LOADING

Type to search

Lęk przed zdradą

Agnieszka Czachor 14 czerwca 2019
Share

Na zajęciach z literatury pewna studentka powiedziała, że wszyscy boimy się, że zostaniemy, jak Jezus zdradzeni. Cioran twierdził, że człowiek zdradza sam siebie każdego dnia, że zdradza swoje prawdziwe „ja” i ciągle sam siebie okłamuje. Jednak to, co człowiek robi sam sobie jest mniej ważne przy tym, co robi innym.

Nie każdy zdradza

Ale każdy się zdrady obawia. Tego, że przyjaciel strzeli człowiekowi w tył głowy, że zada cios poniżej pasa. Nigdy tak do końca nie wiemy, co w kim siedzi, skoro nie wiemy nawet, co siedzi w nas samych. Pisząc o zdradzie nie mam na myśli zdrady kochanków. Chodzi o zdradę w szerszym znaczeniu. Ile w nas jest z Judasza? Srebrniki ciągle są na topie. Nimi zdradę najłatwiej wytłumaczyć, gorzej, gdy nie wchodzą w grę pieniądze. Wówczas trudno zrozumieć pobudki, które powodowały zdradzającym. Jednak na pewno nie ma zdrady bez jakiejś korzyści.

Duża maskotka

Lenny u Steinbecka z powieści „Myszy i ludzie” miał maskotki z myszy i szczeniąt, a George miał maskotkę z Lennego. Zachowanie Georga można rozpatrywać na wielu płaszczyznach. Zabił Lennego, bo chciał go ochronić przed zakładem dla obłąkanych. Nie, raczej nie. Zabił, bo przestał go potrzebować, więcej było z nim kłopotów niż z niego pożytku, bo zmęczył się niańczeniem upośledzonego. Sam chciał go zabić, nie pozwolił żeby zrobili to obcy. Analogia z psem. Stąd wniosek ,w jaki sposób George go traktował. Był jego towarzyszem, zupełnie jak pies jest towarzyszem człowieka i ten człowiek decyduje o jego życiu i śmierci.

George zdradził Lennego

A jednak Lenny, mimo, że upośledzony był przecież człowiekiem. Ciekawe, że nie dajemy mu głosu, jakby był niemową. Lenny czekał na Georga, bo ten tak mu kazał. Upośledzony mężczyzna nie zdawał sobie sprawy z tego, co zrobił, choć to go nie uniewinnia. On potraktował żonę gospodarza dokładnie tak samo, jak szczeniaka czy mysz. Niechcący skręcił jej kark.

Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś

Być może George czuł się odpowiedzialny, za to, co Lenny zrobił. W momencie, kiedy skłonność Lennego wyszła poza świat zwierzęcy, chory mężczyzna stał się niebezpieczny. Ludzie chcieli go zabić, bo im zagrażał. Nie miało znaczenia, że jego umysł przypominał umysł pięciolatka, ważne było raczej to, że posiadał siłę trzech dorosłych. George opiekował się nim do czasu, kiedy okazało się, że Lenny nie może żyć między ludźmi. Dziwiono się, że oni dwaj chodzą razem za robotą, bo przyjaźnie  nie były w cenie. Miedzy przyjaciółmi zwykle jest rywalizacja, ale George nie musiał mierzyć się z Lennym, wynik był oczywisty. Wygodnie było mieć kogoś, nawet niepełnosprawnego umysłowo, kogoś, kto jest obok, wierny niczym pies. Kiedy pies oszaleje idzie na odstrzał, tak się stało z Lennym. Jednak należało się tego spodziewać. Należało przewidzieć, że w końcu Lenny zabije człowieka, a przewidującym powinien był być George.

Decyzja nigdy nie należy do nas?

Czesto tak jest, że to ktoś inny decyduje o naszym losie, mimo, że robimy wszystko, żeby tak się nie działo. Zachowania innych wpływają na nasze życie, na to, kim się stajemy i co robimy, to w jaki sposób ustawiamy swoją osobistą grę, poprzeczkę czy wyznaczamy swój cel.  To w jak agresywny sposób ludzie wpływają na nasze życie doskonale pokazuje w powieści sytuacja ze starym psem. Starzec miał starego psa, a pies miał starca. Mieli siebie nawzajem. W pewnym momencie jednemu z pracowników stary pies zaczął przeszkadzać, że śmierdzi, że stary, że się męczy, że starzec powinien jego mękę skrócić. I dotąd starca nachodził i groził, że sam psa zabije, aż starzec uległ i psa zabił. Razem ze śmiercią psa utracił wcześniejszy spokój i pogodę. Nie potrafił się cieszyć podarowanym szczeniakiem, bo pochodzili już z innych światów. Patrzyli w innych kierunkach. Dla starca światło gasło, dla szczeniaka zaczynało świecić.

 

Jakże istotne w życiu jest to, że „My mamy przyszłość. Mamy do kogo otworzyć gębę, mamy kogoś, kto się choć trochę nami przejmuje (…) ja mam ciebie, a ty masz mnie.” [„Myszy i ludzie”] Do czasu. Zdradzając kogoś zdradzamy równocześnie sami siebie, a potem to już tylko wokół nas twarze szatana. Tak mi sie skojarzyło ze sceną z filmu „Pasja” , kiedy Judasz ucieka przed gromadą dzieci zamieniająca sie w szatany.

 

Tags:
Następny artykuł

Dodaj komentarz