LOADING

Type to search

„Ktoś mnie poko… chau chau!!!”

Paulina 28 października 2014
Share

Nadzieję na to miał w oczach Gary. Uroczy mieszkaniec Krakowskiego Schroniska dla Zwierząt. Wypatrzyła ją znawczyni pieskich serc i losów, Magda Hejda. Znów stoi na scenie Filharmonii z czarnym pieskiem na rękach ( niecodzienny gwiazdor wywołuje szmer zachwytu na sali). Tym razem z Burką. – Właściciel trafił za kraty, a ona do schroniska. To nie jest dekoracja, to pies, który szuka swojego człowieka – mówi publicystka. „Może księdza?…”, żartuje ktoś na widowni.

Nie przypadkiem, bo nie tylko gościem, ale Honorowym Patronem spotkania jest ks. inf. Jerzy Bryła. – Ma wielkie serce nie tylko dla ludzi – mówi o nim Jadwiga Osuchowa, Prezes Zarządu Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, organizatora imprezy wraz z Nową Prowincją i Śródmiejskim Ośrodkiem Kultury. Już po raz 22. Wielki koncert „Granie na szczekanie”. Wielki, bo – po jednej stronie sceny są dobrzy ludzie i po drugiej również – jak stwierdza Magda Hejda.

Wielki, bo – toniemy w morzu nieszczęść zwierząt – przypomina Jadwiga Osuchowa. Wielki, bo historyczny – to najlepsza aukcja w historii – ogłasza Anna Szybist, prowadząca koncert wspólnie z Bronisławem Majem. Na karetkę dla zwierzaków udało się zebrać ponad 20 tysięcy zł.! W końcu wielki, bo na szczekanie grają wielcy polscy artyści.

Skaldowie, którzy 8 listopada będą świętować swoje 50 – lecie, dedykują wszystkim zwierzakom utwór, „Ktoś mnie pokochał”. Poko… chau chau – dodaje Andrzej Zieliński. Publiczność, która nie pozostawiła ani jednego wolnego miejsca siedzącego, śpiewa razem z legendarnym rodzeństwem „W żółtych płomieniach liści”. Choć na zewnątrz coraz zimniej i nawet nastrojowa mgła przestaje się podobać. Dla psich podopiecznych schroniska dedykację ma także Jacek Cygan. Recytuje swój wiersz „Starzy ludzie ze starymi psami”.

Jak zdradza Jadwiga Osuchowa, słowa „jak pory roku Vivaldiego zmienia się światło w twoich oczach” jest o ukochanym psie Jacka Cygana. Publiczność znów jest zachwycona. Tak jak wtedy, gdy pojawia się na niej Jerzy Połomski. Jak słyszymy, nigdy nie odmawia występu dla potrzebujących zwierząt w Krakowie.

Psie akcenty dominują. Justyna Sieńczyłło śpiewa przy akompaniamencie Janusza Senta o tym, „jak dobrze mieć dobrego pana”. Furorę na aukcji prowadzonej przez Bronisława Maja i Łukasza Lecha robi wejściówka na plan „Komisarza Alexa”. Do tego stopnia, że po przerwie pojawia się kolejna szansa na wylicytowanie uściśnięcia łapy Alexa. I nie tylko.

Także lwom, panterom i małpom z Krakowskiego ZOO. I to przez cały rok. Szansa wizyty na planie serialu wychodzi spod młotka (a właściwie tłuczka od sióstr serafitek) za 3100 zł. Za 500 zł. ktoś wylicytował ludowego anioła ze skrzypcami (rzeźbę oczywiście), za 1600 zł. weekend w Karpaczu, a za 3000 zł. obraz z księciem Henrykiem podarowany przez Jacka Majchrowskiego. Prezydent Krakowa, bez którego, jak stwierdzili organizatorzy, miasto nie byłoby takim miastem, jakim jest, również jest dzisiaj z nami.

A na scenie krakowskiej filharmonii nie tylko miłość do zwierząt. Ale i o miłości. „Jeżeli miłość, nie pytać”, „jeżeli przyjaźń, nie stracić”, śpiewa, wciąż jeszcze w formie, Jerzy Połomski. „Nie umiem grać w miłość”, słyszymy z ust Justyny Sieńczyłło. O miłości „Laleczki z saskiej porcelany” do księcia śpiewa przepięknie jak towarzyszący jej taniec Nadii Sochy, Karolina Warchoł.

I o odwadze. Grzegorz Turnau wyśpiewuje słowa „nie czekaj jutra”, a z Justyną Steczkowską „Uwierz skrzydłom, własnym skrzydłom”. Przy świetnym klawesynizującym solo gitarowym Jacka Królika. A także z towarzyszeniem oboisty Mariusza Pędziałka, który rozpoczął koncert. Wreszcie przejmujące słowa piosenki „Niebo i ziemia” Grzegorza Turnaua w wykonaniu Sebastiana Karpiela – Bułecki.

Na niebiosach Bóg mieszka

a na ziemi jest ścieżka

prowadząca do nieba

Ścieżka wąska jak perć

tylko ze naprzód śmierć

przezwyciężyć trzeba

Na ziemi ludzie prości

umierają z miłości

bo wierzących miłość uśmierca

Mógłby pomóc im Bóg

ale Bóg nie zna dróg

do człowieczego serca”

A my nie znamy dróg do opisania człowieczego serca. Nie da się więc opisać tego, jak zabrzmiały piękne wersy Brzechwy wyśpiewane właśnie prosto z serca przez pięknego górala z Zakopanego. Trudno pewnie też opisać radość publiczności, gdy na scenie pojawiły się trzy najbardziej oczekiwane gwiazdy wieczoru. I wtedy, gdy Grzegorz Turnau postanowił podjąć muzyczny dialog z słuchaczami, a zamiast oczekiwanych słów piosenki, zabrzmiała rozśmieszona tym, że nie weszła, publiczność. A wyszła zadowolona nie tylko ze świetnego koncertu, ale pewnie przede wszystkim z tego, że pomogła. I nawet mglisty zimny wieczór był już jaśniejszy i cieplejszy.

Paulina Biegaj

Dodaj komentarz