LOADING

Type to search

Którędy do młodych?

12 marca 2018
Share

Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana. Wiadomo nie od dziś, że młodzież jest grupą bardzo wrażliwą i trudną do ewangelizacji, bo po pierwsze w tym okresie szuka się siebie, trwa próba odnalezienia swojego miejsca w świecie i to raczej w oparciu o standardy tego, co jest na tzw. topie. Po drugie to grupa bardzo wymagająca, bo wrażliwa na prawdę. Jeśli ktoś głosi młodym coś, czym sam nie żyje, to oni bardzo szybko to wyczuwają. By prowadzić kogoś ku prawdzie, ku wolności, trzeba być autentycznym.

Autentycznym, czyli prawdziwym. Prawdziwym w wierze. Głoszenie więc Dobrej Nowiny młodym wymaga od nas dojrzałości w wierze i nieustannego stawania w prawdzie przede wszystkim o nas samych. Kim jestem? Kim jest dla mnie Bóg? Czym żyję na co dzień?

A co jest prawdą? To, że często ślepo podążamy w codziennym kieracie obowiązków. To, że sami z siebie na dłuższą metę nie możemy ani być szczęśliwi, ani silni. To Bóg jest jedynym dawcą życia. Słowa „oklepane”, ale wypowiadane z mocą, pod wpływem działania Ducha Świętego mają moc. Moc przemiany życia. Trzeba mieć doświadczenie Boga żywego, by móc innym mówić o Jezusie.

W dobie wygody, seksualizacji i konsumpcjonizmu trudno jest trafiać do młodych. Mam tu na myśli tych młodych, którzy nie byli za bardzo lub w ogóle związani z Kościołem, dla których księża to „czarni” uwikłani w trzepanie kasy, pedofilię lub prowadzenie podwójnego życia. Tych, którym Bóg kojarzy się z surowym sędzią ferującym wyroki, u którego trzeba być grzecznym, by zasłużyć na niebo, a ono wydaje się być miejscem pełnym nudnych, uporządkowanych, wyciszonych świętoszkowatych ludzi wiecznie klęczących lub odmawiających niekończące się modlitwy. To nie pociąga. Nie jest atrakcyjne. Dla mnie też nie, tylko że ja mam szczęście spotykać takich ludzi, którzy są dla mnie świadectwem i mnie prowadzą.

Tak bardzo są dziś potrzebne uwolnienia, uzdrowienia, proroctwa. Tak jak za czasów Jezusa czy Kościoła pierwotnego, tak i teraz najefektywniej głosi się Boga poprzez cuda. I coraz więcej pojawia się osób obdarowanych charyzmatami potrzebnymi do pokazania tego, kim jest Bóg. Takie dary są łaską, ale Bóg je daje tym, którzy mówią „tak”, a to wiąże się z ponoszeniem trudów, wyrzekaniem się siebie. Wymagają, by to Boża wola w moim życiu się realizowała. Nie wszyscy więc chcą iść tą drogą, bo się boją, bo niewygodna, bo to, bo tamto… Zazwyczaj trzeba przejść etap oczyszczenia, by być blisko Stwórcy, umieć otworzyć serce i trwać po prostu w obecności Tego, który napełnia pokojem i miłością.

Mamy być narzędziami Boga, czyli kimś, kto całkowicie zdaje się na Jego wolę. Skąd mamy wiedzieć gdzie, kiedy, do kogo, jak? Jak trafić w przysłowiowy punkt? Sami tego nie ogarniemy. Z pomocą przychodzi nam Duch Święty. Warunkiem działania jest otwarcie się na Niego i działanie zgodnie z tym, co pokazuje, często wbrew naszym własnym ograniczeniom, planom, obawom. Czy na to się zgadzamy?
I jeszcze kropka nad „i”: to, co bardzo pociąga, nie tylko młodych, to radość życia. Radość serca nawet wbrew różnym okolicznościom. Tego nie da się podważyć, stanowi to niezaprzeczalne świadectwo życia, życia w poczuciu Bożej obecności. I to inspiruje, zachwyca i wyzwala tęsknotę, że ja też tak chcę.

Tags:

You Might also Like

Dodaj komentarz