LOADING

Type to search

Kontemplacja dla siedmiolatka

Ewa Konieczna 15 czerwca 2019
Share

Czy słyszałeś kiedyś o kontemplacji? Czy wiesz, co znaczy to słowo? Jeśli nie, to posłuchaj mojej opowieści. 

Słonecznego wiosennego dnia pewna rodzina wybrała się na wycieczkę w góry. Mama, tata, córka, syn, ciocia, wujek, kuzyni… Wszyscy dzielnie maszerowali stromą ścieżką, choć zmęczenie powoli dawało o sobie znać. Ale na górze czekała nagroda – wspólny piknik! Najmłodszy w rodzinie, pięcioletni Kamil, już zaczynał trochę marudzić, gdy wtem las się przerzedził – wreszcie dotarli na szczyt. Tego pogodnego dnia było tam już wiele osób i niełatwo było znaleźć wolny stolik przy schronisku, ale jakoś się udało. Gdy dorośli zaczęli wypakowywać przygotowane przysmaki z plecaków, rozkładać kubki i talerzyki, Kamil, który jeszcze przed chwilą nie mógł się doczekać pikniku, podszedł do barierki zabezpieczającej urwisko i stał nieruchomo, nic nie mówiąc. Oczy, otwarte szeroko, zaczęły mu błyszczeć jak dwie gwiazdki, buzia lekko się rozchyliła w pięknym uśmiechu, a z jego ręki wypadł na trawę mały czerwony samochodzik, który niósł ze sobą całą drogę, bo dostał go rano od cioci… – Kamil! Chodź, przecież chciałeś pić, byłeś głodny! – zawołała mama. Ale chłopiec nie zareagował, nawet nie drgnął. Dopiero po dłuższej chwili odwrócił się i, wskazując ręką w kierunku barierki, zawołał na cały głos: – Patsciepatscie…!!! Nie tylko rodzina, ale i wszyscy ludzie, którzy odpoczywali w okolicy spojrzeli natychmiast w jego kierunku. A Kamil milczał parę sekund, jakby wciąż szukając w swojej małej główce odpowiednich słów i wreszcie krzyknął: – Jaki piękny świat!!!  

A wtedy wszyscy ludzie zaczęli bić brawo! Niektórzy oprócz tego ukradkiem otarli łezkę wzruszenia… 

Co takiego stało się z Kamilem? Na pewno się domyślasz, że zachwycił go piękny widok rozciągający się ze szczytu góry. Zachwycił tak ogromnie, że zapomniał o zmęczeniu, o rodzinie, o jedzeniu, o piciu, a nawet o ślicznym czerwonym samochodziku – porannym prezencie od cioci. Nie słyszał wołania mamy… Kamil nasycił się: niemal najadł się i napił samym tym widokiem! I stało się jeszcze coś – chłopiec w jednej chwili zrozumiał, że ten widok jest jeszcze lepszą od pikniku nagrodą za trudną wspinaczkę pod górę, odkrył prawdziwe piękno, i to piękno tak go wypełniło, że aż musiało się z niego wylać – tak jak woda wylewa się z przepełnionego kubka.  

Ta historia wydarzyła się naprawdę wiele lat temu, Kamil to mój młodszy brat… Ale przejdźmy już do kontemplacji. Otóż podobnie jak wpatrujemy się w przepiękny górski widok i zachwycamy nim, możemy się wpatrywać i zachwycać Panem Bogiem. To wcale nie jest łatwe, bo przecież Pana Boga nie widać! Jednak można starać się odnaleźć Jego piękno i dobro we wszystkim dookoła, zachwycić się i poczuć, jak to piękno i dobro nas otacza i wypełnia. To takie odkrywanie Pana Boga i “najadanie się” Nim, od którego nigdy nie zaboli nas brzuch i wciąż będziemy chcieli więcej i więcej, i jeszcze bardziej będzie nam smakowało… Niestety, nie wszyscy potrafią kontemplować, tak jak nie wszyscy potrafią aż tak bardzo jak mały Kamil zachwycić się pięknym widokiem. Ale piękno, które wypełnia niektórych, może udzielać się innym. To właśnie dlatego wszyscy tam, na szczyciebili brawo, gdy dotarła do nich ta prosta prawda o pięknie świata, odkryta i oznajmiona przez małego chłopca. 

Dodaj komentarz