LOADING

Type to search

Miłość «na śmierć i życie»

Andrzej Górny 25 grudnia 2020
Share

Ewangelia z dn.24.12.2020.

Łk 2, 1–14.

PRZEWROTNOŚĆ SMUTKU I RADOŚCI

Ewangelia świąteczna(wigilijna) rozpoczyna się “informacją” o spisie ludności. Ten fakt przypomina nam symbolikę okoliczności ziemskiego bytowania, która jest poniekąd aktualna do dzisiaj. To wymagania życia doczesnego „zmuszają” nas do przestrzegania wielu nie związanych z posłuszeństwem Bogu «przepisów na szczęście»…

Abstrahując od polityki–w ten świąteczny czas–można powiedzieć, iż życie i śmierć, cierpienie i radość idą jak gdyby „w parze”, mieszają się i współuczestniczą w codziennej egzystencji…Cud narodzin Bożej Dzieciny w Betlejem był dla Maryi i Józefa wydarzeniem tyleż radosnym, co niepokojącym. Oczywiście powicie Syna Bożego było dla świętej Rodziny niewysłowionym szczęściem i radością—ale troska o życie i zdrowie Jezusa przesłaniała nieco błogosławieństwo tej chwili…

Niezrozumiałe są dla nas drogi Pana Boga. Kiedy Boży Syn przychodzi na ziemię, Aniołowie zwiastują ludziom radość i pokój (por. Łk 2, 14). Ta ogromna radość nie trwa jednak zbyt długo. Józef pragnie zapewnić jak najlepsze warunki dla Jezusa i Jego Matki, ale Boży plan był inny. Nie było dla nich miejsca w gospodzie, zatem Król rodzi się w grocie przeznaczonej dla pasterzy i ich owiec, a wkrótce i stamtąd będą musieli uchodzić…

Życie człowieka rodzi się w bólach i nieraz towarzyszy temu lęk matki…To jest zrozumiałe i tak po ludzku naturalne. Gdy jednak rodzi się Bóg oczekiwalibyśmy(na miejscu Maryi) wyłącznie pokoju i radości. I Matka Boża jest szczęśliwa–ale właśnie Jej macierzyństwo wymaga samozaparcia i wytrwałości. Jednak jest Ona ufna w Miłosierdzie Boże i przez to nie lęka się przeciwności…

Obecnie jesteśmy jakby “otoczeni” przez niesprzyjające ludzkiemu szczęściu warunki życiowe. Pandemia wyzwoliła w nas niepokój i pesymistyczne oczekiwania na przyszłość…I w tych właśnie okolicznościach przychodzi do nas Jezus ze Swoim błogosławieństwem. Czy znajdzie radość i pokój w naszych sercach?

To od nas(a nie tylko od zewnętrznych przeszkód) zależy, czy przyjmiemy Nowonarodzonego z otwartością i ufnością—jak przystało na «dziedziców» Syna Człowieczego. On przyszedł, żeby–przez Swoją śmierć i zmartwychwstanie–dać nam życie i to życie wieczne, a tego nikt i nic nie jest w stanie nam zabrać!

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply