LOADING

Type to search

Ks. Bronisław Świeykowski. Posługa i pasja

Konrad Myszkowski 26 stycznia 2016
Share

Gorlice w swej historii wydały na świat co najmniej kilku nieszablonowych obywateli. Jeden z nich był chwilę studentem, później wojskowym, w końcu został księdzem a nawet burmistrzem. Inny przez 26 lat zbierał owady i uzbierał ich ponad 32 tys. sztuk. Jeszcze inny został niesłusznie oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji, po uniewinnieniu otrzymał od cesarza Austro-Węgier żelazny krzyż, ale odmówił przyjęcia. Ale co w tym wszystkim jest najbardziej niezwykłe? Ano to, że wyżej wymienieni to w rzeczywistości jeden człowiek – burmistrz wojenny miasta Gorlic, ks. kan. Bronisław Świeykowski.

Ks. Bronisław Świeykowski - fot. dobroni.pl

Ks. Bronisław Świeykowski – fot. dobroni.pl

27 stycznia bieżącego roku upływa 60. rocznica śmierci ks. Bronisława Świeykowskiego. Jego życie to niezwykle barwna i pełna zwrotów historia, niewątpliwie nadająca się na dobry film. A co najważniejsze, historia pouczająca – odwaga, rozsądek, opanowanie, pasja, patriotyzm, pobożność to tylko niektóre pojęcia opisujące ks. Bronisława. Pomimo to, nie jest on postacią powszechnie znaną.

Bronisław Świeykowski urodził się w 1865 r. we wsi Uherce na Podkarpaciu. Po ukończeniu gimnazjum we Lwowie podjął studia prawnicze, które przerwał po roku na rzecz rocznej szkoły wojskowej, którą ukończył ze stopniem rotmistrza. Niedługo po tym, podczas ćwiczeń wojskowych spadł z konia tak nieszczęśliwie, że nabawił się paraliżu części twarzy. Te obrażenia stały się przyczyną zerwania zaręczyn przez jego narzeczoną. Podczas rekonwalescencji rozeznał powołanie do bycia kapłanem. Wstąpił do seminarium w Przemyślu i przyjął święcenia kapłańskie w 1889 r. Po święceniach kontynuował naukę w Innsbrucku i Rzymie, a następnie podjął posługę w parafiach – od 1896 r. w Gorlicach, w których pozostał już do śmierci.

Ks. Świeykowski i małpka Koko - fot. dobroni.pl

Ks. Świeykowski i małpka Koko – fot. dobroni.pl

Ks. Bronisław, będąc kapłanem, nie porzucił swoich zainteresowań naukowych. Systematycznie rozbudowywał wspomnianą olbrzymią kolekcję owadów, których uzbierał ponad 30 tys., ale to nie wszystko – jego domownikami były ponadto wydra, bocian, kawka, papugi, żółwie greckie i małpka kapucynka Koko, która później, podczas bitwy gorlickiej, ocaliła mu życie. Był pierwszym mieszkańcem Gorlic, który posiadał radioodbiornik. Udzielał się również społecznie – zorganizował Towarzystwo Panien Ekonomek do pomagania ubogim, Księgarnię Nauczycielską, prowadził katechezy w szkole, wstąpił do Czerwonego Krzyża, zasiadał w Radzie Miasta, wystartował nawet w wyborach do parlamentu w Wiedniu (z ramienia konserwatystów), ale wycofał się na rzecz innego konserwatysty. Ten spokojny, ale wypełniony pracą i rozwijaniem swoich pasji okres jego życia zakończył się wraz z wybuchem I wojny światowej w 1914 r.

Dla uzyskania odpowiedniego nastroju, polecam podczas czytania dalszej części włączyć w tle piosenkę „O mój rozmarynie” lub „Rozkwitały pąki białych róż”. Albo, jeszcze lepiej, to.

Oddziały austriackie pod Gorlicami - fot. Wikimedia Commons

Oddziały austriackie pod Gorlicami – fot. Wikimedia Commons

W momencie wybuchu wojny ukształtowały się dwa główne fronty: zachodni we Francji i wschodni, bardziej dynamiczny, na ziemiach polskich. Front wschodni obejmował dwa główne rejony działań: na północy, gdzie Niemcy po zwycięstwie pod Tannenbergiem ustabilizowali sytuację i na południu, gdzie Austriacy po początkowych sukcesach musieli przejść do defensywy i odwrotu. Jesienią 1914 r. wojska rosyjskie rozpoczęły kontrofensywę, zajmując Lwów i strategiczną Przełęcz Dukielską. Kolejnym miastem na ich drodze były Gorlice. W obliczu zbliżających się wojsk carskich władze Gorlic opuściły miasto. W tej sytuacji, rada miasta postanowiła powierzyć opiekę nad nim człowiekowi cieszącemu się największym zaufaniem ludności – ks. Bronisławowi Świeykowskiemu, który 25 września został wojennym burmistrzem Gorlic. 15 listopada 1914 r. do miasta wkroczyli Rosjanie.

Zima 1914/1915 była wyjątkowo ciężka. Dodatkowo Gorlice pozostawały miastem frontowym – zachodnie przedmieścia, dzielnica Magdalena z kopalnią ropy naftowej, były opanowane przez Austriaków. Z tego względu często dochodziło w okolicy do walk i zniszczeń, jak np. w styczniu 1915 r., gdy Austriacy, dla uzyskania lepszego widoku na pozycje Rosjan, spalili ok. 30 domów na Magdalenie. Miasto kilkukrotnie przechodziło zresztą z rąk do rąk. Codzienność stanowiły głód, epidemie, rozstrzeliwanie na podstawie nieuzasadnionych podejrzeń o szpiegostwo oraz rabunki ludności przez Rosjan. Ks. Świeykowski całą swoją energię poświęcał na pomoc Gorliczanom – niejednokrotnie sam jeździł po żywność do pobliskiego Jasła, a nieraz nawet nocą rozdawał chleb mieszkańcom miasta. Wstawiał się również u władz wojskowych za oskarżonymi o szpiegostwo Polakami i Żydami, ryzykując podejrzenia ze strony Rosjan. Przy tym wszystkim nie przestał pełnić funkcji kapłańskich – codziennie odprawiał Mszę Świętą, głosił podtrzymujące na duchu kazania, spowiadał. Na Wielkanoc wyspowiadał min. 120 żołnierzy rosyjskich, z których większość spoczywa obecnie na jednym z pobliskich cmentarzy wojennych. Udzielał ostatniej posługi konającym wskutek chorób, głodu i ran odniesionych w walkach. Kilkukrotnie sam cudem uniknął śmierci od kul lub gruzów.

Zniszczenia wojenne ulicy 3 Maja w Gorlicach - fot. Wikimedia Commons

Zniszczenia wojenne ulicy 3 Maja w Gorlicach – fot. Wikimedia Commons

Definitywny koniec rosyjskiej okupacji nastąpił 2 maja, gdy w Gorlicach rozpoczęła się kontrofensywa wojsk Osi. Tego dnia, o godz. 6:00 Austriacy rozpoczęli kilkugodzinny ostrzał artyleryjski, a następnie zmasowany atak w rejonie Gorlic, Sękowej i wzgórza Pustki w Łużnej. Po trzech dniach ciężkich walk Austriakom udało się opanować miasto i przerwać front rosyjski, a zapoczątkowana ofensywa doprowadziła po dwóch miesiącach do odbicia Lwowa. Była to jedna z największych i najważniejszych operacji frontu wschodniego I wojny światowej. Obraz Gorlic po bitwie opisał w swoich pamiętnikach Z dni grozy w Gorlicach ks. Świeykowski:

[blocktext align=”center”]Prawie w 90% zniszczone zabudowania Gorlic, najróżniejsze pozostałości po stacjonujących i przemieszczających się na zmianę oddziałach, setki kilometrów okopów i umocnień ryjących ziemię, mnóstwo niewybuchów, tymczasowe groby w każdej części miasta, w każdym niemal przydomowym ogródku, rowie, w każdym najmniejszym nawet zagajniku. Mnóstwo niepogrzebanych ciał żołnierzy, niezliczona ilość rannych. A do tego niesamowita bieda, głód, choroby i wyniszczenie fizyczne oraz psychiczne ludności, ludności, która miała „szczęście” znajdować się przez kilka miesięcy na samej linii frontu, w centrum jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach wojny światowej[/blocktext]

Kościół parafialny w Gorlicach po bitwie 1915 r. - fot. cmentarze.gorlice.net.pl

Zruinowany kościół parafialny w Gorlicach po bitwie 1915 r. – fot. cmentarze.gorlice.net.pl

Dach nad głową stracił również sam ksiądz, który tylko cudem, zaalarmowany krzykiem swojej małpki, zdołał się wydostać na czas z walącego się budynku. Na wiosnę 1915 r. ks. Bronisław stracił w walkach brata, a niedługo później zmarła jego matka. Pomimo to wszystko, z niezwykłą energią wziął się za organizację odbudowy miasta. Niedługo został mianowany Komisarzem Rządowym miasta Gorlice. Jednak już w marcu 1916 r. ks. Świeykowski przeżył kolejne bolesne doświadczenie – niesłuszne pomówienie o szpiegostwo na rzecz Rosji, które doprowadziło do procesu przed sądem polowym w Krakowie. Po wyroku, oczywiście uniewinniającym, sam cesarz Karol postanowił wynagrodzić bohaterskiemu księdzu tę zniewagę, przyznając mu krzyż kawalerski cesarza Franciszka Józefa. Ksiądz Świeykowski w odpowiedzi przesłał cesarzowi list, zawierający min. niesamowite słowa: dość krzyżów dźwigałem jako burmistrz, te mi się należą, jako katolickiemu kapłanowi; pozostaw Ekscelencyo inne krzyże tym, którzy ich pragną. Do historii Gorlic przeszło również płomienne kazanie wygłoszone 2 maja 1916 r. z okazji pierwszej rocznicy bitwy gorlickiej, kiedy ks. Świeykowski mówił min: data ta [2 V 1915] w historyi zapisze się niezatartemi zgłoskami, a obok niej stać będzie na zawsze utrwalona nazwa naszego miasta.

Rekonstrukcja historyczna z okazji stulecia bitwy gorlickiej - fot. Autor

Rekonstrukcja historyczna z okazji stulecia bitwy gorlickiej – fot. Autor

Po wojnie ks. Bronisław nie zaprzestał wielopłaszczyznowej działalności społecznej. Aktywnie angażował się w tworzenie polskich ośrodków władzy w Gorlicach w 1918 r., był nawet wysuwany jako kandydat do Sejmu Ustawodawczego, ale odmówił. Jednocześnie już od 1919 r. organizował wystawy pamiątek wojennych oraz nadzorował odbudowę gorlickiego kościoła. Funkcję Komisarza Rządowego Gorlic pełnił do 31 maja 1920 r. W 1921 r. został honorowym obywatelem Gorlic, a w 1925 r. papież Pius XI mianował go szambelanem. Przejście na emeryturę w 1926 r. nie spowodowało zaprzestania działalności; świadczy o tym powiedzenie Gorliczan, że w dwudziestoleciu międzywojennym bez udziału księdza Świeykowskiego nie wydarzyło się nic ważnego. II wojna światowa nie doświadczyła Gorlic tak mocno jak pierwsza – niemniej ks. Świeykowski pomagał wówczas jako kapelan szpitala oraz wstawiał się u Niemców za prześladowanymi Polakami i Żydami. Od końca II wojny światowej jego stan zdrowia znacznie się pogarszał. Ksiądz Bronisław Świeykowski zmarł 27 stycznia 1956 r. w wieku 91 lat. Jego pogrzeb był wielką manifestacją patriotyczną – wśród ponad 5 tys. przybyłych byli wdzięczni Gorliczanie, ponad 100 duchownych oraz liczna delegacja Żydów, pamiętających o pomocy jakiej doznali od bohaterskiego burmistrza; zabrakło jedynie przedstawicieli ówczesnych komunistycznych władz Gorlic.

Czego uczy nas dzisiaj ks. Bronisław Świeykowski?

Rekonstrukcja historyczna z okazji stulecia bitwy gorlickiej - fot. Autor

Rekonstrukcja historyczna z okazji stulecia bitwy gorlickiej – fot. Autor

[list][item icon=”icon-asterisk”]Odwagi. Ks. Bronisław zarządzał Gorlicami w czasie, gdy przez miasto przetoczyła się jedna z największych bitew I wojny światowej. Nigdy nie zawahał się, gdy trzeba było pomóc drugiemu człowiekowi – kimkolwiek by ten człowiek nie był.[/item][item icon=”icon-asterisk”]Wytrwałości. Ks. Bronisław wiele w życiu stracił: narzeczoną, dom z dziełem swojego życia, matkę i brata, zdrowie. Nie stracił jednak nigdy siły do czynienia dobra.[/item][item icon=”icon-asterisk”]Wsłuchania się w głos Boga. Życie ks. Bronisława pełne było zaskakujących zwrotów, a jednak nigdy nie robił nic na szybko, bez powierzenia swojego losu Bogu. Dlatego wybierał dobrze.[/item][item icon=”icon-asterisk”]Pobożności. Ks. Bronisław przez całe kapłańskie życie odprawiał codziennie Mszę Świętą. Był niewątpliwie wzorem kapłana.[/item][item icon=”icon-asterisk”]Poświęcenia. Można by nawet powiedzieć, że całe życie ks. Bronisława było ofiarą złożoną Gorliczanom z samego siebie. Z tego punktu wynika następny:[/item][item icon=”icon-asterisk”]Obowiązkowości. I, ogólniej, umiejętności sprawowania władzy, której mógłby się od niego nauczyć niejeden polityk.[/item][item icon=”icon-asterisk”]Tę listę możnaby kontynuować – myślę, że każdy znajdzie coś co go szczególnie uderzy.[/item][/list]

Warto pamiętać, że był kiedyś taki człowiek.

1 Komentarzy

Dodaj komentarz