LOADING

Type to search

Mariologia modernistyczna? – The Nativity Story

8 września 2016
Share

W świecie współczesnego kina powstało wiele ciekawych filmów przedstawiających życie świętych, dzieciństwo Jezusa, czy wreszcie żywot Matki Bożej.  To dobrze, że powstało ich wiele…każdy z nich niewątpliwie odpowiada wrażliwości widza, zgodnie z duchowością epoki.

Niektóre ekranizacje jednak dają widzowi o wiele więcej. Pozwalają przenieść się w świat biblijnych scen, stanąć oczyma wyobraźni u stóp świętej rodziny, poczuć niepokój Marii i Józefa poszukujących noclegu w Betlejem, ujrzeć oblicze matki, która wydaje na świat Boga…

Takim filmem jest The Nativity Story, czyli Narodzenie. Film z 2006 roku. Dzieło, które nie pozwala pozostać obojętnym na los świętej rodziny. Film bezdyskusyjnie wybitny i to pod każdym względem. Między innymi dlatego, że nie jest ckliwo-sentymentalny. Nie bazuje na legendach, apokryfach. Opisuje ewangeliczny, a przez to bardziej ludzki obraz, zwłaszcza Matki Boskiej. Obraz zdecydowanie niekonwencjonalny, niestereotypowy i z pewnością nieortodoksyjny w przedstawieniu tej postaci.

Pytanie, co należy rozumieć pod pojęciem ortodoksji, która przecież nie jest niczym złym. Źle rozumiana ortodoksja jednak, wykrzywia przekaz biblijny, ukazuje Matkę Chrystusa jako istotę niemal bezcielesną, niepodlegającą cierpieniu(zwłaszcza fizycznemu i szczególnie w momencie narodzin Jezusa!), ślepo posłuszną woli Bożej, obdarzoną niezwykłymi przywilejami.Niedostępną zwykłemu śmiertelnikowi Królową nieba i ziemi- którą zresztą jest. Przez wieki, aż do encykliki Marialis Cultus Pawła VI taki obraz Maryi pokutował w kościele.  Zapominano, że Matka Boża była też po prostu kobietą, nastolatką. Dziewczyną, a potem kobietą i matką z krwi i kości. Tak, niezwykle odporną na działanie Nieprzyjaciela, obdarzoną łaską niepokalanego poczęcia, w cudowny sposób dającą światu Chrystusa, ale jednak, po ludzku- matką po prostu.

I bynajmniej nie chodzi teraz o zaprzeczanie dogmatom, czy zrywanie z nimi. One są i będą potrzebne. Chodzi o właściwe ich rozumienie.

W świetle właściwie rozumianej Księgi Rodzaju, zawartego tam i na kartach Pisma Świętego obrazu pierwszej ludzkiej  pary. Obrazu biblijnej kobiecości, która także przez wieki podlegała wypaczeniom.

Film Narodzenie z 2006 roku na szczęście zrywa z tym stereotypem. Zachwyca kreacją aktorów. Zdumiewa przedstawieniem postaci św. Józefa, mężczyzny bynajmniej nie starego. Szlachetnego męża, wspaniałego ojca i wreszcie- dobrze i we właściwie rozumiany sposób spełniającego rolę głowy rodziny. Ekranizacja z niezwykłą delikatnością ukazuje moment narodzin Zbawiciela. Maryja rodzi jak każda niewiasta, ale ma w sobie radość. Ma pewność, że to ma sens. Zachowuje wszystkie sprawy w swoim sercu.

Film ten nie jest, jak twierdzą niektórzy, protestanckim bełkotem, czy obrazą dla współczesnego katolika. Właśnie dzięki niemu można zbliżyć się do postaci Marii z Nazaretu, odnaleźć tam cząstkę siebie. I choć żadna matka nie będzie Jej równa-trudno by do tego miała aspirować- może odnaleźć w Matce Bożej wzór swego macierzyństwa.

Czy wobec tego film jest przejawem modernistycznej mariologii? Znów- zależy co kto pod nią rozumie. Zadaniem każdego katolika jest stosowanie się do zaleceń tych, którym w Kościele powierzono rolę nauczających. To oznacza, że  niektóre aspekty naszej wiary mogą zostać ukazane w nowym świetle. Oznacza to także, że nauka KK nie jest skamieliną. Już kilkadziesiąt lat temu, papież Paweł VI tak między innymi odnosił się do kwestii nowego spojrzenia na mariologię:

Marialis cultus

adhortacja apostolska papieża Pawła VI do wszystkich biskupów utrzymujących pokój i jedność ze Stolicą Apostolską o należytym kształtowaniu i rozwijaniu kultu Najświętszej Maryi Panny

Wzór dla wszystkich

35 Przede wszystkim Kościół zawsze zalecał wiernym do naśladowania Najświętszą Maryję Pannę z pewnością nie z powodu rodzaju życia, jakie prowadziła, a tym mniej warunków społeczno-kulturalnych, w jakich Jej życie się rozwinęło – obecnie niemal wszędzie przedawnionych lecz dlatego, że w określonej sytuacji swego życia całkowicie i z poczuciem odpowiedzialności przylgnęła do woli Bożej 124; że przyjęła Jego słowo i wprowadziła je w czyn; że Jej działanie było czynione miłością i wolą służenia; że okazała się pierwszą i najdoskonalszą Uczennicą Chrystusa; a to z pewnością ma powszechną i trwałą wartość wzoru.

Szczególny wzór dla kobiet

36 Chcemy następnie zauważyć, że wspomniane wyżej trudności ściśle łączą się z pewnymi cechami ludowego i literackiego obrazu Maryi, a nie z prawdziwie ewangelicznym Jej obrazem czy z danymi nauki, które zostały zdobyte i ustalone dzięki powolnemu i poważnemu dziełu wyjaśniania słowa objawionego. Zaiste nie powinno być niczym dziwnym, że pokolenia chrześcijan, żyjące w innych warunkach społeczno-kulturalnych – patrząc na postać i posłannictwo Maryi jako Nowej Niewiasty i doskonałej Chrześcijanki, która łączy i skupia w sobie najbardziej charakterystyczne sytuacje życia kobiecego, ponieważ jest Dziewicą i Oblubienicą, i Matką uważały Matkę Jezusa za wzniosły typ sytuacji kobiecej i najznakomitszy wzór życia ewangelicznego i że te swoje uczucia wyraziły stosownie do kategorii i wyobrażeń swej epoki. Sam Kościół przygląda się uważnie długiej historii pobożności maryjnej, cieszy się ciągłością kultu, nie wiąże się jednocześnie ze sposobami myślenia czy wyrażania się właściwymi różnym epokom ani z zapatrywaniami antropologicznymi, jakie leżały u ich podstaw. Kościół rozumie, dlaczego pewne formy kultu, które same w sobie mają niemałą wartość, mniej odpowiadają ludziom należącym do odmiennych epok i cywilizacji.

37 Wreszcie pragniemy zauważyć, że ludzie naszej epoki – podobnie, jak i epok minionych winni także swoje poznanie rzeczywistości konfrontować ze słowem Bożym, a w szczególności jeśli chodzi o nasz przedmiot – swoje antropologiczne zapatrywania oraz wyłaniające się z nich zagadnienia porównywać z taką postacią Najświętszej Maryi Panny, jaką przedstawia Ewangelia. Lektura Pisma św. dokonująca się pod tchnieniem łaski Ducha Świętego – oczywiście bez pomijania zdobyczy nauk ludzkich czy różnych uwarunkowań dzisiejszego świata – pomaga odkryć, jak Maryja może być uważana za wzór tego, czego oczekują ludzie naszych czasów. Pragniemy w tym względzie przytoczyć pewne przykłady. Kobieta dzisiejsza, która słusznie chce mieć udział w decyzjach społeczeństwa, z największą radością ducha będzie przypatrywać się Maryi. Ona bowiem, dopuszczona jakby do dialogu z Bogiem, stosownie do świadomości swego szczególnego zadania 125, czynnie i w sposób wolny zgadza się nie na jakąś przypadkową sprawę, lecz na „wydarzenie wieków”, jak wspaniale zostało określone Wcielenie Słowa 126. Następnie będzie rozważać, że Maryja, wybrawszy dla siebie stan dziewictwa, przez który z postanowienia Bożego przygotowała się do uczestnictwa w tajemnicy Wcielenia, bynajmniej nie wzgardziła dobrami i godnością małżeństwa, że w rzeczywistości postąpiła w sposób wolny i odważny, by całkowicie poświęcić się miłości Boga. Z radosnym podziwem pozna, że Maryja z Nazaretu bez wątpienia całkowicie posłuszna woli Bożej nie była ani kobietą biernie dźwigającą sprawy i koleje życia, ani kobietą ulegającą jakiejś wyobcowującej religijności. Była raczej tą, która odważnie obwieściła, że Bóg jest obrońcą ludzi słabych i uciskanych i że składa z tronu mocarzy świata 127. Nadto pozna, że Maryja, która „zajmuje pierwsze miejsce wśród pokornych i ubogich Pana” 128, może być uważana za tę dzielną niewiastę, która doświadczyła ubóstwa i cierpień, pośpiesznej ucieczki i wygnania 129. Te koleje losu nie uchodzą zapewne uwagi tych, którzy wiedzeni duchem Ewangelii popierają wysiłki każdego człowieka i całej społeczności na rzecz uwolnienia się od tego rodzaju sytuacji życiowej. Wreszcie, Maryja nie ukaże się im jako Matka troszcząca się tylko o swego jedynego, boskiego Syna, lecz jako niewiasta, za sprawą której zrodziła się wiara społeczności apostolskiej w Chrystusa 130 i której macierzyńskie posłannictwo, stawszy się powszechnym na Górze Kalwarii, rozciągnęło się na wszystkich ludzi 131.

Przytoczyliśmy przykłady, z których jasno widać, że Najświętsza Dziewica bynajmniej nie zawodzi wielu i to poważnych, oczekiwań dzisiejszych ludzi. Co więcej, daje im wzór doskonałego ucznia Chrystusowego, który jest twórcą państwa ziemskiego i przemijającego, a zarazem zdąża do niebieskiego i wiecznego; ucznia, który jest rzecznikiem sprawiedliwości wyzwalającej uciśnionych i miłości przychodzącej z pomocą potrzebującym, a zwłaszcza jest czynnym świadkiem miłości budującej Chrystusa w duszach ludzkich.

Z wykształcenia i z zawodu jestem polonistką. Z zamiłowania teologiem i scholistką . Z miłości, żoną i matką dwójki wspaniałych dzieciaków. Z wyboru, nauczycielką i towarzyszką swoich dzieci. Kocham dobre jedzenie i piękną muzykę. Wyrosłam na Taize i Duszpasterstwie Akademickim. Nie lubię żadnych skrajności, ale jeszcze bardziej nie cierpię intelektualnej ciasnoty.

Tags:
Poprzedni artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz