyłem się już podzielić z moimi wychowankami…
Himalaizm to niezwykle ekstremalna ale piękna idea, miesiące przygotowań, rozeznania logistyczne, pozyskiwanie niezbędnych funduszy, trudne rozstania, miesiące rozłąki, wreszcie bezpardonowa i dramatyczna często walka z żywiołem i nieludzkimi warunkami atmosferycznymi. Od młodzieńczych lat podziwiam tych ludzi, którzy potrafią zmusić swój organizm do nieludzkiego wręcz wysiłku, dążąc mozolnie i z niespotykaną determinacją do wyznaczonego sobie celu. Z wielką przyjemnością wspominam moją młodzieńczą fascynację literaturą wysokogórską, traktującą o niewyobrażalnych wyczynach Jerzego Kukuczki, Reinholda Messnera czy Krzysztofa Wielickiego.
W Himalajach wszystko musi być dokladnie zaplanowane, przemyślane i precyzyjnie realizowane. Nakreślony plan musi być wypełniany bardzo skrupulatnie i punkt po punkcie. Nie można niczego dodać czy z czegoś zrezygnować. Właściwa wyprawa zaczyna się od przetransportowania całego ekwipunku do tzw. bazy głównej. Kolejnym etapem jest mozolna wspinaczka do góry, zakladanie lin poręczowych i kolejnych obozów, które sukcesywnie pozwalają z coraz wiekszą nadzieją mysleć o ataku szczytowym.
Tyle tytulem wstępu… ale co ma wspólnego młody człowiek ze wspinaczką wysokogórską czy wyprawą na Broad Pick?

Nie trzeba być pedagogiem czy socjologiem, by wiedzieć co nieco o życiu młodych ludzi, lansowanych postawach czy obecności narkotyków i alkoholu. Wszyscy wiemy jak przerażająco niski okazuje się często wiek inicjacji seksualnej, jak niezrozumiałe i dziwne są czasami młodzieżowe poglądy na świat i jak trudno dziś dyskutować z młodym człowiekiem o prawdziwych wartościach.
Nierzadko okazuje się, że bardzo młody człowiek, który z racji niedojrzałego wieku powinien inwestować we własny rozwój duchowy, społeczny i intelektualny – ma już „zaliczone” wszystkie możliwe inicjacje – i co najgorsze – jest z tego dumny! W takiej postawie ugruntowuje go najczęściej otoczenie, które akceptuje takie zachowania i taki sposób bycia.
Nie pozostaje dla mnie obojętna, często odbierana od otoczenia informacja o kolejnym rozpadzie młodego stażem małżeństwa. Zupełnie niezrozumiałe wydają się nam decyzje młodych małżonków o rozstaniu i rozwodzie.
Dlaczego coraz częściej w statystykach pogotowia ratunkowego, pojawiają się wyjazdy do osób, które postanowiły zakończyć swoje życie z powodu utraty pracy czy zawodu miłosnego?
Dlaczego skala tych zjawisk sukcesywnie wzrasta? Czy jesteśmy w stanie zlokalizować podloże tych negatywnych zachowań i postaw?

Jak wspomniałem na wstępie, by zdobyć ośmiotysięcznik, trzeba postępować zgodnie z planem, który został pracowicie nakreślony, z uwzględnieniem wszelkich niebezpieczeństw, doświadczeń i możliwych scenariuszy rozwoju wypadków. Tylko taka taktyka i sposób postępowania daje jakiekolwiek szanse na powodzenie, czyli zdobycie szczytu.
Młodzi ludzie, którzy dzisiaj najczęściej nie chcą słuchać rad autorytetów i uważają, że na podstawie swoich skromnych doświadczeń życiowych (nabytych w szkole, klubie czy parku) są w stanie pokierować swoim życiem tak, by być szczęśliwymi i spełnionymi – popełniają rażący i tragiczny w skutkach błąd – ZACZYNAJĄ OD SZCZYTU…
Jak bowiem inaczej nazwać postawę zauroczonych sobą młodych ludzi, którzy w imię „miłości” pieczętują swoją krótką znajomość aktem płciowym?
Jak określić postawę nastolatka, który imprezę u kolegi kończy w stanie całkowitej utraty swiadomości?

Czy w świetle powyższych przykładów możemy sobie wyobrazić lekarza bez dyplomu, mechanika bez warsztatu czy piekarza bez mąki? Dlaczego łatwiej dzisiaj wyobrazić sobie pijanego nastolatka, naćpanego gimnazjalistę czy wyuzdaną i wulgarną dziewczynę?
Już tak bardzo nie dziwi nowina o kolejnym rozwodzie młodego małżeństwa gdy zmusimy siebie do krótkiej refleksji i zadania pytania: Od czego zaczynali piękny okres narzeczeństwa? Czy zdołali w tym całym zauroczeniu sobą, zaprosić Boga do swojego związku? Czy pomyśleli przez moment co ich naprawdę łączy – fascynacja cielesnością drugiej osoby czy coś więcej? Czy przypadkiem wstępem do wspólnego życia nie okazał się seks, który powinien być pięknym, szczytowym elementem związku (ale) małżeńskiego?
Czy nastolatek, dla którego alkohol staje się niezbędny na imprezie, zastanawia się przez moment jaką przyszłość funduje swojej żonie i dzieciom, którym kiedyś będzie ślubował przed Bogiem?

Oczywiście, można swoją życiową wspinaczkę rozpoczynać od szczytu, ale jak pokazuje doświadczenie, po chwili euforii i szczęścia trzeba zmierzyć się z równie trudnym (a może i trudniejszym) zadaniem – trzeba zejść i żyć ze świadomością zdobywcy. Jest to czas, gdy opadają emocje i poziom adrenaliny, ale pozostaje niebezpieczeństwo i ciągle trudna droga do przebycia. Polscy himalaiści zdobyli szczyt ale nie zdołali wrócić do bezpiecznej bazy. Niech miłosierny Pan przyjmie ich na wyżynach niebieskich!
Jak trudno będzie życ młodym ludziom ze świadomością zdobycia szczytu w nieodpowiednim czasie, w sposób nieuprawniony, korzystając z niedozwolonych szlaków na skróty?
Czy młody człowiek, który zna smak alkoholu, będzie w stanie w przyszłości korzystać z niego w sposób racjonalny i kulturalny?
Trudne to pytania…

Boże, błogosław tym młodym, którzy zdobywają nieznane sobie tereny w sposób nieuprawniony, którzy zdobywają szczyty wykorzystując drugiego czlowieka jako środek do osiagnięcia celu, a jeśli zgubią droge do bezpiecznej bazy – daj im drugą szansę, by mogli zacząć nową wyprawę, z Najlepszym Przewodnikiem i słodkim bagażem życiowego doświadczenia. Amen.

Dodaj komentarz