LOADING

Type to search

Share

Czas kolędowania zrodził we mnie 3 refleksyjne zagwozdki.

1) Kim jest moctruch i dlaczego leje, gdy Bóg się rodzi?

znaczenie słowa

fot. DUCKMARX

Mamy, m.in. kolędy science-fiction o moctruchach, wegeteriańskie o rzepie (z błędem ortograficznym), podróżnicze o papieżach, wystrzałowe o śrucie, animal-friendly o pandzie oraz te z fochem o obrażonym Panie.
Jak to nie znasz? Kilka przykładów:

Bóg się rodzi, MOCTRUCH leje…
ŻEPA nna czysta, ŻEPA nna czysta…
Przybieżeli do Betlejem PAPIEŻE…
ŚRUT w nocnej ciszy…
Gdy śliczna PANDA…
Bóg się rodzi, NOS truchleje, Pan niebiosów OBRAŻONY…

Czy my wiemy, co śpiewamy? Czy bełkoczemy z automatu? Fenomenalnym testerem są dzieci. Które odtworzą, tak jak nas słyszą, a i nie rzadko spytają się o znaczenie.

Faktem jest, że rynek muzyczny zalany jest anglojęzycznymi (i nie tylko) sezonowymi „hitami”. Które zwykło się słuchać, niekoniecznie rozumiejąc. Jak czasem zaczynam tłumaczyć, to zazwyczaj słabnę – taka „głębia”!

Podobnej natury problem mam w kościele. Często gdyby nie fakt, że znam dany kanon/pieśń lub że słowa są wyświetlane, w życiu nie odgadłabym o jakie chodzi, jaką treść mają przekazać.

Mam wrażenie, że dzisiejszy świat stara się zdewaluować znaczenie słowa. A mi marzy się, żeby może czasem pobawić się w stretching języka/ jamy ustnej czy fitness narządów głosowych (i choć na modelkę się nie wybieram, że o fitnessie całości nie wspomnę ;) po to, aby przypomnieć sobie co ma spełniać jaką funkcję i czemu służyć. Pozwolić czysto wybrzmieć słowu. I żeby ta dbałość i troska o nie przeniosła w historię, która właśnie jest wyśpiewywana.

 

2) W której kolędzie są słowa: Miłość to Twoje dzieło ?

Act of Love

fot. Sharon Soberon

 

Coś mi dzwoniło, ale w pierwszym momencie nie byłam pewna w którym kościele…choć zdawałoby się, że przecież co jak co, ale Pójdźmy wszyscy do stajenki to znam. Pytanie: ile zwrotek?

W trakcie Eucharystii zazwyczaj śpiewamy pierwsze 2 lub 3 zwrotki najpopularniejszych kolęd. I biegniemy na skróty do następnej. To jakby urwać historię. A na kolejnej Eucharystii? Powtórka zwrotek bez kontynuacji. Przyznaję. Ja mam ten materiał kolędowy już dość utrwalony i „przemedytowany”. Zastanawiam się czy można by było wyśpiewać np. jedną kolędę podczas Eucharystii w całości, dzieląc na zwrotki?

 

3) Dlaczego mój brat zaczął chodzić do Henryka?

 

Bo w Kościele p.w. św. Henryka śpiewają z życiem i jest ulubiony „hicior”: Bracia patrzcie jeno.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że kościół nasz jest dość zniewieściały (co widoczne jest w liczebności kobiet i mężczyzn-choć nie o liczebność chodzi…) Tonacja większości pieśni często jest dostosowana do popisów chóru czy organisty, a nie do ludzi. Nawet ja mam problemy, żeby „wypiać” tak wysokie dźwięki. Teksty natomiast (nie tylko kolęd) są o tuleniu, kochaniu, lulaniu-takie słodkie, milutkie, mięciutkie, w których faceci nie mogą dać czadu. To na ile wszystkie lulania-kochania nie są im obce, bo realizowane w ich domowym kościele, pozostawię poza tematem.

Co innego „Bogurodzica”, „Chrystus wodzem”, czy nawet „Bóg się rodzi”, „Triumfy Króla Niebieskiego”. Może warto zrównoważyć dobór pieśni tak, żeby mężczyźni nie tłumaczyli się, że nie umieją śpiewać (choć nie wątpię, że jak usta milczą, dusza śpiewa ;).  W końcu jak Pan Bóg nie stworzył mnie/Ciebie wirtuozem to przecież o tym wie. Nie chodzi o perfekcję. Chodzi o prawdę. O pełne uczestnictwo na miarę tego kim jesteś.

 

Mimo zagwozdek lubię czas kolędowania, pastorałkowania, czas spotkania…nie tylko w kościele, ale też w domu z rodziną czy przyjaciółmi. Kiedy mogę sobie przypomnieć całe dźwięczne opowieści malowane słowem, które śpiewali jeszcze moi  dziadkowie, moi rodzice. Wszędzie tam, gdzie ulubiona melodia  jest jak rama, która nie przytłacza, nie odciąga uwagi, a dodaje uroku obrazowi. Wydobywa jego istotę – Słowo, które staje się Ciałem i…

 

 

…uobecnia Boże Narodzenie w moim życiu, które trwa zawsze…

Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata 
i wyciągasz do niego ręce, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, 
które jak żelazna obręcz uciskają ludzi
w ich samotności, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei "więźniom", 
tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,
moralnego i duchowego ubóstwa, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg
pokochał innych przez ciebie,

Zawsze wtedy, 
jest Boże Narodzenie.

Matka Teresa z Kalkuty
Tags:

Leave a Reply