LOADING

Type to search

Miłość w czasach popkultury

Karolina Ambroziak 8 marca 2013
Share

„Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.” 1 Kor.13,7

– Rozwodzę się z Mariuszem. Nie kocham go już. Jest świetnym kumplem, nic więcej. Już mnie nie pociąga.
– A może byście poszli na terapię małżeńską?
– To bez sensu, podjęliśmy już decyzję.

To fragment mojej rozmowy z koleżanką, która rozeszła się z mężem dwa lata po ślubie. Nie było w tym małżeństwie alkoholizmu, przemocy, choroby psychicznej. Nie było po prostu tego czegoś.
Może to ze mną jest coś nie tak. Może to ja czegoś nie rozumiem, ale dla mnie ta rozmowa brzmiała mniej więcej tak:

– Wyrzucę tę sukienkę. Nie podoba mi się już, chodziłam w niej w poprzednim sezonie. Znudziła mi się, denerwuje mnie ten kołnierzyk.
– To może po prostu go odprujesz?
– Po co, jak mogę mieć nową?

Miłość nie jest „tym czymś”; miłość nie jest sumą chemii, zgodności charakteru i zaineresowań. Miłość to nie są motylki w brzuchu, a prawdziwy związek nie jest historią z ekranu telewizyjnego. Prawdziwa relacja dwojga ludzi nie wygląda jak bajka o Kopciuszku, czy „Pretty woman”, w której nawet prostytutkę kopnął amorek tak mocno, że zmieniła swoje życie o 180 stopni(nie chodzi o to, że nie wierzę w przemianę prostytutek).
Karmimy się opowieściami, które podrzucają nam media. Karmimy się tym, co oferuje współczesny świat: szybkie jedzenie, szybkie samochody, szybkie odchudzanie… Jeśli coś się popsuje, to wymień na lepszy model, bo…”jesteś tego warta”! Proszek do prania nie posiada inteligentnych molekuł? kup ten, który jest inteligentny. Twój proszek jest inteligentniejszy od mężczyzny?

A tymczasem małżeństwo jest przysięgą, obietnicą, że będę walczyć, dbać i pielęgnować naszą relację.
Ta osoba, która teraz pięknie pachnie i ma płaski brzuch, zacznie chrapać, będzie Cię ranić mniej lub bardziej świadomie, lub zacznie Cię po prostu nudzić. Zauroczenie, które na ogoł trwa ok. 2 lat minie. I co dalej?
Gdzie jest miłość, która wszystko przetrzyma?
Gdzie decyzja, że będę szukać zawsze naszego dobra, że będę iść na kompromis, bo…jesteśmy tego warci? Gdzie pomysł, że będę zabiegać o wspólnie spędzony czas, że będę starać się rozumieć Twoje humorki i gorsze samopoczucie? Gdzie postawa, że mimo kryzysu, kłotni i problemów, będę wsparciem, będę wierzyć, że zwyciężymy, bo zasługujemy na to, co dobre? Bo przecież to, co pochodzi od Niego, jest dobre, czyż nie?

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz