LOADING

Type to search

Krynica Serca Mego (FOTOREPORTAŻ)

VICONA 24 sierpnia 2016
Share

_MG_7562
W tym całym przygnębieniu poprosiłam o modlitwę zaprzyjaźnionego księdza. Dostałam odpowiedź: „Ok! Bądź spokojna, uwierz tylko i powtarzaj sobie, że ciemności nie mogą ogarnąć światła!” Zrozumiałam, że Bóg jest silniejszy niż nawet największe zło i cierpienie, jakie może nas spotkać.

Wróciłam z najdziwniejszych wakacji w życiu! I po ludzku najbardziej nieudanych…

Ale po kolei.


W tym roku miało być bez szaleństw. Z różnych powodów (no nie oszukujmy się, głównie finansowych…) spędziłam wakacje w kraju, a nie na super wycieczce/pielgrzymce zagranicznej. Od kiedy zajmuję się fotografią, planując urlop, biorę też pod uwagę „atrakcyjność” miejsca pod kątem zdjęć, które mogłabym tam zrobić. Trochę mi się marzyło Guadalupe albo Ziemia Święta, gdzie jeszcze nie byłam, ale z drugiej strony wolałam tym razem puszczenie się samopas od zorganizowanego pobytu.


Dawno nie byłam w górach i miałam ochotę też porobić jakieś fajne zdjęcia na stronę. Po wielu niegdyś pobytach w Zakopanem i okolicach, tym razem na bazę wypadową wybrałam Krynicę-Zdrój.


Niestety stało się coś, jeszcze przed wyjazdem, co ostatecznie pokrzyżowało wiele z moich planów i uczyniło cały mój pobyt tam niezwykle nieznośnym… Jest to jednak zbyt osobiste i trudne, aby mówić co się wydarzyło. Nie ma to też większego znaczenia dla tego świadectwa.

Już sama podróż PKP (auto akurat na ten czas musiało pozostać w warsztacie), która z racji wielu przygód oraz wspomnianych osobistych trudności, trwała z Poznania ponad 17 godzin (!) –  była prawdziwą drogą przez mękę!

Pierwszego dnia oddałam Panu Jezusowi cały ten czas urlopu, który już od początku okazywał się bardzo trudny. Ale poprosiłam, żeby kierował moimi krokami. Chciałam początkowo od razu jak najwięcej zobaczyć na miejscu, wszędzie zdążyć. Potem odpuściłam, bo to wywoływało jeszcze większy stres. Pozwoliłam sobą kierować, powiedziałam: „Jezu, gdziekolwiek mnie poprowadzisz, tam pójdę.” Przyszedł pokój i faktycznie doświadczyłam tego prowadzenia. Gdy schodziłam z Góry Parkowej do miasta i dotarłam do miejsca, gdzie rozchodzą się drogi, nie wiedziałam czy iść w prawo czy w lewo. Wszyscy ludzie, którzy szli przede mną skręcali w prawo. Ale coś mi kazało iść raczej w lewo. Dzięki temu natrafiłam zaraz na piękną figurę Matki Bożej Łaskawej – Królowej Krynickich Zdrojów, którą inaczej bym przeoczyła idąc w drugą stronę. Natomiast po południu Pan tak ułożył mi czas, że akurat ok. godz. 18.00 wracając do domu znalazłam się koło kościoła, w którym rozpoczynała się Msza Święta. I to było jak zaproszenie. Bez wahania więc weszłam do środka, aby z niego skorzystać.

Niestety ta prośba o prowadzenie, która zakładała poddanie Panu Jezusowi swojej woli miała też mniej miłe skutki, które miały na celu wypróbowanie na ile tę wolę Mu oddałam. Wykupiłam pięć jednodniowych wycieczek. Pierwszą odwołali organizatorzy z powodu małego zainteresowania. Byłam na dwóch, ale okropnie się na nich męczyłam, a pozostałe dwie ja musiałam odwołać… Nie byłam w stanie jechać, tak źle psychicznie się czułam. Straciłam trochę pieniędzy, na szczęście nie dużo i nie zrobiłam żadnych górskich zdjęć. W zamian za to spędzałam ten czas w kościele na Adoracji, Mszy Św., robiąc rachunek sumienia, czytając i rozmyślając.Bądź wola Twoja!Czułam, że muszę złożyć Bogu ofiarę z moich starannie ułożonych planów. Łatwiej przyszło przełamanie woli co do rezygnacji z wycieczek, gorzej było z akceptacją tej trudnej sytuacji, w jakiej się tam znalazłam. Jak to przeżyć i nie załamać się?

W jednym z kościołów, gdzie byłam, ludzie akurat śpiewali:
Nasze plany i nadzieje coś niweczy raz po raz
Tylko Boże miłosierdzie nie zawodzi nigdy nas.

W tym całym przygnębieniu poprosiłam o modlitwę zaprzyjaźnionego księdza. Dostałam odpowiedź: „Ok! Bądź spokojna, uwierz tylko i powtarzaj sobie, że ciemności nie mogą ogarnąć światła!” Zrozumiałam, że Bóg jest silniejszy niż nawet największe zło i cierpienie, jakie może nas spotkać. Prosiłam Go, aby uleczył moje rany, jakie zadał mi kiedyś mój grzech. Wydawało mi się, że odpowiada: „Bądź spokojna, wszystko jest pod Moją kontrolą”.

Czytałam Dialogi Ludmiły Krakowieckiej. Nagle rzuciło mi się w oczy to zdanie Pana Jezusa: „Czy ty wiesz, co znaczy być obmytym w Krynicy Serca Mego?” Nie wiedziałam jeszcze co to znaczy, ale czy po to przyjechałam do Krynicy?

Poszłam do spowiedzi. Wyznałam m.in. brak zawierzenia Panu Jezusowi w trudnych chwilach, brak przeświadczenia, że wszystko co mnie spotyka jest z Jego woli dla mojego dobra, nie oddawanie Mu na bieżąco wszystkiego… Spowiednik w nauce nawiązał właśnie do tego zaufania. Powiedział, żeby zaufać Mu bezgranicznie, oddać się bez asekuracji, do końca. Oddać Mu kontrolę nad wszystkim, swoją wolę a wtedy po oddaniu wszystkiego, często dopiero następuje uwolnienie i uzdrowienie.

Czułam, że Pan Jezus bardzo chce tego mojego oddania Mu się, zaufania Mu, że na tym polu jeszcze wiele muszę popracować.

Dziwne to były wakacje, z wielu względów najgorsze w życiu. Ale może najlepsze rekolekcje z krzyża. Same ćwiczenia praktyczne, teorii musiałam się sama domyślać, dopytywać o nią. Zamiast chodzić po górach, siedziałam w kościele i rozmawiałam z Nim.

Wróciłam wcześniej niż zamierzałam, w trakcie musiałam zrezygnować z wielu rzeczy, które sobie założyłam, także ze spotkań z pewnymi ludźmi, które miałam w planach. Bardzo często w tym czasie przychodziła frustrująca myśl –  pokusa o zmarnowanych wakacjach. „Nic” prawie nie zobaczyłam, nie zrobiłam swoich górskich zdjęć, za to większość czasu spędziłam na miejscu spacerując pośród emerytowanych kuracjuszy i rodzin z krzyczącymi dziećmi, męczyłam się i właściwie chciałam wracać do domu. Jednocześnie pojawiała się myśl przeciwna do tej, a mianowicie, że nie jest ważne gdzie pojadę, na jak wspaniałe wakacje, wycieczki itd., ale ważne żeby On był ze mną. Inaczej wszystko i tak będzie puste.  A potem już w domu – to niesamowite – dostałam smsa od księdza w którym tylko mi to potwierdził (co za intuicja, lub raczej działanie Ducha Świętego!) Pisze: „Cieszę się, że duchowo Pan Jezus Cię prowadził w tym czasie. Nie ważne gdzie, ważne z Kim!”

Zrobiłam mimo wszystko trochę zdjęć i patrząc na nie poczułam wyrzuty, że tak marudziłam. Oglądając je, takie kolorowe i letnie, wiele osób może pomyśli, że spędziłam super wakacje. A może tak właśnie było, tylko nie z mojej, ale z Jego perspektywy?

Bądź wola Twoja!

fot.VICONA.pl/ CC BY-ND 4.0

tekst: Dorota Porzucek / CC BY-ND 4.0

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply